sprawa w sądzie o granice a rozpoczęcie budowy

jest wymieniony więc rozpoczęcie budowy będzie dla niego dużym zaskoczeniem
:) Tylko czy będę mógł rozpocząć budowę wiedząc oficjalnie o zastrzeżeniach
sąsiada. Na razie wezwania nie odebrałem czyli oficjalnie nic nie wiem.



czekaj czekaj - zrozumiałem że twój sąsiad chce przejąć część twojej
działki przez zasiedzenie - w życiu bym nie dopuścił by ktoś w taki
sposób odebral mi kawałek mojej. Sąsiad - pomyliłeś się 20lat temu, ale
to twoja pomyłka i dziś poniesiesz za to konsekwencje - zbieraj się ze
swoimi gratami z mojej działki.

Ty normalnie się buduj, jak masz prawomocną decyzję.

A na twoim miejscu to bym mu wniósł powództwo wzajemne - o nieprawne
uzycie twojej nieruchomości bez zgody i wnoszenia stosownych opłat x
20lat. Zerknij sobie do październikowego muratora str.216-217


     

  sprawa w sądzie o granice a rozpoczęcie budowy


| nie
| jest wymieniony więc rozpoczęcie budowy będzie dla niego dużym
| zaskoczeniem
| :) Tylko czy będę mógł rozpocząć budowę wiedząc oficjalnie o
| zastrzeżeniach
| sąsiada. Na razie wezwania nie odebrałem czyli oficjalnie nic nie wiem.

czekaj czekaj - zrozumiałem że twój sąsiad chce przejąć część twojej
działki przez zasiedzenie - w życiu bym nie dopuścił by ktoś w taki sposób
odebral mi kawałek mojej. Sąsiad - pomyliłeś się 20lat temu, ale to twoja
pomyłka i dziś poniesiesz za to konsekwencje - zbieraj się ze swoimi
gratami z mojej działki.

Ty normalnie się buduj, jak masz prawomocną decyzję.

A na twoim miejscu to bym mu wniósł powództwo wzajemne - o nieprawne
uzycie twojej nieruchomości bez zgody i wnoszenia stosownych opłat x
20lat. Zerknij sobie do październikowego muratora str.216-217



Buduj się buduj. Wszelkie Twoje budowle w "pasie zasiedzenia" utrudnią
przejęcie gruntu przez sąsiada....
;-)
Prawo nie działa wstecz. Więc nici z jego zasiedzenia chyba że sąd już wydał
decyzję.
Dla jasności odbierz "list z sądu w dniu rozpoczęcia budowy" aby wiedzieć na
czym stoisz.

Pozdrawiam,
 Krzemo.


  ciekawostka przyrodnicza :)

Ja bym nie podciągał, bo jak cytuje sendikelm:
"Sąd wyda decyzję o zasiedzeniu jeżeli zostaną spełnione następujące
przesłanki:
a) osoba ubiegająca się o zasiedzenie jest posiadaczem samoistnym
nieruchomości tzn. faktycznie włada ziemią (np. opłaca należne podatki),"
koniec cytatu....



Juz tlumacze czego tak uwazam. W jednym z muratorow byla opisana sytuacja
jak sasiad dawno temu przesunal sobie plot i iles tam. I oczywiscie
prawowity wlasciciel oplacal caly czas za ta czesc podatki a mimo wszystko
sad przyznal sasiadowi ta czasc przez zasiedzenie.
Nie jestem prawnikiem i trzeba sobie zadac pytanie czy musza byc spelnione
wszystkie te przeslanki czy tylko jedna z nich?


  Zasiedzienie :)

po informacji sprzed kilu lat z urzedu miejskiego, keidy to poinformowano
mnie ze nie udziela mi takiej zgody i zebym po prostu wniosek wyciagnal z
urzedu, a po 5 latach moge sie starac o przychylne rozpatrzenie sprawy,
tylko z jaka gwarancja ze ... nie pojdie to do rozbiorki ?:)



Przed kliku laty było stare Prawo budowlane, a teraz samowola budowlana może
być ukarana rozbiórka na koszt wlaściciela.
A zasiedzieć można tylko własnośc, zaś w twoim przypadku budynek jest
jedynie częścią składową nieruchomości i jako taki nie stanowie odrębnej
własności i nie możesz zasiedzieć prawa, które nie istnieje.
Monika


     

  Zasiedzienie :)

| Z zasiedzeniem nie ma to za dużo wspólnego - nieruchomości zasiaduje
| się w złej wierze (a tu taka jest) po 30 latach.
| oops :) czyli nie ma co liczyc na jakis pozytywne  rozwiazanie tej
sprawy
| przez czas ?:)

raczej nie, chyba, że poczekasz spokojnie te 30 lat, licząc na to, że
budynku ci nie rozbiorą. :-)



Ale tu nie ma czego zasiadywać. Własność nieruchomości jest bezsporna,
budynek jest częścia składowa bezspornej nieruchomości. I jako część
składowa nie może być przedmiotem odrębnego prawa własności. Dopóki nie
zmienią sie przepisy o samowoli budowlanej zagrożenie rozbiórką będzie cały
czas realne.
Monika


  Zasiedzienie :)

| po informacji sprzed kilu lat z urzedu miejskiego, keidy to
poinformowano
| mnie ze nie udziela mi takiej zgody i zebym po prostu wniosek
wyciagnal z
| urzedu, a po 5 latach moge sie starac o przychylne rozpatrzenie
sprawy,
| tylko z jaka gwarancja ze ... nie pojdie to do rozbiorki ?:)

Przed kliku laty było stare Prawo budowlane, a teraz samowola
budowlana może
być ukarana rozbiórka na koszt wlaściciela.
A zasiedzieć można tylko własnośc, zaś w twoim przypadku budynek jest
jedynie częścią składową nieruchomości i jako taki nie stanowie
odrębnej
własności i nie możesz zasiedzieć prawa, które nie istnieje.
Monika



nie zupełnie. Jeśli zasiedzi, to zasiedzi i budynek i grunt, a
dokładniej to prawo własności. A jeśli budynek jest na gruncie oddanym
w użytkowanie wieczyste to zawsze stanowi WŁASNOŚĆ użytkownika
wieczystego i wtedy jest oddzielną nieruchomością. wydaje mi się, że
zasiedzieć sam budynek też można i nie odnoszą się do tego terminy
zasiedzenia ruchomości, tylko nieruchomości.
Tatiana


  Zasiedzienie :)

| A zasiedzieć można tylko własnośc, zaś w twoim przypadku budynek jest
| jedynie częścią składową nieruchomości i jako taki nie stanowie
odrębnej
| własności i nie możesz zasiedzieć prawa, które nie istnieje.
nie zupełnie. Jeśli zasiedzi, to zasiedzi i budynek i grunt, a
dokładniej to prawo własności. A jeśli budynek jest na gruncie oddanym
w użytkowanie wieczyste to zawsze stanowi WŁASNOŚĆ użytkownika
wieczystego i wtedy jest oddzielną nieruchomością. wydaje mi się, że
zasiedzieć sam budynek też można i nie odnoszą się do tego terminy
zasiedzenia ruchomości, tylko nieruchomości.



Ale pisał, że jest już właścicielem nieruchomości - to co ma zasiadywać???
A o użytkowaniu wieczystym w ogóle nie było mowy. Dla mnie oczywistym było,
że ma prawo własności gruntu. Oczywiście, że budynek postawiony na grucie
oddanym w usytkowanie stanowie własnośc użytkownika.
Nie wiem tylko czy można zasiedzieć osobno własność budynku postawionego na
gruncie oddanym w użytkowanie wieczytse,. Co prawda jest to wtedy przedmiot
odrębnego prawa własności, ale jest to zarazem prawo związane z uzytkowaniem
wieczystym.
Natomiast na pewno, o ile to był grunt oddany w użytkowanie i został na nim
wniesiony budyenk niezgodnie z umową o oddanie w uzytkowanie wieczyste, to
umowa taka może zostać rozwiązana.
I na pewno budynek postawiony w ramach samowoli może zostać rozebrany -
niezaleznie od tego, czy postawiony na gruncie oddanym w uzytkowanie czy na
własności.
Monika


  zasiedzenie - pilne !
Zgodnie z ze 172 k.c Twój dziadek stał się właścicielem gruntu w 1981 roku
to jest po 30 latach od chwili gdy stał się samoistnym posiadaczem działki,
czyli momentu objęcia  jej  w tzw. władanie faktyczne, którego przejawem
było założenie i prowadzenie sadu. Nieważne jest czy w tym momencie dziadek
wiedział iż umowa którą zawarł jest ważna czy też nie ponieważ dobra wiara w
przypadku nieruchomości nie gra roli
Inną sprawą jest obecne prawo do gruntu, ale to już kwestie spadkowe

Rossi

Mam problem i bardzo proszę o pomoc.
   Sprawa wygląda tak, iż dość dawno a dokładnie w 1951 roku mój dziadek
zawarł umowę pisemną i nabył część gospodarstwa rolnego od sąsiada. Tej
umowy nie rejestrował, na tej działce zrobił sad, który jest do dzisiaj.
W 1986 roku zmarł, a teraz obecni właściciele sąsiedniego gospodarstwa
domagają się zwrotu sadu.
Czy mają do tego prawo, czy nie jest to już zasiedzone, jeżeli tak to kiedy
nastąpiło to zasiedzenie ?
Sprawa pilna bo oni chcą skierować ją do sądu.

Marek




  Droga publiczna

Cześć,

| : Jeżeli ojciec nie został wywłaszczony, to można wystąpić o:
| : 1. odszkodowanie za bezumowne korzystanie z nieruchomości,
| : 2. przywrócenie stanu poprzedniego - tzn. likwidacje drogi - wtedy
sprawa
| : zakończy się wykupem po cenach wolnorynkowych. Ewentualnie
wywłaszczeniem
| po
| : cenach wolnorynkowych.
| : Monika
| :
| A najprędzej to się skończy zasiedzeniem ...
| [Jarek J.]
nie zasiedzeniem tylko ustawa reguluje sprawe drog publicznych
wywlaszczenie za odszkodowaniem
idz do urzedu i/lub jeszcze lepiej napisz pismo o wyjasnienie i
otrzymasz wszelka informacje z nr ustawy i innymi przepisami
regulujacymi ten przypadek
hej



Ale do jakiego urzędu, kto jest właścicielem drogi - gmina, wojewoda, rejon
dróg publicznych czy ktoś jeszcze ktoś inny.

Pozdrawiam, Wojtek


  zasiedzenie.

To się zgadza, jezeli byli w dobrej wierze to termin im upłynął.
Ale ciekawy jestem jaka była podstawa nabycia w dobrej wierze posiadania
samoistnego nieruchomosci skarbu państwa. Jak dotąd nie spotkałem się z
takiem przypadkien - chyba, że chodziło o jakąś wadliwa decyzję
administracyjna o przydziale ziemi albo budynku, która nie wywołała
skutku,
ale daje dobra wiarę.



opiszę te spawy jak znajdę więcej czasu, ta druga z nich to ochrona
własności (gmina przeciwko osoba fizyczna) o wydanie części gruntu (drogi
gminnej), pozwany skutecznie obronił się zarzutem zasiedzenia. Stan
faktyczny wymaga dłuższego opisu, postaram się zamieścić go jutro.

wowka


  nieruchomosc/spadek
| jest taka sprawa: ktoś mieszka sobie na działce i nie ma prawa
| własności, bo o to nie dba. czy coś mu prawnie przysługuje jeśli
| mieszkał tam od 40 lat?

Zobacz art. 172 kc. Generalnie po 30 latach przysługuje mu prawo własności
przez zasiedzenie.
|
| a co się dzieje jeśli nie uregulował tych spraw i sobie po prostu
| umarł? czy spadkobiercy mogą rościć jakieś prawa do tej nieruchomości?
|
Tak, mają prawo własności przez zasiedzenie. Stosuje się art. 176 kc.
Generalnie po 30 latach, to nie jest ważne, w jaki sposób spadkodawca wszedł
posiadanie tej nieruchomości.

| od czego powinno się zacząć jeśli nic nie wiem o danej działce/domu?
| rozumiem że pewnie od obejrzenia księgi wieczystej w sądzie.
| czy musze znać numer tej księgi czy wystarczy znajomość adresu?

A tu już niewiele poradzę, bo ja korzystam z dość pokrętnego i pewnie nie
każdemu dostępnego sposobu. W sądzie musisz mieć numer księgi wieczystej.
Numery ksiąg wieczystych - o ile się nie mylę - dla poszczególnych działek
mają w gminie. Ale nie wiem, czy podadzą. Mają to w związku z podatkiem i
chyba w geodezji.

Jeśli nikt inny nie poda Ci lepszej recepty, to najpierw jako spadkobiercy
wystąpcie do sądu o stwierdzenie nabycia spadku. Tam się nie podaje co w
jego skład wchodzi. Mając takie stwierdzenie, możesz już przed każdym
urzędem występować jako właściciel (no choćby w części ułamkowej). To
powinno bardzo ułatwić zadanie. Bez stwierdzenia, to będą Ci wszyscy rzucać
kłody pod nogi. Tajemnica, ochrona danych osobowych itd.


  nieruchomosc/spadek

| Moze i mozna dojsc w ten sposob do numeru ksiegi wieczystej, ale nalezy
to co w takim wypadku nalezy zrobic? zalozyc ja? ;)



zakladac to ja bedzie nowy wlasciciel... na razie musicie dojsc do tego
czyje to jest. najprosciej jest zaczac od geodezji i numeru dzialki (od
czegos trzeba zaczac). potem udac sie do sadu (wydzial ksiag wieczystych).
jak to nic nie da to mozna myslec dalej.

ja chce "po ludzku". czyli nawet jesli za jego zycia sprawa wlasnosci
nie byla uporzadkowana to spadkobiercy nie traca tej nieruchomosci?



jak widac powstala rozbieznosc w sposobie rozumienia Twojego zapytania :).

Jesli zmarla osoba ktora miala prawo do zasiedzenia to jej spadkobiercy nie
nabywaja tego prawa w spadku. Musza zasiedziec od nowa.

Jesli zmarl wlasciciel nieruchomosci to z tego co _mi_sie_wydaje_ okres
ewentualnego zasiedzenia zaczyna sie liczyc dopiero od dnia jego smierci.
Czyli zasiedzenie teraz sie nie uda.

ps. zgodnie z polska tradycja czesc spadkobiercow (jest ich w sumie
    pieciu) ma wszystko w glebokiej d* i liczy na frajera ktory



Jesli zmarl spadkobierca ostatniego wlasciciela (ktory mial w d...
pzreprowadzenie spadku) to nie ma to wplywu na zasiedzenie - to liczy sie od
smierci ostatniego wlasciciela i jesli zyje osoba ktora sobie "zasiedziala"
to powinna pojsc do sadu zeby sprawe zalatwic ostatecznie.

pzdr
aska


  Naród żydowski - co o nim wiemy?.
domaganie sie swoich posiadlosci po tylu latach dla mnie jst calkowicie bezpodstawne. RA zgadzams sie z slowami ktore zacytowales "Przecież Żydzi uciekając przed Hitlerem,a później komunistami z Polski ,zabrali ze sobą i wywieźli potężną część swoich majątków.Zostawili po sobie niemal ruinę.Myśmy to odbudowali i pielęgnowali przez te lata,kiedy oni nawet o to nie zapytali...a teraz "wracają" i mówią dawać...". dodatkowo chcailbym od siebie dodac ze nawet w polskim kodeksie cywilnym istnieje zasada zasiedzenia wskutek ktorej po 30 latach od zajecia jakiejs nieruchomosci prawo wlasnosci przechodzi na tego ktory ja zajal. po drugie domaganie sie posiadlosci opuszczonych kilkadziesiat lat temu to tak jakby dawanie pretekstu zeby np wlosi domagali sie swoich posiadlosci ktore utracili po rozpadzie cesarstwa rzysmkiego.

