Lukas w dół
Szczególnie, że RRSP dla ich kredytów konsumenckich oscyluje między 32% i



52%.

No przy inflacji 1,3 jakos to... To nasze banki niezle zarabiaja na tych
kredytach.
Swoja droga - dochodoosc Lukasa (a mial niezle wyniki) pochodzila przede
wszystkim z kredytow, ktore byly zawierane na stope stala (a oprocentowanie
jakie jest kazdy widzi). To wlasnie pozwolilo mu utrzymywac dosc dlugo
wysokie oprocentowanie czy to RORow czy wkladow - i tym samym konkurowac
spokojnie z bankami wirtualnymi. Bo jesli sie przypatrzec marzy odsetkowej -
to Lukas praktycznie na nich nie zarabia - ale - on tanio pozyskuje gotowke.
Zasada przeciez jest taka - gotowjke z rynku zebrac jest bardzo prosto -
wystarczy dac wysoki procent - trudnej jest cos z nia zrobic. W przypadklu
Lukasa tak trudno nie jest - udziela duzo kredytow (ale chyba glownie chodzi
o spolke Lukas?). I co ciekawe - wszystkie banki mniej kredytow udzielaja -
ale nie dotyczy to posrednikow - takich jak Lukas.

No i nie wiem czy zauwazliscie - niedlugo bedzie (czy wlasiciwie juz jest))
kolejny bank kupiony przez posrednika - chodzi o Dominet (cuprumbank przed
zmiana nazwy bodaj). Ciekawe co z tego bedzie.

Na Expanderze natomiast jest, ze w rynek kart bankowych, produktow
finansowych itp itd wchodzi.... Kolporter - czyli firma dystrybujca prase...
(te saloniki prasowe pewnie znacie). No czegos takiego nie widzialem :)
chca dotrzec do poand 30 tysiecy przedsiebiorstw + 3 tys swoich
praciownikow.

Co to sie robi :)))


     

  karta mBanku a ust. o kredycie konsumenckim

| Ustawie odpowiednie sankcje karne.