  Naród żydowski - co o nim wiemy?.
domaganie sie swoich posiadlosci po tylu latach dla mnie jst calkowicie bezpodstawne. RA zgadzams sie z slowami ktore zacytowales "Przecież Żydzi uciekając przed Hitlerem,a później komunistami z Polski ,zabrali ze sobą i wywieźli potężną część swoich majątków.Zostawili po sobie niemal ruinę.Myśmy to odbudowali i pielęgnowali przez te lata,kiedy oni nawet o to nie zapytali...a teraz "wracają" i mówią dawać...". dodatkowo chcailbym od siebie dodac ze nawet w polskim kodeksie cywilnym istnieje zasada zasiedzenia wskutek ktorej po 30 latach od zajecia jakiejs nieruchomosci prawo wlasnosci przechodzi na tego ktory ja zajal. po drugie domaganie sie posiadlosci opuszczonych kilkadziesiat lat temu to tak jakby dawanie pretekstu zeby np wlosi domagali sie swoich posiadlosci ktore utracili po rozpadzie cesarstwa rzysmkiego.



zwłaszcza uciekając przed Hitlerem i mając kilka minut na spakowanie walizki zabrali wszystko.

  [Centrum] ul. Szopena - hotel
Ratusz walczy o hotel
art2007-11-09, ostatnia aktualizacja 2007-11-09 19:21

Miasto złożyło zażalenie do sądu w sprawie działki przy Szopena i zapowiada walkę o tę nieruchomość.

Działka przy Szopena w Rzeszowie jest łakomym kąskiem. W myśl postanowień planu zagospodarowania przestrzennego na tej ok. 30-arowej działce można wybudować hotel. Chętnych do nabycia tej nieruchomości jest wielu - do urzędu miasta zgłosiło się osiem firm z różnych części Polski, a także z zagranicy.

Firmy chciały walczyć o tę ziemię, choć cena wywoławcza nie była niska - ponad 1,8 mln zł. Przetarg jednak nie odbył się, ze względu na to, że w ostatniej chwili zgłosiły się osoby, które twierdzą, że są spadkobiercami tego terenu i mają do niego prawa.

- Pismo z sądu nakazujące wstrzymanie przetargu otrzymaliśmy tuż przed przetargiem. Dlatego też złożyliśmy już zażalenie na tają decyzję - mówi Aleksander Nowosad, zastępca dyrektora Biura Gospodarki Mieniem. Miasto też zapowiada walkę o prawo do tej działki.

- Od 1945 roku działka ta została uznana za mienie porzucone. Po 25 latach gmina stworzyła księgę wieczystą. I przez ostatnie 37 lat teren ten był traktowany jako mienie miejskie. Dlatego będziemy walczyli o to, aby został uznany za miejski poprzez "zasiedzenie" - słyszymy w BGM. Ile może to potrwać? - Na to pytanie nie potrafimy odpowiedzieć - mówi dyrektor Nowosad.

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

co się stało że miasto teraz tak nagle chce aby jednak cos na tej działce powstało ??

  strych zasiedzenie
Nie można zasiedzieć strychu ani piwnicy, ponieważ są one częścią budynku, który to budynek jest częścią nieruchomości gruntowej, a zasiedzieć można tylko całą nieruchomość.
Zaś wypadku nieruchomości lokalowej (np. mieszkania ) piwnica i strych są pomieszczeniami pomocniczymi, które też należą do nieruchomości.
Podstawa prawna: art. 46 k.c. art. 172 k.c.,

  zasiedzenie
Po śmierci Twojej babci przestała ona być włascicielem domu i z mocy prawa własność przeszła na dzieci w równych częściach (jeżeli babcia umarła po dziadku), czyli ma miejsce tzw. współwłasność przymusowa. Czy po śmierci dziadka było przeprowadzone postępowanie spadkowe? Co do nabycia domu przez zasiedzenie. to wydaje się to możliwe, jeśli rodzeństwo Twojej mamy rzeczywiście nie wykazywało żadnych przejawów władztwa nad nieruchomością. Do udowowodnienia potrzebne będą dowody utrzymywania domu z ostatnich 30 lat, a i pozostali członkowie rodziny muszą brać udział w takim postępowaniu, więc może sie okazać, że przypomną sobie o udziale w nieruchomości i będą żądali spłaty.

  dr Błeszyńska - Wysocka - cywil I ( egzamin, 11.06.07 )
Bardzo trudno rzeczywiscie nie bylo, sposrod 18 osob nikt nie oblal (dalej nie wiem) - ale uwaga: bylo duzo trudniej niz na zaliczeniu cwiczen na ocene u p.doktor.

Czesc pytan:
wady oswiadczen woli
zasiedzenie
uzytkowanie
hipoteka
rekojmia wiary publicznej ksiag wieczystych
roszczenia uzupelniające
prawo podmiotowe
czynnosci kauzalne
formy czynnosci prawnej - ad solemnitatem itd.
firma
zastaw rejestrowy
uzytkowanie wieczyste
cos o osobach prawnych
cos o zdolnosci do czynnosci prawnych

najpierw p.doktor rzucala takie ogolne haslo i trzeba bylo mowic, a pozniej czesto dodawala szczegolowe (np.na czym polega uzytkowanie nieprawidlowe, jaki posiadacz moze zasiedziec nieruchomość,czy mozna zbyc porzedsiebiorstwo wraz z firma,warunki rekojmi w. p. k. w. itp.)

  dr Błeszyńska - Wysocka - cywil I ( egzamin, 11.06.07 )
Bardzo trudno rzeczywiscie nie bylo, sposrod 18 osob nikt nie oblal (dalej nie wiem) - ale uwaga: bylo duzo trudniej niz na zaliczeniu cwiczen na ocene u p.doktor.

Czesc pytan:
wady oswiadczen woli
zasiedzenie
uzytkowanie
hipoteka
rekojmia wiary publicznej ksiag wieczystych
roszczenia uzupelniające
prawo podmiotowe
czynnosci kauzalne
formy czynnosci prawnej - ad solemnitatem itd.
firma
zastaw rejestrowy
uzytkowanie wieczyste
cos o osobach prawnych
cos o zdolnosci do czynnosci prawnych

najpierw p.doktor rzucala takie ogolne haslo i trzeba bylo mowic, a pozniej czesto dodawala szczegolowe (np.na czym polega uzytkowanie nieprawidlowe, jaki posiadacz moze zasiedziec nieruchomość,czy mozna zbyc porzedsiebiorstwo wraz z firma,warunki rekojmi w. p. k. w. itp.)



ja miałam jeszcze pytanie o prokurę i muszę powiedzieć, że aż taK RÓŻOWO TO NIE BYŁO. TZN.OCZYWIASCIE ATMOSFERA bardzi mila i sympatyczna, i chyba dlatego w sumie egz byl udany, ale najlepiej isc w pierwszych dwoch trojkach, naprawde, wtedy jest pytanie o prawo podmiotowe i dobra osobiste... potem jest zastaw rejestrowy, którego nie znoszę. aha - i warto BARDZO DOKŁADNIE opracować sobie hipoteke, łącznie z jej rodzajami!

na zerówce podobno była "własna"



jak ja byłam to na drzwiach byla lista,ale p.dr nawet na nia nie spojrzala,tylko powiedziala, zebysmy sami ustalali - no to wchodzilismy wedlug listy z drzwi...

  dr Zbigniew Banaszczyk - cywil I (egzamin 06 i 07)
To ja jeszcze dopowiem:

Jedna dziewczyna miała pytanie o historię przy zasiedzeniu (coś o systemie obowiązującym w zaborach), przy czym wydaje mi się, że to raczej pytanie sprowokowane, bo powiedziała, że zasiedzenie nieruchomości bada się od prapraprapradziadka, a powinno być chyba tylko ostatnie 20/30 lat, ale nie jestem pewien, bo z pierwszej ręki nie słyszałem i połowa to domysły.

Nie ma natomiast pytań o teorię, przynajmniej ja o żadnym nie słyszałem - głównie konkrety z kodeksu na blachę, ale umieć też zastosować - koleżanka miała np. wyjaśnić jak jest z własnością i korzystaniem z miejsc postojowych w garażach - trzeba skojarzyć, że chodziło o podział quoad usum, bo powierzchnia parkingu z niewydzielonymi odrębnymi ścianami garażami jest współwłasnością. Dostała też pytanie na 5 (w razie złej odpowiedzi "pozakonkursowe") czym się różni współwłasność w częściach idealnych od współwłasności w częściach ułamkowych (nawet podpowiedź, że powinna odpowiedzieć jednym wyrazem).

  ZASIEDZENIE NIERUCHOMOŚCI PRZEZ GMiNĘ
witam
mam pewien problem. jestem współwłaścicielem nieruchomości na której obrzeżach przebiega tor kolejowy po starej kolejce. Kilka dni temu dowiedziałam się, że GMINA złożyła wniosek o stwierdzenie nabycia części tej nieruchomości na której przebiega tor i jej fragmentów o szerokości 4 metry z jednej i drugiej strony toru.
Dowiedziałam się,że sprawa ta toczy się według oznaczenia sygnatury akt od 2005 roku. ja jestem wspoółwłaścicielem tej nieruchomości od około pół roku. dowiedziałam się od współwłaściciela mojej nieruchomości,że ostatnio na rozprawie o stwierdzenie był tydzień temu. ja żadnego zawiadomienia w tej sprawie nie dostawałam. W związku z tym - w jaki sposób mam przyłączyć się do toczącego się postępowania, jakie mam w tej sprawie złożyć pismo procesowe, czy mogę zażalić to, że jako współwłaścicel nieruchomości nie zostałam poinformowana o rozprawie. i czy wogóle nie jest za późno do tej czynności.
Z tego co mi wiadomo, to w takiej sytuacji jak ja znajduje się kilkanaśice osób, które mają nieruchomości przez które przebiega tor. osoby te również nie były do tej pory informowane w jakikolwiek sposób o postępowaniu w sprawie ztwierdzenia zasiedzenia.
Proszę o pomoc i z góry dziękuję za jakiekolwiek informacje. Ze sposobu działań gminy wynika, że chce ona uzyskać znaczne ilości nieruchomości wykorzystując niewiedzę prawną ich właścicieli

  DOM NA GRANICY DZIALEK

Witam. Mam pytanie, które mnie i moja zone nurtuje od czasu kiedy
kupilismy dzialke na licytacji. Mianowicie chodzi o to, ze na tej
dzialce jak i na dzialce sasiada stoi stary drewniany dom, w którym
zameldowany jest brat sasiada z rodzina. My z zona lada dzien
bedziemy  chcieli ta dzialke która kupilismy ogrodzic, ale co z
polowa domu, która znajduje sie na naszej dzialce. Czy sasiad
moze/musi odkupic od nas ten kawalek, na którym jest dom, czy od
nas w jakis sposób wydzierzawic. Jesli macie jakies sensowne
porpozycje poparte prawem budowlanym lub cywilnym to czekam.

pozdrawiam.

To ciekawy przypadek...

Jak rozumiem dom stoi w poprzek granicy, nie jest to zaden blizniak ani nic
w tym sensie? Jezeli tak jest to sprawa moze byc trudna...
Wedlug mnie nalezaloby zaczac od kwesti ustalenia prawa wlasnosci do tego
domu. Czy to jest oddzielna nieruchomosc, niezalezna od gruntu? Niestety -
takie przypadki moga sie zdarzyc, chociaz sa bezsensowne. Jezeli to jest
oddzielna nieruchomosc to nic do niej nie masz. Jezeli to nie jest oddzielna
nieruchomosc a nie mogles sie tego dowiedziec przed licytacja to znaczy, ze
sprzedano Ci nieruchomosc z wada prawna i na upartego móglbys walczyc o
uniewaznienie transakcji (jezeli bys tego chcial). Jezeli nie chcesz walczyc
o odzyskanie pieniedzy bo mimo wszystko zalezy Ci na dzialce to jestes w
kropce (zeby nie uzyc ostrzejszego slowa).

Wedlug mnie jest wiele wariantów ale wiekszosc zalezy nie tylko od Ciebie
ale i od sasiada:

a) Jezeli dom jest drewniany to przypuszczam, ze ma juz kilka ladnych lat.
Sasiad móglby wiec wystapic do sadu o zasiedzenie czesci dzialki. :-( A Ty
potem o odzyskanie czesci ceny dzialki :-( Ale to wymaga od niego sporego
nakladu czasu i pieniedzy.
b) Sasiad jest ugodowy i jest gotów odkupic od Ciebie czesc dzialki z
domem - to jest najbardziej pokojowe rozwiazanie (ale po co mialby to robic
jezeli ma szanse dostac to za darmo przez zasiedzenie?)
c) Wystepujesz do sadu o przywrócenie stanu prawnego (chyba to sie jakos tak
nazywa) i wnioskujesz o rozbiórke domu. Ale jezeli tam ktos mieszka i co
gorsza jest zameldowany to sprawa jest mocno smierdzaca :-(

Nie zazdroszcze... Dzialka jest chociaz ladna?

Zbyszek Malinowski


  ciekawostka przyrodnicza :)

| Tak czy inaczej niewiele tu bedzie mozna zdzialac. Baba przez
zasiedzenie
| jest juz wlascicielka gruntu bo minelo juz wystarczajaco duzo czasu
| Jakie zasiedzenie?
| To może jak lokator mieszka w mieszkaniu 30 lat to też przez zasiedzenie
| zostaje właścicielem mieszkania?

Zasiedzieć można coś, jak się poczuwasz do własności tego czegoś ;)
Czyli: gdyby właścicielka części B płaciła podatek za część C to mogła by
wystąpić o zasiedzenie, a tak to jest to samowola.... IMO



Za
http://e-prawnik.pl/prawo/page.php/cD1tdXN0X2xvZ2luX2FuZF9wYXlfc21zJn...

"Zasiedzenie jest jednym ze sposobów nabycia własności, które następuje
z uwagi na upływ czasu. Instytucja prawna zasiedzenia znalazła
uregulowanie w rozdziale II, działu III Księgi II kodeksu cywilnego
(k.c.). Zgodnie z art. 172 § 1 k.c. posiadacz nieruchomości nie będący
jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada nieruchomość
nieprzerwanie od lat dwudziestu jako posiadacz samoistny, chyba że
uzyskał posiadanie w złej wierze. Po upływie lat trzydziestu posiadacz
nieruchomości nabywa jej własność, choćby uzyskał posiadanie w złej
wierze. Przesłankami nabycia nieruchomości w drodze zasiedzenia są więc:
posiadanie samoistne, kwalifikacja posiadania tj. dobra lub zła wiara
posiadacza oraz upływ czasu."

Oraz
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Zasiedzenie-dzialki-budowlanej-w-dobr...

"Sąd wyda decyzję o zasiedzeniu jeżeli zostaną spełnione następujące
przesłanki:
a) osoba ubiegająca się o zasiedzenie jest posiadaczem samoistnym
nieruchomości tzn. faktycznie włada ziemią (np. opłaca należne podatki),
b) dobra bądź zła wiara, samoistny posiadacz nie wie o tym, iż
nieruchomość należy do kogoś innego- dobra wiara, zła wiara ma miejsce w
wypadku kiedy samoistny posiadacz wie o tym, iż nie ma prawa do
zajmowanej nieruchomości,
c) upływ terminu zasiedzenia, w zależności od tego czy mamy do czynienia
z dobrą bądź złą wiarą zasiedzenie może nastąpić po upływie określonych
w art. 172 kodeksu cywilnego terminach.

Termin ten w przypadku dobrej wiary wynosi 20 lat, natomiast w przypadku
złej wiary termin ten wynosi 30 lat.

[...]  zasiedzenie w złej wierze. Przy wniesieniu wniosku o stwierdzenie
nabycia nieruchomości przez zasiedzenie zgodnie z ustawą z dnia 28 lipca
2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych należy uiścić opłatę w
wysokości 2.000 złotych. Długość postępowania w tej sprawie zależy od
indywidualnych okoliczności."


  Jak przejąć pusty lokal we współwłasności

| Jak macie współwłasność obejmującą dwa lokale, to możesz tam wejść, bo
jest
| to również Twój lokal. Chyba, że macie podział współwłasności do
wyłącznego
| korzystania - Ty jeden lokal i druga osoba drugi lokal. Wtedy wchodzisz
"na
| chama" i zasiadujesz albo składasz wniosek do sądu o zmianę sposobu
| korzystania ze współwłasności.

tylko nie wchodź na chama, jak doradza przedmówca, bo to bezprawne i
przegrasz sprawę o naruszenie posiadania. Poza tym jeżeli nie ma prawnie
wyodrębnionych lokali mieszkalnych to nic nie zasiedzisz, nie można
zasiedzieć części lokalu, np. 2 pokoi. Pomyśl nad pozwem o dopuszczenie do
współposiadania lub wnioskiem o ustalenie sposobu korzystania z rzeczy
wspólnej. Możesz również pokombinować z wnioskiem o zabezpieczenie przez
ustalenie sposobu korzystania do czasu zakończenia postępowania o
zniesienie
współwłasnosci (uwaga, Sądy różnie orzekaja w tym zakresie, niektóre
oddalają jako niedopuszczalne).

wowka

Bardzo wam dziękuje



Sprawa wygląda tak że jest to niewielki domek ja zajmuje 20 metrów a oni 70
nie zamieszkując jego i mówiąc to wprost przed sądem iż jest to biuro ich
firmy po kradzieży która miała miejsce przed 3 laty i do tej pory jest to
pustostan( który ostatnio na kilka miesięcy wynajeli wynajeli swojej
rodzinie)przy czym mają obok swój własny dom w którym mieszkają na swojej
działce.Każdy ma osobne wejscia  do wspólnego domu a przeciwnicy moi
użytkują i inne lokale na współwłasności min około 1000 m2 w powierzchni
użytkowej ja użytkuję 122 m2 powierzchni użytkowej.Cała ta powierzchnia jest
użytkowana na cele ich działalności gospodarczej co udowodniłem. Chcą
przejąc te nieruchomość za przysłowiową złotówkę twierdząc że w nią
inwestowali. BEZ MOJEJ ZGODY I RAWA BUDOWLANEGO przedstawiłam  dowody w
sprawie. Twierdzą że powinienem uczestniczyć w tych kosztach choć nie maja
żadnego zgłoszenia do urzedu dotyczącego remontu i przebudowy na domiar tego
wleżli na współwłasność swoim zakłdem bez mojej zgody ( jakieś dwa m2).Nie
dopuszczają mnie do niczego.Jest im na ręke poniewąż użytkują do swojej
działalności jakieś 7/9 powierzchni.Sąd powołuje biegłych o których oni
wnoszą  płacę za to ze skromnej pensji a nie uwzglednia mojego pierwszego
wniosku o rozliczenie użytkowania nieruchomości ponad udział przez 15 lat
bez mojej zgody jak i z moimi protestami. Mimo próśb aby oddali do czasu
wyroku choć 40 m2 mieszkań które gniją bez ogrzewania z ich strony ODMOWA
Co począć POMOCY .
pozdr ART


  Problem z prawem do działki

To jak to jest z tym zasiedzeniem - po 40 latach na przykład
(gdzie sprawa dobrej lub złej wiary nie ma już znaczenia).
Gdy dotychczas, z różnych powodów, nikt nie podnosił sprawy spadku,
a grunt i nieruchomości były użytkowane i opłacane przez jedego ze
spadkobierców. Czy wszczęcie sprawy o dział spadku (przy prawomocnym już
postanowieniu o stwierdzenie nabycia spadku) daje mozliwość nabycia
własności przez zasiedzenie?
Czy zarzut zasiedzenia może być w takim przypadku podniesiony?
A jeśli tak, to czy może się to odbyć bez spłaty pozostałych, znanych i
żyjących spadkobierców?



Po pierwsze dobra lub zła wiara przestaje mieć znaczenie po 30 latach
(przynajmniej w moim kodeksie cywilnym, chyba że miałbym nieaktualny).
Po drugie zasiedzenie części działki przez współwłaściciela jest możliwe według
mnie tylko wyjątkowo, w przypadku gdy współwłaściciele dokonali jej
nieformalnego podziału (tzw. quoad usum) i wyodrębnili częścią do wyłącznego
użytkowania przez poszczególnych współwłaścicieli. Choć jest to kwestia mocno
dyskusyjna (choćby postanowienie SN z 11.10.2002 roku, I CKN 1009/00). W
przeciwnym razie wszyscy współwłaściciele są posiadaczami samoistnym całości
działki (art. 206 kc), a co za tym idzie nie można przeciwko nim niczego
zasiedzieć.
Co do zasiedzenia całości działki przez ułamkowego współwłaściciela to tez jest
według mnie mocno dyskusyjne. To że jeden z współwłaścicieli płacił wszelkie
podatki itd oraz zbierał pożytki, o niczym nie przesądza, gdyż zgodnie z art.
200 kc każdy z współwłaścicieli jest zobowiązany do zarządu wspólną
nieruchomością, a ewentualne straty i korzyści winny być dzielone zgodnie z art.
207 kc. Wyłączność samoistnego posiadania całości działki przez jednego ze
współwłaścicieli musiałby się według mnie uzewnętrznić w jakiś szczególny sposób
(choć nie mam pomysłu jaki).
Zarzut zasiedzenia można podnieść w każdym postępowaniu dotyczącym własności
działki, a więc i również w toku działu spadku.
Zasiedzenie jest pierwotnym sposobem nabycia włąsności, a co za tym idzie byłym
współwłaścielom nic się nie należy.


  Rocznica powstania

| rasistowskiej, tj. zmarli właściciele byli Żydami i one załozone sa przez
| Żydów.  I to wszystko, co miałoby je do otzymania tych miliardów
| upoważniać!

jestes pewien ze zaden ze spatkobiercow zadnej nieruchomosci
znacjonalizowanej
lub przejetej przez osoby obce w Polsce nie zyje ?? Inna sprawa jest prawo
zasiedzenia
- ktos kto mieszka od wojny w pozydowskim domu i od wojny dba i inwestuje
w niego
jak we wlasny. Obie kwestie trzeba rozpatrzyc i ocenic...



Jestem zupełnie pewien, że wielu spadkobierców włascicieli zydowskich żyje!!
I równiez jestem pewien, ze prawo polskie w najmniejszym stopniu nie
rozróżnia, jakiego wyznania jest ubiegajacy się o zwrot odziedziczonego
majątku!!
W tej pewności utwierdza mnie fakt, że welu Żydów, często obywateli obcych

zmarłych przodkach . Musieli oczywiście przedtem, tak jak i wszyscy,
udowodnicswoje prawa do tych własności.
Tymczasem owe szemrane organizacje zydowskie żądają czystym prawem kaduka
pieniędzy za WSZELKIE majątki, które przed wojną należały do Żydów, nie
troszcząc się ani trochę (i zresztą słusznie poniekąd, boto byłoby dla nich
samobójstwo, jako że nie mają żadnych ku temu podstaw!) do udowodnienia
jakichkolwiek swoich praw do objęcia tych majątków!!
Jedynym uzasadnieniem tych roszczeń sa wyłącznie względy szowinistyczne i
rasistowskie,- poprzednimi włąścicielami byli Żydzi (a przecież i obywatele
polscy!!) a oni ( równiez po części samozwańczo) uważają się za
reprezentantów Zydów! Uważają, że tylko Żyd może podzielić sie majątkiem
zmarłego Żyda, a prawa innych państw nalezy calkowicie lekceważyć!
To dokładnie jest tak, jakby jakaś polska organizacja raptem sama uznała się
z uprawnioną do otrzymania każdego  majątku pozostawionego gdziekolwiek w
świecie pozostawionego przez osobę pochodzenia polskiego!
Ta organizacja żydowska w swoich roszczeniach stosuje szantaż,-  sekretarz
generalny Swiatowego Kongresu Zydow, rabin Israel Singer otwarcie
oswiadczyl, ze "...Polska bedzie publicznie atakowana i upokarzana na oczach
calego swiata, jezeli nie zaspokoi żydowskich zadan." (cytuje za agencja

April 1996 (14:50:17 PDT)

p47


  Spotkanie mieszkańców z władzami Warszawy
Na majowej sesji br. rady warszawy był pomysł radnego PiS-u żeby zobowiązać
prezydenta, do pozwolenia byłym właścicielom zasiedzieć swoją nieruchomość,
ale to nie wypaliło wobec poważnych wątpliwości czy można nakazać czegoś nie
robić prezydentowi, (prędzej można mu nakazać coś robić), oraz czy też ma to
objęc następców prawnych b. właścicieli czy nie.
Podobny projekt forsuje pan Przewodniczący Rady Samorządu Żoliborza
Dziennikarskiego Aleksander Oleśniewicz.
Projekt ma złożyc do rady tym razem miasto. Ale są różnego rodzaju
przepychanki.
Jak będzie w następnym roku na sesji przyjdzie z 100-200 osób na sesje z
banerami , transparentami, wspomagać uchwałę, wywoływać presje na swoich
radnych.
Projekt ma równiez rozwiązywać problem niesamodzielnych części gruntów ,
takich bez dojazdów, zazwyczaj ok 1-50m2 przylegających do większych
działek.
Do kórych miasto też zgłaszało słuszne pretensje.

 Niech mnie ktos poprawi jesli zle rozumiem:
1 LK kieruje sprawy przeciwko wlascicielom do sadu
Zgadza się
2 LK wydaje okolnik zeby zawieszac swoje wlasne dzialania
Zgadza się
3 Jego Urzad opracowuje projekt ustawy, dzieki ktorej LK nie bedzie mial
Zgadza się (urząd opracowywuje , przedstawią sejmowi posłowie PiS)
juz nic do gadania

Odnośnie postu kam.
pozywający Prezydent m.st. Warszawy może wnieść o zawieszenie postępowania,
z przyczyny np. toczącego się postępowania podważającego przejęcie na rzecz
Skarbu Państwa danej nieruchomości (odmowy dekretowe). Sąd do takich i
inncych argumentów się przychyla.
Pozwany również jak powiedział pełnomocnik prezydenta ma występowac o
zawieszenie postępowania na zgodny wniosek stron, sąd przesyła wniosek
powodowi a powód-Prezydent na to się zgadza z tego co powiedział pełnomocnik
prezydenta.


  Pytanie - wznowienie granic i operat a sprawa cywilna w sądzie o ustalenie granic prawa własności
Witam,

Mówi Pan o "dwutorowym postępowaniu".

Czy czynności wznowienia /odszukania znaków można nazwać "postępowaniem".
Postępowanie kojarzy mi się z postępowaniem administracyjnym - czynny udział
organu administracyjnego,
postępowaniem cywilnym - sąd cywilny itp.,
Wznowienie to czynność czysto techniczna, która posiada namiastki
postępowania administracyjnego.

Wyobraźmy sobie faktycznie sprawę sąsiadów A i B, którzy nie przepadają za
sobą.
A zleca wznowienie znaków G1 a B geodecie G2.
G1  zgłasza i rozpoczyna prace.
Dzień po tym G2 również zgłasza pracę i jest INFORMOWANY , że G1 też zgłosił
dla tego obiektu podobną pracę.
Jeżeli obydwaj podejdą sumiennie do dzieła, to powinni wskazać te same
znaki, prawda?

Nie ma decyzji, nie ma stron POSTĘPOWANIA, obydwaj montują operaty i w
sprawozdaniu opisują, że
z sukcesem wznowili/odszukali znaki graniczne a strony zgodnie podpisały
protokoły.

Jeżeli chodzi o zasiedzenie, to Y, utrzymał stan posiadania od czasu kupna
działki, i granica własności pokrywa się
z granicą prawną.

Pozdrawiam,
Paweł



| PS W wątku głównym tematu istotną sprawą był finał postępowania
| administracyjnego. W przypadku wniosku strony po wydaniu decyzji
| sąd rozpatruje tylko ten odcinek granicy - pozostałe zostają
| rozgraniczone w trybie administracyjnym.W przypadku umorzenia -
| wszystkie
granice rozgraniczanej nieruchomości są przedmiotem postępowania
sądowego.
Sorry za skonsumowanie na kolację końcówki zdania.Wracając do wojny o
granice drogi to być może Pan "Y" o ile posiadał wieloletni staż
zasiedzenia częsci owej drogi w pierwszej racie to z dniem 01.10.2000r
( w dobrej wierze) mogł stać się prawnym włascicielem zajętego pasa
drogi, a jeśli w złej wierze to niech ciągnie sprawę do 1.10.2005 r
Skarb Państwa mógł również zasiedzieć się na przygranicznych pasach
gruntów Panów "X" i "Y" mimo mocnych papierów z przed 35 lat.
Pozdrawiam StaS.




  Czy rozpoczynac konflikt z sasiadem...

news:

| pierdzielone polskie, złodziejskie, matolskie, )(^(&^%)(&%%# prawo :((
| Do dzisiaj mnie rusza, jak ktos coś chce ukraść przez zasiedzenie i
tym
| podobne kombinacje 'zgdne z prawem' :(

| Szkoda, że się nie powstrzymałeś od komentarza, ponieważ dokadnie
| tak samo wyglądała instytucja ochrony posiadania w starożytnym Rzymie,
| czyli z grubsza od ponad dwóch tysięcy lat.

I co to zmienia?



Że niektórzy nie potrafią dziś pojąć tego, co małpy 2000 lat temu
wymyśliły.*

 | I jakkolwiek w kontekście w/w problemu wygląda ona dziwnie, to uwierz

| mi, że ma swoje praktyczne i racjonalne zastosowanie w praktyce.

Akurat.



No chyba na własnym przykadzie doświadczyłeś? ;)

| I to nie prawo jest tu złodziejskie, a ten, co w złej wierze
wykorzystuje
| zajęcie czyjejś nieruchomości.

Nie czyjejś a swojej.



Zaraz...pogubiłem się...w złej wierze wykorzystuję zajęcie _swojej_
nieruchomości i dlatego jestem złodziejem? :P
hint: czytaj ze zrozumieniem i takoż odpowiadaj...

| Stąd umiejętność stosowania tego prawa polega na tym, żeby takiemu
| "okupantowi" wcześniej wytoczyć powództwo o wydanie rzeczy, zamiast
| wyganiać go na siłę, jak niektórzy "poinformowani" radzą.

Da się zastosować w normalnym państwie.
W Polsce, gdzie każdy proces trwa latami -  nie.



Głupot nie opowiadaj i nie słuchaj tyle mediów, bo te bezmyślnie defetyzm
sieją. Nie w każdym sądzie i nie każda sprawa trwa latami.
Acz przypadki się zdarzają, przy czym często są zależne od stron
postępowania conajmniej w takim samym stopniu jak od sądu.
I to najczęściej wtedy, kiedy strona - dyletant chodzi bez prawnika
"bo wie lepiej".


  rozgraniczenie a zasiedzenie
Jeśli chodzi o sam fakt drogi to bez paniki, jeśli orzeczenie będzie na Pani niekorzyść, to może Pani wnosić o ustanowienie drogi koniecznej:
Art. 145.
§ 1. Jeżeli nieruchomość nie ma odpowiedniego dostępu do drogi publicznej lub do należących do tej nieruchomości budynków gospodarskich, właściciel może żądać od właścicieli gruntów sąsiednich ustanowienia za wynagrodzeniem potrzebnej służebności drogowej (droga konieczna).

§ 2. Przeprowadzenie drogi koniecznej nastąpi z uwzględnieniem potrzeb nieruchomości nie mającej dostępu do drogi publicznej oraz z najmniejszym obciążeniem gruntów, przez które droga ma prowadzić. Jeżeli potrzeba ustanowienia drogi jest następstwem sprzedaży gruntu lub innej czynności prawnej, a między interesowanymi nie dojdzie do porozumienia, sąd zarządzi, o ile to jest możliwe, przeprowadzenie drogi przez grunty, które były przedmiotem tej czynności prawnej.

Natomiast co do reszty:
Jeżeli przy wznoszeniu budynku lub innego urządzenia przekroczono bez winy umyślnej granice sąsiedniego gruntu, właściciel tego gruntu nie może żądać przywrócenia stanu poprzedniego, CHYBA ŻE BEZ nie uzasadnionej zwłoki sprzeciwił się przekroczeniu granicy albo że grozi mu niewspółmiernie wielka szkoda. Może on żądać albo stosownego wynagrodzenia w zamian za ustanowienie odpowiedniej służebności gruntowej, albo wykupienia zajętej części gruntu, jak również tej części, która na skutek budowy straciła dla niego znaczenie gospodarcze.

Reasumując, wyznaczenie biegłego geodety jest w takiej sytuacji nieuniknione. Faktem jest że może tutaj wchodzić w grę zasiedzenie przez Pani sąsiadkę jeśli użytkowała ona razem ze swoimi rodzicami ten kawałek gruntu w sumie 20 lat i to udowodni. Wydaje mi się że Pani nie będzie ponosiła kosztów biegłego gdyż cała sprawa była zapoczątkowana przez sąsiadkę.

Proszę przedstawić tą opinię sąsiadce może zdecyduje się na ugodę po dowiedzeniu się że może Pani mimo wszystko dochodzić bezwzglednego wyznaczenia drogi koniecznej kosztem jej gruntu.

  Ile wynoszą opłaty sądowe?
Ile wynoszą opłaty sądowe?

Często przed złożeniem pozwu do sądu powstrzymuje nas strach przed ogromnymi kosztami... Tymczasem w wielu wypadkach nie są one takie wysokie. By założyć sprawę w sądzie, przy składaniu wniosku trzeba uiścić określone ustawą opłaty. Sprawdź, ile trzeba zapłacić za wnioski.

Wnioski o sprawy spadkowe

• Stwierdzenie nabycia spadku - 50 zł

• Dział spadku - 500 zł

• Odebrania oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku - 50 zł

• Dział spadku połączony ze zniesieniem współwłasności - 1 000 zł

Wnioski o sprawy mieszkaniowe

• Przyjęcie w poczet członków spółdzielni mieszkaniowej - 200 zł

• Uchylenie uchwały spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej - 200 zł

• Ustalenie wstąpienia w stosunek najmu - 200 zł

• Opróżnienie lokalu mieszkalnego - 200 zł

Wnioski związane z rodzicielstwem

• Zaprzeczenie ojcostwa - 200 zł

• Rozwiązanie przysposobienia - 200 zł

• Unieważnienie uznania dziecka - 200 zł

• Zmiana wyroku o rozwodzie w zakresie dot. władzy rodzicielskiej - 100 zł

Sprawy małżeńskie i rozwodowe

• Pozew o rozwód lub separację - 600 zł

• Wniosek o separację na zgodne żądanie małżonków - 100 zł

• Wniosek o zezwolenie na zawarcie związku małżeńskiego - 100 zł

• Wniosek o zniesienie separacji - 100 zł

• Pozew o ustalenie rozdzielności majątkowej -100 zł

Wnioski o sprawy własnościowe

• O nabycie nieruchomości przez zasiedzenie-2000 zł

• O zniesienie współwłasności - 1000 zł

• O wpis do księgi wieczystej - 200 zł

• O wpis własności nieruchomości rolnej o pow. do 5 ha - 150 zł

• O rozgraniczenie nieruchomości - 200 zł

• O założenie księgi wieczystej - 60 zł

• O połączenie nieruchomości w jednej księdze wieczystej - 60 zł.
Jeśli koszt postępowania sądowego jest dla naszego budżetu zbyt dużym obciążeniem, możemy starać się o zwolnienie z kosztów albo z ich części. Składając taki wniosek, trzeba dołączyć w załącznikach oświadczenie o liczbie osób w rodzinie, o dochodach i źródłach utrzymania.
Muszą one być zgodne z prawdą, bo sąd może nakazać sprawdzenie prawdziwości takiego oświadczenia.

źródło: dziennik.pl

  [Centrum] ul. Szopena - hotel
Sąd zakazał przetargu
Nie dojdzie do sprzedaży 30-arowej działki przy ul. Szopena, którą interesowało się ośmiu inwestorów. Sąd wstrzymał przetarg na jej sprzedaż na wniosek osoby, która twierdzi, że jest spadkobiercą dawnych właścicieli.

O zagospodarowaniu terenu obok III LO mówi się od kilku lat. Angielski inwestor miał tam budować parking wielopoziomowy, ale się wycofał. Później placem zainteresował się Orbis, szukający lokalizacji pod dwugwiazdkowy hotel Ibis. Na sprzedaż 30 arów radni zgodzili się rok temu, a w kwietniu uchwalili plan zagospodarowania terenu. Cenę wywoławczą ustalono na 1,83 mln zł. Przetarg miał odbyć się w środę. Wśród ośmiu chętnych, którzy wpłacili 200-tysięczne wadium i stawili się na przetarg, oprócz hotelarskich sieci Orbis i Diament, znalazły się rzeszowskie firmy Dakar, Panorama i Atut, przedsiębiorca Ryszard Podkulski, irlandzka firma Boxelder (kupiła już działkę przy ul. Kustronia) i przedsiębiorca z Solca Kujawskiego. Jednak do licytacji nie doszło.

- Sąd Rejonowy wydał 24 października postanowienie, w którym zakazał zbywania tej nieruchomości - wyjaśnia Aleksander Nowosad, zastępca dyrektora Biura Gospodarki Mieniem.

Miasto zaskoczone

Stało się tak na wniosek kobiety, która mieni się być spadkobiercą dawnych właścicieli - osób pochodzenia żydowskiego. Tych współwłaścicieli było kilkunastu. Skarb Państwa stał się właścicielem gruntu przez zasiedzenie w roku 1970 r. na mocy ówczesnych dekretów. I tą decyzję kwestionuje kobieta, argumentując, że w tamtym czasie została pozbawiona możliwości działania.

- Złożyliśmy zażalenie na postanowienie sądu - mówią miejscy urzędnicy, którzy liczą, że sąd szybko rozpatrzy sprawę. - Będziemy ubiegać się o zasiedzenie na mocy obecnych przepisów.

Przygotowania do przetargu trwały rok. W tym czasie udało się ustanowić kuratora dla trzech małych fragmentów działki, bo nie ustalono ich właścicieli. Żadne sygnały, że ktoś podważa własność miasta, do urzędników nie docierały. - Jesteśmy zaskoczeni - przyznaje Nowosad.

Co ciekawe, wniosek spadkobierczyni został złożony 18 października, a sąd wydał postanowienie już po sześciu dniach. Kiedy zapadną wiążące rozstrzygnięcia w tej sprawie, na razie nie wiadomo. Dodatkowo kobieta ma też podobno być spadkobierczynią części terenu, na którym stoi szpital przy ul. Szopena.

KRZYSZTOF KUCHTA

Super Nowości z dnia 02_11_2007



No i po inwestycji, czyli inwestycje rzeszowskim sposobem.
U nas nawet firmy nie moga hotelu wybudować i to ma być przyjazna gmina dla inwestorów???

  Nidzica złapana w internecie
http://www.wprost.pl/ar/138838/Proces-o-zasiedzenie/

Proces o zasiedzenie

2008-09-17 14:41
Przed sądem w Nidzicy rozpoczął się proces o tzw. zasiedzenie w gospodarstwie w Kanigowie (warmińsko- mazurskie), którego zwrotu żąda spadkobierca dawnych właścicieli. 25 lat temu, gdy Lukaschewscy opuścili nieruchomość wyjeżdżając do Niemiec, zamieszkała w niej rodzina Smolińskich.
Wniosek o zasiedzenie złożył Kazimierz Smoliński mieszkający w gospodarstwie od 1983 roku. Sąd odroczył proces do 30 października, bowiem o sprawie musi powiadomić 16 rodzeństwa Kazimierza Smolińskiego. Zostaną oni uczestnikami procesu.

Lukaschewscy w lutym 1983 roku wyjechali z Kanigowa do Niemiec jako tak zwani późni przesiedleńcy. Przed wyjazdem cześć majątku sprzedali, ale gospodarstwo pozostawili. Według Smolińskich nieruchomość przekazał im urzędnik wręczając klucze. Jednak nie dopełniono formalności, nie wpisano Smolińskich jako nowych właścicieli w księgi wieczyste. Nadal istnieje tam zapis, iż właścicielami są Lukaschewscy.

Na tej podstawie w 2003 roku Heinrich Lukaschewski rozpoczął starania o zwrot nieruchomości. Wystąpił z propozycją sprzedaży nieruchomości za 850 tys. zł. Gdy Smolińscy odmówili argumentując to brakiem pieniędzy, otrzymali pismo z żądaniem wydania gospodarstwa.

Kazimierz Smoliński wystąpił wówczas do sądu z wnioskiem o zasiedzenie.

Zasiedzenie w tak zwanej dobrej wierze jest skuteczne po 20 latach a w złej wierze po 30 latach. Smolińscy mieszkają w Kanigowie od 25 lat i sąd ma zdecydować czy zostaną uznani za właścicieli.

Najgłośniejszą sprawą dotycząca roszczeń tak zwanych późnych przesiedleńców jest sprawa Agnes Trawny. Odzyskała ona ojcowiznę - nieruchomość w Nartach koło Szczytna na mocy wyroku Sądu Najwyższego w 2005 roku. W poprzednich instancjach sądy wydawały dla niej wyroki niekorzystane. W domu należącym do Trawny wciąż mieszkają rodziny Moskalików i Głowackich.

  Słup i linia na działce
więcej tu:
http://ise.pl/info/index.php?pid=99
cytuję

Właściciele nieruchomości często żądają usunięcia przebiegającej przez jej teren linii elektroenergetycznej uzasadniając to faktem, iż nie wyrazili oni (bądź ich poprzednicy prawni) zgody na wybudowanie takiej linii. Spotyka się to z powszechną aprobatą opinii publicznej, bo przecież jak można wybudować linię na cudzym gruncie bez zgody właściciela? Jest to w odczuciu społecznym działanie bezprawne i sprzeczne z przepisem art. 222 § 2 k.c., który chroni właściciela nieruchomości przed bezprawnym działaniem innych osób.

Rzeczywistość jest jednak inna. Linie elektroenergetyczne nie są budowane bez zezwolenia na budowę. Zezwolenie takie jest decyzją administracyjną. A skoro tak, to działanie przedsiębiorstwa energetycznego nie jest działaniem bezprawnym, bowiem decyzja administracyjna, podobnie jak wyrok sądowy, czy też ustawa, są źródłami prawa. Tak więc skoro działanie ZEW-T S.A. nie jest bezprawne, właściciel nie korzysta z ochrony przewidzianej w art. 222 § 2 k.c.

Kłopoty zaczynają się wówczas, kiedy Zakład Energetyczny nie może wykazać się decyzją administracyjną, na podstawie której wybudowano linię (np. w przypadku jej zaginięcia). W takiej sytuacji należy ustalić, czy upłynął okres przewidziany dla zasiedzenia służebności gruntowej dla linii elektroenergetycznej. Wynosi on zgodnie z art. 172 k.c. 20 lat dla posiadania w dobrej wierze i 30 lat dla posiadania w złej wierze.

cytuję autor M. Wolanin

Zakres wzajemnych roszczeń właściciela nieruchomości i przedsiębiorstwa, w którego skład wchodzi urządzenie infrastruktury technicznej zależny jest od prawnych i faktycznych okoliczności powstania tych urządzeń na nieruchomości.
Źródłem roszczeń może być:
a) czyn niedozwolony,
b) umowa,
c) ustawa.
Należy przy tym wskazać, że istotą roszczenia jest skuteczne dochodzenie swoich racji w odpowiedniej do tego procedurze prawnej, jeżeli strony nie doszły do porozumienia.
Dochodzenie roszczenia majątkowego ulega dziesięcioletniemu przedawnieniu, chyba, że dochodzone jest roszczenie o świadczenie okresowe, wtedy ulega ono przedawnieniu trzyletniemu (art. 117 i art. 118 KC). Sposób liczenia terminów przedawnienia, a w szczególności początek ich biegu określone są w przepisach kodeksu cywilnego (art. 120 i nast. KC).

STANCA

  Tereny inwestycyjne, obiekty na sprzedaż

Sprzedaż miejskich przychodni z wybojami
ziem
2008-12-11, ostatnia aktualizacja 2008-12-11 18:49

Cztery przychodnie rejonowe są już przygotowane do sprzedaży, z dwiema może być spory kłopot. Pozostałe są na dobrej drodze - poinformował Filip Pietrzyk, dyrektor wydziału nieruchomości i geodezji UM.
Informację na temat przygotowań miasta do sprzedaży przychodni NZOZ-om przedstawił radnym z komisji gospodarki przestrzennej Filip Pietrzyk, dyrektor wydziału nieruchomości i geodezji UM. Miasto musiało zinwentaryzować nieruchomości i uregulować sprawy własnościowe. Ten proces zakończono w czterech placówkach - przy ul. 1 Maja 196, Sobieskiego, Wojska Polskiego i Kopernika.

Najtrudniejsze będzie przygotowanie do sprzedaży budynków dwóch przychodni kierowanych przez NZOZ "Promed" - przy ul. Karczówkowskiej i Kryształowej. W obu przypadkach część działki, na której się one znajdują, jest własnością spółdzielni Armatury. Miasto już dogadało się z władzami spółdzielni. W zamian za działki pod przychodniami Armatury dostaną inne nieruchomości. W tej sprawie potrzebna jest jednak uchwała rady miejskiej. Dodatkowo prawie przez środek nieruchomości przy ul. Karczówkowskiej przechodzi pasek gruntu należący do skarbu państwa. - W tym przypadku musimy przeprowadzić w sądzie sprawę o zasiedzenie. Może to zająć do pół roku - tłumaczy dyrektor Pietrzyk.

Dyrekcja Promedu cierpliwie czeka na ruch miasta. - W działalności bieżącej nam to opóźnienie nie przeszkadza, ale w planowaniu finansowym tak. Na dostosowanie budynków do wymogów sanitarnych mamy czas do 2012 roku, to wystarczy - mówi Rafał Szczukocki, prezes NZOZ "Promed".

Źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,6054012,Sprzedaz_miejskich_przychodni_z_wybojami.html

  Pytanie natury prawnej...
Z kodeksu interesujące moim zdaniem paragrafy:

Art. 143. (73) W granicach określonych przez społeczno-gospodarcze przeznaczenie gruntu własność gruntu rozciąga się na przestrzeń nad i pod jego powierzchnią. Przepis ten nie uchybia przepisom regulującym prawa do wód.



Art. 174. Posiadacz rzeczy ruchomej nie będący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada rzecz nieprzerwanie od lat trzech jako posiadacz samoistny, chyba że posiada w złej wierze.



Art. 176. § 1. (85) Jeżeli podczas biegu zasiedzenia nastąpiło przeniesienie posiadania, obecny posiadacz może doliczyć do czasu, przez który sam posiada, czas posiadania swego poprzednika. Jeżeli jednak poprzedni posiadacz uzyskał posiadanie nieruchomości w złej wierze, czas jego posiadania może być doliczony tylko wtedy, gdy łącznie z czasem posiadania obecnego posiadacza wynosi przynajmniej lat trzydzieści.
§ 2. Przepisy powyższe stosuje się odpowiednio w wypadku, gdy obecny posiadacz jest spadkobiercą poprzedniego posiadacza.



Art. 180. Właściciel może wyzbyć się własności rzeczy ruchomej przez to, że w tym zamiarze rzecz porzuci.



Art. 181. Własność ruchomej rzeczy niczyjej nabywa się przez jej objęcie w posiadanie samoistne.



Art. 184. § 1. Pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy mające wartość naukową lub artystyczną znalazca powinien oddać niezwłocznie na przechowanie właściwemu organowi państwowemu, inne zaś rzeczy znalezione - tylko na żądanie tego organu.
§ 2. Jeżeli znalazca przechowuje rzecz u siebie, stosuje się odpowiednio przepisy o nieodpłatnym przechowaniu



Art. 191. Własność nieruchomości rozciąga się na rzecz ruchomą, która została połączona z nieruchomością w taki sposób, że stała się jej częścią składową.



Gdzie znajdę prawo o skarbach ?? Poza tym to (chyba)nie jest skarb , bo właściciel wie ,że to istnieję . Albo może zamiast kupować ziemi odkupie czołg (porzucony przez werhmacht i przejęty przez aktualnego właściciela.

  Stacja transformatorowa na mojej działce
Witam wszystkich.
Chciałbym dodać, iż wiele na ten temat można dowiedzieć się z publikacji "Urządzenia energetyczne na prywatnym gruncie" zamieszczonej na ise.pl. Przytoczę jeden rozdział:
"Właściciele nieruchomości często żądają usunięcia przebiegającej przez jej teren linii elektroenergetycznej uzasadniając to faktem, iż nie wyrazili oni (bądź ich poprzednicy prawni) zgody na wybudowanie takiej linii. Spotyka się to z powszechną aprobatą opinii publicznej, bo przecież jak można wybudować linię na cudzym gruncie bez zgody właściciela? Jest to w odczuciu społecznym działanie bezprawne i sprzeczne z przepisem art. 222 § 2 k.c., który chroni właściciela nieruchomości przed bezprawnym działaniem innych osób.

Rzeczywistość jest jednak inna. Linie elektroenergetyczne nie są budowane bez zezwolenia na budowę. Zezwolenie takie jest decyzją administracyjną. A skoro tak, to działanie przedsiębiorstwa energetycznego nie jest działaniem bezprawnym, bowiem decyzja administracyjna, podobnie jak wyrok sądowy, czy też ustawa, są źródłami prawa. Tak więc skoro działanie ZEW-T S.A. nie jest bezprawne, właściciel nie korzysta z ochrony przewidzianej w art. 222 § 2 k.c.

Kłopoty zaczynają się wówczas, kiedy Zakład Energetyczny nie może wykazać się decyzją administracyjną, na podstawie której wybudowano linię (np. w przypadku jej zaginięcia). W takiej sytuacji należy ustalić, czy upłynął okres przewidziany dla zasiedzenia służebności gruntowej dla linii elektroenergetycznej. Wynosi on zgodnie z art. 172 k.c. 20 lat dla posiadania w dobrej wierze i 30 lat dla posiadania w złej wierze.

Jednakże ww. prawo można nabyć przez zasiedzenie jedynie dla linii napowietrznych. Nie można tego uczynić dla linii kablowych, co wynika z przepisu art. 292 k.c., który stanowi, iż służebność gruntowa może być nabyta przez zasiedzenie tylko w wypadku, jeśli polega na korzystaniu z trwałego i widocznego urządzenia, a jak wiadomo linia kablowa jest w ziemi. "
Proszę najpierw dokładnie spróbować ustalić, w którym roku były wybudowane linie i stacja. Jeżeli data ta mieści się w granicach czasowych z przytoczonej publikacji to są duże szanse na to, że po wielkich bólach Energetyka przeniesie ww. urządzenia poza działkę.
Pozdrawiam.

  Stacja transformatorowa na mojej działce
Przypominam, żw dobra wiara to zapis dokonany na podstawie umowy notarialnej wpisanej w księgę wieczystą. Inne umowy cywilne stają się dzialaniem w złej wierze jeżeli nie mają odniesienia notarlanej umowy wtedy może zostać usnakcjonowane zasiedzenie. Uważam, że urządzenia energetyczne będące częścią składową przedsiębiorstwa będące na prywatnym gruncie nie mogą nabyć prawa przez zasiedzenie, gdyż nie są skladową częścia tej prywatnej nieruchomości art. 49 kC. Dlatego nie mogą nabyć prawa zasiedzenia.
Przypominam, że czasy elektryfikacji na podstawie ustawy z 1950r. o elektryfikacji wsi i osiedli nie dotyczyły urządzeń przechodzących przez nieruchomość w celu elektryfikacji sąsiadów. Ustawa ta dawał prawo do gruntu i zezwalala na wejście na nieruchomość tylko w celu zrealizowania bezpośredniego przyłącza o napięciu urzytkowym do budynku na tej nieruchomości. Tak więc linia o napięciu 15 kV przechodząca przez tą nieruchomość zrealizowana na tej podstawie jako prawo do gruntu w pozwoleniu na budowę, można jej stwierdzić nieważność pozwolenia na budowę na podstawie rażącego naruszenia prawa nawet w kilkadziesiąt lat po jej zrealizowaniu. Nie ma w tej kwesti przedawnienia 10 lat od wydanej decyzji pozwolenia na budowę. Jeżeli uzyska się na tej podstawie nieważność pozwolenia na budowę to ZE musi doprowadzić tą inwestycję do zgodności z prawem. Tam można pomieszać szyki np. ograniczeniem prawa zabudowy, niezgodnością z planem zagospodarowania przestrzennego, stworzeniem realnego zagrożenia dla zdrowia i życia. Roszczyć o usunięcie z nieruchomości. Do inwestycji istniejącej na gruntach nie można wszcząć postępowania w trybie ustawy o gospodarce gruntami i wywłaszczeniami, gdyż to dotyczy inwestycji liniowych przed realizacją. W postępowaniu przed sądem cywilnym (powszechnym) można wystąpić o odszkodowanie za bezumowne korzystanie z nieruchomości za ostanie 10 lat wstecz. Można to zakwalifikować jako zła wiara inwestora przedstawiając, że wprowadzał w błąd włąściciela że pozwolenie uzyskał legalnie, a tym bardziej w związku z faktem wycofania z obiegu prawnego na podstawie braku prawa do gruntu przez powołaywanie się bezpodstawnie na przepis, niedotyczący uprawnień do wejścia na teren nieruchomości.

  Sluzebnosc gruntowa dla ZE

[...]

czy moze juz byl tu dyskutowany temat sluzebnosci gruntowej dla zakladu
energetycznego? nie umiem znalezc. Moj rejon upiera sie przy sluzebnosci jak
osiol jakis, a ja nie mam najmniejszej ochoty sie na to zgodzic, tym
bardziej ze mam ku temu konkretne powody. Macie jakies doswiadczenie?
Z gory dziekuje za pomysly.



Każdy rejon upiera się przy służebności, bo mu to na rękę.
W powołanym niżej w wątku artykule http://ise.pl/info/read.php4?pid=99
stanowisko energetyki jest tendencyjne i nierzetelne, prezentuje
wyłącznie pogląd ZE, przy czym wybiórczo traktuje sobie przepisy
kodeksu cywilnego o służebności i jej zasiedzeniu.
ZE nie bierze w ogóle pod uwagę, iż zgodnie z art. 285 § 2 kc
służebność gruntowa może mieć jedynie na celu zwiększenie użyteczności
nieruchomości władnącej lub jej oznaczonej części (czyli tej nieruchomości,
na rzecz której służebość miałaby być ustalona), przy czym do ustalenia tej
służebności konieczne i wręcz niezbędne, jest spełnienie tej przesłanki.
Inaczej: bez spełnienia tej przesłanki w ogóle nie ma co mówić
o jakiejkolwiek służebności, choćby niewiadomo jak długo ZE korzystał
np. z kawałka muru na hak do przyłącza. Także bez znaczenia w tych
okolicznościach pozostaje, czy urządzenie napowietrzne jest trwałe i widoczne.
Nie można także przyjąć, iż pociągnięcie kabla przez czyjąś nieruchomość
stanowi zwiększenie użyteczności np. stacji transformatorowej,
czy innej nieruchomości ZE, która znajduje się kilka kilometrów dalej.
Idąc tokiem rozumowania ZE stwierdzić należy, iż w każdym przypadku
braku stosownej dokumentacji dotyczącej założenia względnie remontu
instalacji energetycznej ZE miałby prawo nabycia przez zasiedzenie
służebności wzdłuż jego instalacji energetycznych, czyli, gdyby instalację
położono przed wojną na całej ulicy, i nie byłoby dokumentacji,
to ZE żądałby zasiedzenia służebności wzdłuż całej ulicy?
Bzdura. Nie dajmy się zwariować demagogicznej argumentacji ZE.
służebności

P.S. Właśnie mam na tapecie sprawę klienta, w którego imieniu żądam
zaniechania naruszania własności przez ZE, i żądam zdjęcia z budynku haka
zainstalowanego bez tytułu prawnego, a przy którego wymianie (oczywiście
bez pozwolenia właściciela nieruchomości) dodatkowo zniszczono mu
elewację budynku i w dalszym ciągu uniemożliwia się położenie ocieplenia.
W rewanżu ZE złożył wniosek o stwierdzenie nabycia służebności, z czym
oczywiście zgodzić się nie można. A stosowanie przez ZE przepisu o
nadużywaniu prawa własności przez właściciela nieruchomości oraz o
zasadności ograniczenia prawa własności jest grandą, bo zdaniem
ZE ważniejszy jest jego interes gospodarczy i zysk.
Zdanie ZE to IMO tylko frazes, mający na celu sankcjonowanie bajzlu
w ZE.
Obecnie obie sprawy w sądzie w toku.(o zaniechanie naruszania własności
- zawieszona do czasu rozstrzygnięcia wniosku ZE o zasiedzenie służebności).
10 października jest posiedzenie Sądu, więc jak mi ktoś przypomni, to podam,
co się działo istotnego.


  spadek - problematyczny i zlozony?
Witam,

Prostuje w rodzinie sytuacje spadkowe i majatkowe
(kuzwa, ludzie kiedys nie zadbali a teraz trzeba sie bujac).
mam taki problem:
Moi dziadkowie zmarli dosyc sporo lat temu (lata osiemdziesiate),
zostawiajac 4 dzieci. Spadek nie zostal przeprowadzony.
Jedno z dzieci dziadkow zmarlo bezzennie i bezdzietnie...
IMHO wg ustawy (bo testamentow nie bylo) dziedzicza ich dzieci,
kazde po 1/3 czesci. i wszystko jest ok, jesli daloby sie to zalatwic
po zgodzie - niestety nie da sie, jedna ze stron uwaza ze caly spadek
(masa spadkowa jest nieruchomosc) powinna sie jej nalezec
(wnuk dziadkow prowadzi w tej nieruchomosci od b.dawna dzialanosc
gospodarcza). Do zasiedzenia zostalo jesczez kilka lat.

Gdy pojechalem jak czlowiek cywilizowany zaproponowac
w ugodowe zalatwienie sprawy (bo wtedy sad dziala dosyc szybko i
koszty przeprowadzenia spadku sa b.male), to uslyszalem ze wszystko
powinno do tej strony nalezec, procesy sa dlugie i kosztowne itp.
Prawie mi grozono ze proces pochlonie wiecej pieniedzy niz wartosc
nieruchomosci. Niestety wiem ze ta strona z kim innym juz sie
procesuje o dosyc blaha sprawe juz 15 lat, czyli niestety ludzie dosyc
klotliwi.

 I tutaj zaczynaja sie schody i problemy:
Zakladam ze uda sie doprowadzic do sprawy spadkowej.
obawiam sie jednak ze jedna ze stron przedstawi sfalszowane testamenty
albo dziadkow, albo osoby ktora zmarla (takie doszly mnie sluchy "po
rodzinie"), czyli albo w testamencie po dziadkach bedzie ze cala
nieruchomosc dla tej strony, albo w testamencie niezyjacej osoby
bedzie stalo ze jej czesc nalezy sie dla tamtej strony.

Pytanie nr 1: jak mozna podwazyc taki testament, jak wyglada
procedura, jakie sa tego koszty, jak to jest wogole wykonywane?

Problem drugi: wogole doprowadzic do sprawy spadkowej.
Poprosilem w czasie rozmowy o akt urodzenia osoby uprawnionej do
spadku, oczywiscie zostalem wyslany "na bambus".
Stad pytanie nr 2: czy moge do sadu zlozyc wniosek z niepelnymi
dokumentami, bez aktow urodzenia wszystkich uprawnionych do spadku,
(piszac we wniosku ze te osoby nie chcialy mi udostepnic dokumentow),
czy sad przyjmie taki wniosek?

robi problemy) prowadzi w spornej nieruchomosci dzialalnosc
gospodarcza.
zastanawialem sie czy w celu przyspieszenia sprawy:
pytanie nr 3:  nie mam jakiejs prawnej mozliwosci zablokowania w
spornej nieruchomosci prowadzenia dzialalnosci gospodarczej, skoro
sporna nieruchomosc jest w trakcie wyjasniania praw majatkowych na
drodze sprawy spadkowej?
jesli by taka mozliwosc istniala, zapewne druga strona zaczelaby byc
zainteresowana szybkim rozwiazaniem sporu. Mi nie zalezy na tej czesci
majatku, w ktorej jest prowadzona dzialalnosc, wiec nie o to chodzi
zeby dostac te czesc majatku, tylko zeby zniechecic druga strone do  
prob przedluzenia sprawy (nie usmiecha mi sie 15 lat procesowania).

Pytanie nr 4: Jesli obalenie testamentu/testamentow nie powiedzie sie
(bo np grafolog nie bedzie mial materialu z czym porownac charakter
pisma), to czy testament nie powinien byc ujawniony znacznie
wczesniej? czy za ukrywanie/przetrzymywanie testamentu nie grozi kara?

pozdrawiam,
Iksow
juz zadalem kiedys czesc powyzszych pytan,
ale nie uzyskalem odpwoiedzi.

Przekonalem sie, ze powiedzenie:
"Z rodzina wychodzi sie dobrze tylko na zdjeciach, a i wtedy trzeba
stanac posrodku, zeby nie wycieli" jest w 100% prawdziwe.


  spadek - problematyczny i zlozony?

Witam,

Prostuje w rodzinie sytuacje spadkowe i majatkowe
(kuzwa, ludzie kiedys nie zadbali a teraz trzeba sie bujac).
mam taki problem:
Moi dziadkowie zmarli dosyc sporo lat temu (lata osiemdziesiate),
zostawiajac 4 dzieci. Spadek nie zostal przeprowadzony.
Jedno z dzieci dziadkow zmarlo bezzennie i bezdzietnie...
IMHO wg ustawy (bo testamentow nie bylo) dziedzicza ich dzieci,



IMHO po 1/4.

Spadek nabywa sie z chwila otwarcia

Spadek otwiera sie z chwila smierci spadkoedawcy.

A wiec ten, ktory potem zmarl nabyl 1/4. Owa 1/4 zmarlego dziedziczy
jego rodzenstwo.

 przy okzaji, jesli dziadkowie nie zmarli rownoczesnie jest tojescze lepsza
"jazda", bonajpierw dziedzicza po jednym, dzieci i malzonek, a dopiero
potem...

kazde po 1/3 czesci. i wszystko jest ok, jesli daloby sie to zalatwic
po zgodzie - niestety nie da sie, jedna ze stron uwaza ze caly spadek
(masa spadkowa jest nieruchomosc) powinna sie jej nalezec
(wnuk dziadkow prowadzi w tej nieruchomosci od b.dawna dzialanosc
gospodarcza). Do zasiedzenia zostalo jesczez kilka lat.



Do zasiedzenia moze dojsc tylkow tedy, gdy ktos UWAZA SIE za wlasciciela.
a gdy WIE, ze sa inni spadkobiecy - nie zsiedzi..

Gdy pojechalem jak czlowiek cywilizowany zaproponowac
w ugodowe zalatwienie sprawy (bo wtedy sad dziala dosyc szybko i
koszty przeprowadzenia spadku sa b.male), to uslyszalem ze wszystko
powinno do tej strony nalezec, procesy sa dlugie i kosztowne itp.
Prawie mi grozono ze proces pochlonie wiecej pieniedzy niz wartosc
nieruchomosci.



To niepowinno Pana zniechecac, bo sprawy o stwierdzenie nabyca spadku sa
tanie..

Niestety wiem ze ta strona z kim innym juz sie
procesuje o dosyc blaha sprawe juz 15 lat, czyli niestety ludzie dosyc
klotliwi.

 I tutaj zaczynaja sie schody i problemy:
Zakladam ze uda sie doprowadzic do sprawy spadkowej.
obawiam sie jednak ze jedna ze stron przedstawi sfalszowane testamenty
albo dziadkow, albo osoby ktora zmarla (takie doszly mnie sluchy "po
rodzinie"), czyli albo w testamencie po dziadkach bedzie ze cala
nieruchomosc dla tej strony, albo w testamencie niezyjacej osoby
bedzie stalo ze jej czesc nalezy sie dla tamtej strony.

Pytanie nr 1: jak mozna podwazyc taki testament, jak wyglada
procedura, jakie sa tego koszty, jak to jest wogole wykonywane?

Problem drugi: wogole doprowadzic do sprawy spadkowej.
Poprosilem w czasie rozmowy o akt urodzenia osoby uprawnionej do
spadku, oczywiscie zostalem wyslany "na bambus".
Stad pytanie nr 2: czy moge do sadu zlozyc wniosek z niepelnymi
dokumentami, bez aktow urodzenia wszystkich uprawnionych do spadku,
(piszac we wniosku ze te osoby nie chcialy mi udostepnic dokumentow),
czy sad przyjmie taki wniosek?



Zamiast tworzyc teroie o hipotezach najlepiej zlozyc wniosek o stwierdzenie
nabycia spadku i ZOBACZYC co sie stanie.

Boguslaw


  US własciwy dla podatku od spadków i darowizn

Jaki urząd skarbowy jest właściwy do złożenia zeznania podatkowego w
podatku od spadków i darowizn ?



[...]

  ale nie mogę znaleźć czarno na białym podstawy prawnej !?




ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA FINANSÓW z dnia 22 sierpnia 2005 r.
w sprawie właściwości organów podatkowych
(Dz. U. z dnia 30 sierpnia 2005 r.)

§ 7. 1. Właściwość miejscową organów podatkowych w sprawach podatku od
spadków i darowizn ustala się:
   1)  w sprawach spadku i zachowku - według miejsca położenia
przedmiotów majątkowych nabytych w drodze spadku, a jeżeli przedmioty te
są położone na obszarze działania dwóch lub więcej naczelników urzędów
skarbowych - według ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy, a w
przypadku braku takiego miejsca - według ostatniego miejsca jego pobytu;
   2)  w sprawach prawa do wkładów oszczędnościowych wypłacanych na
podstawie dyspozycji wkładcy na wypadek śmierci, jeżeli nabywca wkładów
oszczędnościowych nie jest równocześnie spadkobiercą wkładcy - według
ostatniego miejsca zamieszkania wkładcy;
   2a)  (3) w sprawach nabycia jednostek uczestnictwa na podstawie
dyspozycji uczestnika funduszu inwestycyjnego otwartego albo
specjalistycznego funduszu inwestycyjnego otwartego na wypadek jego
śmierci, jeżeli nabywca jednostek nie jest równocześnie spadkobiercą
uczestnika funduszu - według ostatniego miejsca zamieszkania uczestnika
funduszu;
   3)  w sprawach darowizny:
a)    jeżeli przedmiotem darowizny jest nieruchomość, użytkowanie
wieczyste, spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego,
spółdzielcze prawo do lokalu użytkowego lub prawo do domu
jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej - według miejsca położenia
nieruchomości,
b)    jeżeli przedmiotem darowizny są rzeczy ruchome lub inne niż
wymienione w lit. a prawa majątkowe - według miejsca zamieszkania lub
adresu siedziby darczyńcy w dniu przyjęcia darowizny przez obdarowanego,
a jeżeli darczyńca nie ma miejsca zamieszkania lub siedziby w kraju -
według miejsca zamieszkania obdarowanego,
c)    jeżeli przedmiotem darowizny są rzeczy lub prawa majątkowe
wymienione w lit. a i jednocześnie inne rzeczy lub inne prawa majątkowe
- według miejsca położenia nieruchomości,
d)    otrzymanej z zagranicy - według miejsca zamieszkania obdarowanego;
   4)  w sprawach zasiedzenia:
a)    jeżeli przedmiotem zasiedzenia jest nieruchomość, użytkowanie
wieczyste lub służebność gruntowa - według miejsca położenia nieruchomości,
b)    dotyczących rzeczy lub praw majątkowych wymienionych w lit. a i
jednocześnie rzeczy ruchomych - według miejsca położenia nieruchomości;
   5)  w sprawach nieodpłatnego zniesienia współwłasności, jeżeli
przedmiotem zniesienia współwłasności jest nieruchomość, użytkowanie
wieczyste, spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego,
spółdzielcze prawo do lokalu użytkowego lub prawo do domu
jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej - według miejsca położenia
nieruchomości.
2. Jeżeli nabycie w drodze spadku lub darowizny dotyczy w całości lub w
części rzeczy położonych za granicą lub praw majątkowych podlegających
wykonaniu za granicą, właściwy miejscowo jest naczelnik urzędu
skarbowego według miejsca zamieszkania spadkobiercy lub obdarowanego w
dniu nabycia spadku lub otrzymania darowizny, a w przypadku braku
takiego miejsca - według ostatniego miejsca ich pobytu.


  Gdynia
Koniec "Pekinu" ?
Mieszkańcy "Pekinu" na gdyńskich Leszczynkach otrzymują nakazy opuszczenia swoich domów, niektórzy już się wyprowadzili. Powód? Właściciele ziemi zamierzają sprzedać ją deweloperowi
- Jestem czwartym pokoleniem, które mieszka w tym domu - mówi Arkadiusz Radzimowski ze Wzgórza Dreszera, które - względu na parterową zabudowę - gdynianie nazywają "Pekinem". Niewielki domek przy ul. Orlicz-Dreszera wybudowali przed wojną jego pradziadowie, ale dopiero w ostatnich latach budynek doczekał się porządnego remontu. - Wydałem kilkadziesiąt tysięcy złotych na nowe okna, podłogi, ogrzewanie i elewację - opowiada Radzimowski. Wkrótce po skończeniu remontu otrzymał pismo z sądu - spadkobierca właścicieli gruntu, na którym stoi dom Radzimowskich, wzywa ich do opuszczenia nieruchomości. We wtorek w gdyńskim sądzie odbyła się kolejna rozprawa, wyrok ma zapaść w styczniu.

W podobnej sytuacji jest prawie 500 mieszkańców gdyńskiego "Pekinu". Przypomnijmy, że właściciele ziemi chcą sprzedać ją deweloperowi. W ich imieniu Agencja Obsługi Nieruchomości Grajan z Gdyni oferuje 5,28 hektara w kwartale ulic Orlicz-Dreszera, Kalksztajnów i Kordeckiego za 28 mln zł. Problem w tym, że grunt jest zabudowany - w 135 domach mieszka ok. 500 osób. Historia "Pekinu" sięga bowiem lat przedwojennych, kiedy na gruncie dzierżawionym od ówczesnych właścicieli swoje prowizoryczne domy i baraki stawiali osadnicy z całej Polski.

Część gruntu została już sprzedana - w czerwcu ub.r. nabywcę znalazła parcela o powierzchni 1,5 ha (z 6,7 hektara wstępnie oferowanego do sprzedaży zostało 5,2 ha). Osoby zamieszkujące 36 budynków stojących na sprzedanym terenie otrzymały nakaz ich opuszczenia. Część wynajęła mieszkania, niektórzy przenieśli się do rodzin.

- Siedem rodzin z wyrokami eksmisji czeka na lokale socjalne od miasta, kolejnych osiem stara się o mieszkania komunalne - mówi Joanna Grajter, rzecznik gdyńskiego magistratu.

Teraz wypowiedzenia umów dzierżawy otrzymują kolejni mieszkańcy "Pekinu". - Wysyłamy je do osób, które od dłuższego czasu nie płaciły za dzierżawę i nie mają żadnego prawa do gruntu - mówi Barbara Marczak z kancelarii Legat, która w imieniu właścicieli zarządza gruntami. - Te rodziny nie płacą podatku od nieruchomości, przez co rosną należności właścicieli. Nie wywożą śmieci, więc mamy interwencje straży miejskiej. Wszystkie domy są samowolami budowlanymi powstałymi bez pozwoleń na budowę. Tymczasem właściciele ziemi chcą wreszcie móc dysponować swoją własnością - podkreśla.

Lokatorzy "Pekinu" próbują nie dopuścić do sprzedaży gruntu. W ub.r. powołali Stowarzyszenie Mieszkańców Wzgórza Dreszera, które ma zadbać o ich interesy. - Znaleźliśmy nieścisłości w dokumentach gruntu i zakwestionowaliśmy sam fakt posiadania parceli przez rzekomych obecnych właścicieli - mówi Jadwiga Kaczyńska, przewodnicząca stowarzyszenia, które złożyło doniesienie do prokuratury. Ale prokuratura umorzyła sprawę, nie znajdując podstaw do wszczęcia postępowania.

W tej sytuacji niektórzy mieszkańcy rozpoczęli starania o stwierdzenie tzw. zasiedzenia, które może dać im prawo do gruntu.

Tymczasem w gdyńskim magistracie kończą się prace nad planem zagospodarowania tego terenu. Jeśli rada miasta go przyjmie, na Wzgórzu Dreszera mogą wyrosnąć kamienice.

Co czeka mieszkańców Pekinu? Przypadek każdej rodziny rozpatruje sąd: jeśli jest zamożna, musi poradzić sobie sama, jeśli nie, sąd orzeka o prawie do lokalu socjalnego od miasta.

Katarzyna Fryc
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto


  Nidzica złapana w internecie
http://wyborcza.pl/1,91446,6030238,Warm ... znego.html

Warmińsko-Mazurskie/Proces o gospodarstwo późnego przesiedleńcy

Bez terminu sąd rejonowy w Nidzicy odroczył w piątek proces o tzw. zasiedzenie w gospodarstwie w Kanigowie (Warmińsko-Mazurskie), którego zwrotu żąda spadkobierca dawnych właścicieli. 25 lat temu, gdy Lukaschewscy opuścili nieruchomość wyjeżdżając do Niemiec, zamieszkała w niej rodzina Smolińskich.
W piątek sąd dopuścił jako stronę procesu Skarb Państwa reprezentowany przez starostwo powiatowe w Nidzicy a także przesłuchał trzech świadków - sąsiadów Smolińskich. Świadków powołał Kazimierz Smoliński, mieszkający w gospodarstwie od 1983 r., który złożył do sądu wniosek o zasiedzenie. Mówili oni przed sądem, że Smolińscy zamieszkali w gospodarstwie w Kanigowie, po tym jak ówcześni gospodarze tej nieruchomości wyjechali do Niemiec.
Reklamy googleMieszkania w Olsztynie
na parterze z ogródkami do 178m kw. kameralne osiedle nad jeziorem
www.polnord.pl/osiedle-teczowy-las
Domy Na Sprzedaż
Nowe i z rynku wtórnego. Tysiące ofert z całej Polski !
www.citydom24.pl
nieruchomości - okazje
mieszkania, domy, działki, lokale, codziennie tysiące nowych ofert!
www.oferty.net

"Przed wyjazdem Lukaschewscy sprzedawali maszyny rolnicze i zwierzęta gospodarskie, gospodarstwa nie mogli sprzedać bo inaczej nie wydano by im paszportu" - powiedział jeden ze świadków. Kolejny mówił, że gdy Lukaschewscy wyjechali, to nieruchomość w "opłakanym stanie" dostali od gminy Smolińscy.

Podkreślił, że przez ten czas Smolińscy - którzy mówili, że dostali gospodarstwo na własność i tak je traktowali - remontowali budynki. Płacili także podatki, uprawiali ziemię i hodowali zwierzęta.

Sąd przesłuchał także wnioskodawcę - 32-letniego Kazimierza Smolińskiego. "Jak Lukaschewscy wyjeżdżali to ja miałem 6 lat. Jak potem jeszcze w latach 80. przyjeżdżali na wakacje do Polski to nas odwiedzali, ale zapewniali, że możemy mieszkać w Kanigowie, bo oni tu nie wrócą" - powiedział Smoliński.

Mówił, że gdy jego ojciec chciał formalnie aktem notarialnym przejąć na własność gospodarstwo, był w gminie "zwodzony". "Urzędnik mówił za rok to załatwimy. Wciąż w księgach wieczystych jako właściciel nieruchomości widnieje Heinrich Lukaschewski. Bierze nawet dopłaty unijne" - wyjaśnił Smoliński.

Mec. Edward Ośko reprezentujący powiat nidzicki, który popiera wniosek Smolińskiego o zasiedzenie, zobowiązał się przed sądem, że odszuka urzędników pracujących w latach 80. w urzędzie gminy. Ci mieli by powiedzieć przed sądem czy faktycznie Smolińscy mieli przyrzeczone, że zostaną właścicielami nieruchomości w Kanigowie.

Lukaschewscy w lutym 1983 roku wyjechali z Kanigowa do Niemiec jako tak zwani późni przesiedleńcy. Przed wyjazdem cześć majątku sprzedali, ale gospodarstwo pozostawili. Według Smolińskich nieruchomość przekazał im urzędnik wręczając klucze. Jednak nie dopełniono formalności, nie wpisano Smolińskich jako nowych właścicieli w księgi wieczyste. Nadal istnieje tam zapis, iż właścicielami są Lukaschewscy.

Na tej podstawie w 2003 roku Heinrich Lukaschewski rozpoczął starania o zwrot nieruchomości. Wystąpił z propozycją sprzedaży nieruchomości za 850 tys. zł. Gdy Smolińscy odmówili argumentując to brakiem pieniędzy, otrzymali pismo z żądaniem wydania gospodarstwa.

Zasiedzenie w tak zwanej dobrej wierze jest skuteczne po 20 latach a w złej wierze po 30 latach. Smolińscy mieszkają w Kanigowie od 25 lat i sąd ma zdecydować czy zostaną uznani za właścicieli.

  Spadek po pradziadku
Ustawa o uwłaszczeniu gospodarstw rolnych pozwala nabyć przez prawo własności przez osoby, które były posiadaczami gospodarstwa rolnego na dzień 4 pażdziernika 1971(nie jestem pewien tej daty ale jeśli chcesz to mogę to sprawdzić) a swoje posiadanie nabyli na podstawie umowy "bez prawem przewidzianej formy". Ustawa o uwłaszczeniu przewidywała też skrócone okresy zasiedzenia 5 lat w dobrej wierze i 10 lat w złej, dla osob które były posiadaczami na dzień 4X1971 i jeśłi nie mają żadnych dokumentów dotyczących nabycia owego posiadania, a posiadali gospodarstwo w dniu 4X 1971 przynajmniej od 5 lat w dobrej wierze i 10 w złej (to wszystko piszę z pamięci, a dawno tej ustawy nie miałem w rękach).

Jesli chodzi o normalne zasiedzenie to dla zasiedzenia nieruchomości potrzeba 30 lat dla osób które nabyły posiadanie w zlej wierze albo 20 lat w dobrej wierze.Jeśli posiadanie uzyskano na mocy umowy w formie innej niż akt notarialny to uważa sie że posiadanie zostało nabyte w złej wierze i wtedy konieczne jest 30 letnie posiadanie.

Problem wyboru formy załatwienia sprawy. Stwierdzenie uwłaszczenia na podstawie ustawy z 1971 roku (uwłąszczenie) można uzyskać występując z wnioskiem do sądu rejonowego własciwego dla miejsca położenia nieruchomości. Problemem może być to ze uzyskasz stwierdzenia uwłaszczenia na posiadacza który posiadał gospodarstwo w 1971 roku. Skutek będzie taki że będziesz potem musiał dokonać stwierdzenia nabycia spadku po Twoich rodzicach (jesli już nie żyją) oraz po Twoim dziadku (jeśli to on był posiadaczem gospodarstwa w 1971 roku).Potem jeśli było kilku spadkobierców posiadacza z 1971 konieczny jest dział spadku i mozesz dostać tylko częśc tego gospodarstwa, chyba że pozostali spadkobiercy podarując Ci swoje częsci.

Zasiedzenie:Jeśli Twój ojciec lub Twój dziadek stał się posiadaczem gospodarstwa minimum 30 lat temu to możesz wystąpić z wnioskiem do sądu o wydanie postanowienia o stwierdzeniu zasiedzenia przez Ciebie nieruchomości składających się na pradziadkowe gospodarstwo np na dzień 1 stycznia 2006 r. Problem może być to że uczestnikami postępowania będą wszyscy spadkobiercy Twojego pradziadka.Mam nadzieję że masz ich adresy, jeśli nie to trzeba będzie zamieszczać ogłoszenia w prasie itd.
Podatek od zasiedzenia wynosi 7 % wartości przedmiotu zasiedzenia i uiszcza się go po uzyskaniu postanowienia sadu o stwierdzeniu zasiedzenia.
Na koniec ważna uwaga dotycząca kosztów sądowych: Od 2 marca 2006 wchodzi w życie nowa ustawa o kosztach sądowych która ustala wpis sądowy
w sprawach o stwierdzenie zasiedzenia w wysokosci 2 tysiące złotych niezaleznie od wartości przedmiotu zasiedzenia.
W myśl obecnie obowiązujących przepisów wpis sądowy w sprawch o stwierdzenie zasiedzenia uiszcza sie w zależności od wartości przedmiotu sprawy i w sprawach o zasiedzenie nieruchomosci wpis ten wynosi połowę wpisu stosunkowego. Dla przykładu jeśli gospodarstwo pradziadkowe warte jest 10 zł to trzeba będzie zapłacić w sądzie 400 zł, a jeśli jest warte 50 000 zł to trzeba będzie zapłacić 1800 zł. Jeśli wieć gospodarstwo pradziadkowe jest małej wartości to lepiej wnieśc wniosek o zasiedzenie przed 2 marca 2006.

Nie wiem u jakich prawników byłeś ale to nie byli prawnicy wysokich lotów jeśli nie wyjaśnili różnicy pomiędzy zasiedzeniem a uwłaszczeniem.
W razie pytań podaj mi maila to jeśli będę miał czas to napiszę.Powiedz mi czy wniosłeś już sprawę do sądu? pozdrawiam.

  Prawo zasiedzenia
Jeżeli właściciel posesji nie żyje, to należy ona do spadkobierców, bowiem spadek otwiera się z chwilą śmierci spadkodawcy. Spadkobierca nabywa spadek z chwilą otwarcia spadku.

Roszczenia z tytułu zachowku przedawniają się z upływam lat trzech od ogłoszenia testamentu. Tu testamentu nie było, więc będzie dziedziczenie testamentowe. W pierwszej kolejności powołane są z ustawy do spadku dzieci spadkodawcy oraz jego małżonek; dziedziczą oni w częściach równych. Jednakże część przypadająca małżonkowi nie może być mniejsza niż jedna czwarta całości spadku. Jeżeli dziecko spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, udział spadkowy, który by mu przypadał, przypada jego dzieciom w częściach równych. Przepis ten stosuje się odpowiednio do dalszych zstępnych.

Posiadacz nieruchomości nie będący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada nieruchomość nieprzerwanie od lat dwudziestu jako posiadacz samoistny, chyba że uzyskał posiadanie w złej wierze (zasiedzenie). Po upływie lat trzydziestu posiadacz nieruchomości nabywa jej własność, choćby uzyskał posiadanie w złej wierze.

Do zgłoszenia wniosku o stwierdzenie zasiedzenia własności uprawniony jest każdy zainteresowany. A więc zarówno szwagier jak i babcia. Jeżeli wnioskodawca nie wskazuje innych zainteresowanych, orzeczenie może zapaść dopiero po wezwaniu innych zainteresowanych przez ogłoszenie. Sąd może zarządzić ogłoszenie również w innych wypadkach, jeżeli uzna to za wskazane. Ogłoszenie powinno zawierać dokładne określenie rzeczy, imię i nazwisko posiadacza rzeczy. Poza tym do ogłoszenia i orzeczenia stosuje się odpowiednio przepisy o stwierdzeniu nabycia spadku. Termin wskazany w ogłoszeniu wynosi jednak trzy miesiące. Jeżeli w terminie tym nikt się nie zgłosi albo zgłosiwszy się własności nie wykaże, sąd stwierdzi zasiedzenie, jeżeli zostało ono udowodnione.

Trzeba pamiętać, że nie mozna zasiedzieć części nieruchomości, a więc parteru domu,a jedynie całość.

Przy zameldowaniu na pobyt stały lub czasowy trwający ponad 3 miesiące należy przedstawić potwierdzenie pobytu w lokalu osoby zgłaszającej pobyt stały lub czasowy trwający ponad 3 miesiące, dokonane przez właściciela lub inny podmiot dysponujący tytułem prawnym do lokalu, oraz, do wglądu, dokument potwierdzający tytuł prawny do lokalu tego podmiotu. Dokumentem potwierdzającym tytuł prawny do lokalu może być umowa cywilno-prawna, wypis z księgi wieczystej, decyzja administracyjna, orzeczenie sądu lub inny dokument poświadczający tytuł prawny do lokalu. Dlatego najpierw najlepiej byłoby zgłosić wniosek o stwierdzenie zasiedzenia. Zameldowanie w lokalu służy wyłącznie celom ewidencyjnym i ma na celu potwierdzenie faktu pobytu w tym lokalu.

Podstawa prawna: Kodeks cywilny, Kodeks postępowania cywilnego, ustawa o ewidencji ludności

  Czy volta padła na amen?
Voltę śledzę juz dość długo (czasem z sporymi przerwami), choć nieczęsto się wypowiadam. Jest to jedyne forum, któremu jestem "wierna" Dla mnie to przede wszystkim potężna baza danych z stosunkowo małym udziałem wypowiedzi różowych panienek typu "lubie qnisie". I tę bazę, chocby nieaktywną, chciałabym by postawili na nogi.

Strona techniczna...Cóż... Ja też często zapisywałam swe posty w notatniku, gdy nie mogłam ich wysłać, aby wkleić je następnego dnia... Mam ich sporo na kompie -nigdy nie wysłane, zapomniane. Szkoda tylko cennego czasu.
Żeby, chociaż wyszukiwarka działała.
Jeszcze tutaj większość się zapomina, ze można też edytować posty itp.
Żal patrzeć jak społeczność, z łącznie tak wielką fachową wiedzą i doświadczeniami, była zgromadzona na forumowym technicznym dinozaurze...
- Jak długo jeszcze będziemy przymykać oczy na tragiczną stronę techniczną volty???
Czasem sama się zastanawiam, co tam tak długo trzymało Voltowiczów.
- Czy to nie jest czasem troszkę zasiedzenie???
- A może też brak uwagi admina, dał nam większą odpowiedzialność za losy forum a w następstwie, cos w rodzaju pozornego poczucia praw własności do forum, poczucia współtworzenia???

Właściciele volty robią biznes, żywiąc się także dzięki nam, a przy tym nie wykazując choćby minimalnego szacunku do partnera -społeczności własnego forum. Fakt. Można szukać winnego, wytykać palcami właściciela, admina...
- A ja powiem, że TO MY jesteśmy odpowiedzialni za to, ze dajemy się w ten sposób rżnąć w tyłek (przypomnę natrętnie: brak szacunku, uwagi, poczucie, ze jesteśmy kulą u nogi , a nasza zabawka-to muzealny techniczny żółw formowy ) .
Właściciel za jakiś czas "zmądrzeje", gdy reklamodawcy połapią się o sporym spadku wejść na voltę, stopniowo wycofają reklamy. Wtedy pewnie zacznie on reanimować forum jako zło konieczne, będące podobnie jak dawniej 'lekko upośledzone technicznie' (w najlepszym przypadku mini ulepszenia, w gorszym- kolejne nie działające funkcje).

Wiec teraz kiedy zwarliśmy szeregi i mamy okazję należałoby przemyśleć :
- CZY TO MY CHCEMY WRACAC W MIEJSCE GDZIE TRAKTUJE SIE NAS PO MACOSZEMU, BEZ SZACUNKU I TROSKI, CZY CHOĆBY UWAGI?

Czytam z zapałem wypowiedzi Quantanamery i co raz mocniej jestem za jej propozycją. Bo i dla Nas jest to szansa.
Zaczynam myśleć nawet, że niezależnie od reaktywacji volty, należałoby świadomie zdecydować się na "skok" z Quantanamerą. Jej podejście i postawa, daje nadzieje, ze znaleźliśmy świetnego partnera do współtworzenia naszego forum (o końskie niebo lepszego niż właściciel volty). To w nas jest siła, a volta jest tam gdzie my. Możemy być tą sama społecznością , współtworzącą 'własne' forum, ale w nowoczesnym, dostosowanym do Naszych potrzeb miejscu w sieci.
...Wyszukiwarka, edycje postów, szybsza obsługa, sprawne pw ... i nasze stare tematy ...
((I sądzę, ze gdy Quantanamera, w ramach opóźnionej gratyfikacji, też coś zyska Bedzie bardziej zainteresowana udzieleniem, lepszej i sprawniejszej przestrzeni do naszych wywodów i szaleństw)).

Co wy na to?
- JAK WIELKĄ SZANSĘ WIDZICIE W TYM DLA SIEBIE, DLA NAS ???

  Słupy energetyczne
Kolejny artykuł w Rzepie z 3 czerwca br. dot. tematyki służebności:

Uciążliwe urządzenia pozostaną na cudzym gruncie

Właściciel niekiedy traci możliwość domagania się usunięcia obcych urządzeń ze swej nieruchomości. Wystarczy, że stacja trafo lub wodociąg znajdował się na jego gruncie wystarczająco długo.
Takie są konsekwencje wyroku z 31 maja 2006 r. Sąd Najwyższy stwierdził, że przedsiębiorstwo państwowe mogło nabyć służebność gruntową przez zasiedzenie i to również wtedy, gdy zwiększa ona tylko użyteczność nieruchomości należącej do niego, a nie jest absolutnie konieczna.

Bez wynagrodzenia
Zasiedzenie następuje automatycznie, wskutek upływu czasu, bez wynagrodzenia na rzecz właściciela nieruchomości obciążonej służebnością. Na zasiedzenie powoływała się spółka akcyjna Zakłady Sodowe Janikosoda w sprawie wytoczonej jej przez właścicieli nieruchomości Jadwigę i Leszka F. Zakłady powstały w wyniku prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego, którego budowa rozpoczęła się w 1955 r. Surowiec miał być transportowany do zakładu przetwórczego towarową koleją linową nad cudzymi nieruchomościami. Właściciele wyrazili zgodę na budowę odpowiednich urządzeń na ich gruntach. W latach 80. jedną z działek, nad którymi przechodzi kolej, kupili małżonkowie F. Potem dokupili jeszcze jedną. Prowadzili na nich uprawy roślin. Kolej przeszkadza im, bo huczy, spadają z niej kamienie, podpory zajmują znaczną część gruntu.

Sądy każą usunąć
Próba polubownego załatwienia sprawy przez wykupienie gruntów nie dała rezultatu, bo - jak twierdzą przedstawiciele zakładów - właściciele domagali się wygórowanej ceny. Małżonkowie F. chcieli się kolejki ze swej działki pozbyć. Za każde wejście na ich teren w celu naprawy lub konserwacji urządzeń domagali się zapłaty. Zakłady wystąpiły po 2000 r. z wnioskiem o stwierdzenie zasiedzenia służebności korzystania z nieruchomości przez poprzednika - przedsiębiorstwo państwowe, ale wniosek ten został oddalony. Z kolei małżonkowie F. wystąpili przeciwko firmie do sądu o zaniechanie naruszeń ich własności i zapłatę za bezumowne korzystanie z niej. Domagali się zdemontowania urządzeń. Sąd I instancji uwzględnił to żądanie, choć zakłady dowodziły, że inny transport surowca niż koleją linową byłby bardzo kosztowny i uciążliwy dla środowiska. Sąd II instancji utrzymał werdykt I instancji w tej części, a dodatkowo podwyższył o 40 tys. zł wynagrodzenie dla małżonków F. za bezumowne korzystanie z ich nieruchomości.

Nie z konieczności, lecz dla wygody
Sądy odrzuciły zgłaszany przez zakłady zarzut zasiedzenia służebności przez skarb państwa. W ich ocenie przepisy o służebności gruntowej nie mogą mieć w tej sytuacji zastosowania. A nawet, gdyby można było je stosować, zasiedzenie jest niemożliwe ze względu na brak podstawowej jego przesłanki: posiadania. Przedsiębiorstwo państwowe bowiem nie miało nad gruntem takiego cywilnoprawnego władztwa, o jakie chodzi w art. 172 kodeksu cywilnego. Było to - według sądów - posiadanie na zasadzie władztwa państwowego - imperium, które do zasiedzenia prowadzić nie może. Sądy nie zgodziły się też z zarzutem zakładów, że żądanie usunięcia kolei z gruntu małżonków F. jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i stanowi z ich strony nadużycie prawa. W ocenie sądów zakłady korzystają z transportu surowca koleją linową nie z konieczności, ale dla wygody, a zasiedzenie służebności, gdy nie ma konieczności korzystania z niej, nie wchodzi w rachubę.

Zdaniem Sądu Najwyższego
Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną zakładów. Uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Jego zdaniem sądy niższej instancji naruszyły art. 285 w związku z art. 292 kodeksu cywilnego wskutek błędnego uznania, że zasiedzenie nie było w tym wypadku możliwe. - Nie było podstaw do przyjęcia, że posiadanie służebności przez przedsiębiorstwo państwowe nie było posiadaniem w rozumieniu cywilnoprawnym, lecz wykonywaniem imperium państwowego - mówił sędzia Zbigniew Strus. - Dopuszczalne jest zasiedzenie służebności przez skarb, także gdy posiada je przedsiębiorstwo państwowe w ramach zarządu własnością skarbu państwa. - Sędzia zaznaczył też, że zasiedzenie służebności jest możliwe również wtedy, gdy służebność nie powoduje zwiększenia użyteczności nieruchomości będącej częścią przedsiębiorstwa (sygn. IV CSK 149/05).

Gdy instalacje trwałe i widoczne

Służebność gruntowa to prawo do korzystania w określony sposób i w określonym zakresie z cudzej nieruchomości przez właściciela innej, który np. ma prawo przejeżdżać przez czyjąś działkę. Właściciel nieruchomości obciążonej często musi powstrzymać się od pewnych działań. Wedle art. 292 kodeksu cywilnego służebność gruntową można nabyć przez zasiedzenie tylko wtedy, gdy polega na korzystaniu z trwałego i widocznego urządzenia. Jeśli nabywający ją działał w dobrej wierze, zasiedzenie następuje po 20 latach, a gdy w złej wierze po 30 latach.

  Czyje są te działki?
Speedy:
Zobacz czy jest jakis wpis w trzecim dziale tej ksiegi to jest dzial(…)

Jesli dzial 3 KW bedzie pusty a jako wlasciciel bedzie wpisany sasiad to wystap na droge sadowa bo w momencie wszczecia postepowania termin zasiedzenia przestaje plynac a z tego co piszesz to zostal ci tylko rok.

Ok., czyli w II części znajdę właściciela, w III ograniczenia prawne i rzeczowe.

Dziękuję za podpowiedź, teraz drobna relacja z przeprowadzonych rozmów - wszystko sobie notowałem.

Podzwoniłem (urząd miasta) i (po 10ciu „zaraz pana połączę dalej”) sprawa ma się tak: mam się starać o: „udostępnienie danych z operatu ewidencji gruntów” taki wniosek mam przygotować sam lub skorzystać ze wzoru i tu dostałem do 4 serie numerków takich wzorów:

- wniosek o udostępnienie danych ze zbioru danych osobowych
KU-GNGiK-034-F-001

- zamówienie poświadczenia dokumentacji
KU-GNGiK-034-F-002

- wniosek o udostępnienie danych ze zbioru danych osobowych
KU-GNGiK-036-F-001 (to samo co w pkt 1, ale inny numerek dokumentu).

- zamówienie
KU-GNGiK-036-F-002 (to samo co pkt 2, ale inny numerek dokumentu i inny nagłówek).

Wszystkie te dokumenty mam już pobrane na komputerze. Jako, że w tej pierwszej i trzeciej trzeba podać dane firmy, dla mnie te odpadają (firmę mam, ale to prywatnie chce się dowiedzieć) czy może jeżeli będę pytał jako firma takie informacje otrzymam szybciej?

Więc myślę, że muszę skorzystać z wzoru "zamówienia". W tym wzorze jest następujące fragmenty:

Z A M Ó W I E N I E

Imię i nazwisko właściciela .......................................................................................................
Adres zamieszkania ......................................................................................................................

Imię i nazwisko właściciela, czyli mojego wujka, który (mam nadzieję) jest „właścicielem”, czy moje dane, gdyż to ja chcę się dowiedzieć. Czy mogę normalnie otrzymać takie informacje (wypełniając wniosek/ zamówienie na mnie), czy muszę mieć powiedzmy pisemną zgodę od wujka?

Następnie fragment:

PRZEDMIOT ZAMÓWIENIA:
1. Wypis z rejestru gruntów na działki ....................................................................................
z mapy ................................... obrębu .........................................................................................
2. Wyciąg z wykazu zmian gruntowych działki ......................................................................
z mapy ................................... obrębu .........................................................................................
3. Wypis i wyrys działki ...........................................................................................................
z mapy ................................... obrębu .........................................................................................
4. Numer księgi wieczystej nieruchomości w obrębie .............................................................,
nazwisko właściciela ...................................................................................................................
5. Poświadczenie zgodności dokumentów: a) odpis z księgi wieczystej, b) umowa dzierżawy,
c) wyciąg z wykazu zmian gruntowych upoważniający do wpisu w KW dotyczący działek
......................................................................................................................................................
z mapy ................................... obrębu .........................................................................................
6. Udostępnienie danych osobowych .......................................................................................
7. Inne dane .................................................................................................................................

Czyli rozumiem, że w moim wypadku w tej części wypełniam tylko punkt 4. i mam tam wpisać ulicy na jakich znajdują się działki? Czy to jest jakoś podzielone na regiony i najpierw muszę się dowiedzieć jaki to jest "kwadrat" miasta czy jakoś tak?

Z takim wnioskiem mam się udać do wydziału gospodarki nieruchomościami, geodezji i kartografii. Mam się nastawić na koszt około 5zł (troszkę mało, mam nadzieję, że później nie dojdzie x razy więcej). Cieszy mnie fakt, że Pani mi oświadczyła, że takie sprawy są załatwiane na bieżąco, czyli do 2010 pewnie już dostanę. :wink:

  Zasiedzenie- sa spelnione Warunki , albo ich nie ma
Hallo. Może tutaj znajdę odpowiedź na nurtujące mnie pytanie - Czy osoba /nazwijmy ją H-1 / spełnia warunki do zasiedzenia ? Po kolei przedstawie stan sprawy:
Tak wiec mamy do czynienia z nieruchomością , własciciele wg Kw - XYZ
Ksiega wolna od jakichkolwiek obciazen , wpisów ,etc . Założona w roku 1903 .
Właściciele zmarli .Pozostawili po sobie 8-ro dzieci .Nazwijmy je tu A B C D E F G H
W roku 1958 /22.04.58/ ABCDEFGH nabyli spadek po 1/8 kazde
Powstała współwłasność. Nikt nigdy nie zrzekł się swojego udziału, nie przekazał go inemu ,albo inne .I zaczeli umierać :
A- zmarła - 13.05.58-pozostawiła / prawdopodobnie/ 1 zstępną - nazwijmy ją A-1
B- zmarła - 5.11.64 -zmarła bezdzietnie
C- zmarła -25.09.71- pozostawiła 4 zstepnych -odpowiednio C-1 ....... C -4
D-zmarła 26.09.72 - pozostawiła 4 zstępnych - odpowiednio D-1......D-4
E- zmarła 16.05.73 - pozostawiła3 zstępnych - E-1....E-3
F-zmarła 8.02.74- pozostawiła10 -cioro zstępnych F-1 .....F-10
G-zmarł 18.06.94 - pozostawił 3 zstępnych G-1 ....G -3
H-zmarła 05.01.98 -pozostawiła 3 zstępnych H-1....H-3
W roku 1994 nabyłem nieruchomość , co jest tu wątkiem drugorzędnym, ale dla zobrazowania "jak do tego doszło , do czego doszło " przedstawiam i ten wątek .
Zamierzałem zabudować kawałek granicy, pomiędzy moją działką , a opisywaną działką.
Rozpoczęłem poszukiwania właściciela . Na działce obok pojawiała się "H" .
Od czasu do czasu z synem " H -1" .Po rozmowach z nią dowiedziałem się , że działka jest współwłasnością , etc . Jak pisałem wyżej - działka była wolna od wpisów, etc.widnieje jako całość niezabudowana
Stan [/b]faktyczny [b]jest jednak inny :Działka jest podzielona na dwie mniejsze /nazwijmy je "1" i "2" , każda z nich posiada Nr katastralny / w celu opłacania od nich podtku, etc /
I tak na działce - nazwijmy ją "1 " wszystko pozostało niezabudowane . Na działce Nr "2"
D-2 postawiła dom w latach 7o-tych .
Wracając do mojego problemu - po wieloletnich przepychankach z urzędami , etc NSA "udzielił mi " porady aby przeprowadzić postępowanie spadkowe po XYZ.
Co też uczyniłem .W roku 2000 złożyłem odpowiedni wniosek . Wniosek był rozpatrywany , spadkobiercy po A- H byli przesluchiwani - nikt nic nie wiedział . Krótko przed wydaniem Postanowienia D-2 "przypomniała sobie że posiada jednak jakieś dokumenty. Efekt - Wniosek oddalono , z powodów że sprawa po XYZ miała już miejsce w r.58 . Ok .Powtórne podejście do sądu - Ci sami spadkobiercy , A 1.... H..3 , z różnicą że spadkodawcami są A , B ....
Złożyłem mój wniosek w roku 2004 .Przedtem jednak -odkupiłem notarialnie udziały do spadku po "G" - w całości ,po "E " - w 1/3 ,po "F" w 1/9 , po "C" - w 2/3
W roku 2005 uczestniczka H-1, zamieszkująca od roku ok '98 za granicą /RFN/- jest podana jako uczestniczka w sprawie spadkowej występuje z wnioskiem o....... zasiedzenie (?!?!)
Powstaje pytanie - czy spełnia ona warunki ?
We wniosku podaje fałszywe wiadomości, jakoby była dopuszczona do wspąłposiadania , już od roku 1964, że działkę przekazał ...jej ojciec / notabene - mąż "H"/ w prezencie ślubnym , itp " Fakty "
Działka "1" -jak pisałem była użytkowana przez "H" w miesiącach letnich .W miesiącach zimowych - nie pojawiał się tam nikt . Jak wygląda to z punktu widzenia prawa.
Dla uproszczenia - znam Art 176 KC i przepisy o posiadaniu samoistnym, i zależnym
Pytanie - czy H-1 jako zstępna H- jest posiadaczem zależnym , czy samoistnym ?
Wg mnie - wywodziswoje prawo od właściciela tak więc nie można zasiedzieć swojej własności . Ponadto - jeżeli istniała współwłasność - nie można dokładnie stwierdzić gdzie był "kawałek należący A" a gdzie leżał kawałek należny G , a gdzie miał swój udział H. Albo jestem w błędzie .
To co zamierza H-1 jest po prostu próbą otrzymania większej części spadku niżli by jej się faktycznie należała po matce . Po "H" -otrzymałaby 1/3 z ok 250 m.kwadratowych !
A chce "przejąć " działkę " 1 " o pow 860 m.kw.
Cytat "[/b]Czego nie zabrania prawo -zabrania wstyd /Seneka/ - wydaje się być jej obce . Czy ktoś może mi udzielić odpowiedzi jak to wygląda z punktu widzenia prawa ? Dla uzupełnienia - do spadku jest powołanych ok 51 osób ! / mogą dojść jeszce nowe osoby -ok 5-6 / Czyli razem ok 57 osob . Do spadku którego wielkość wynosi 1800 m.kwadratowych . Łącznie ! Pozdrawiam / czasowo/ z Dortmundu .Andrzej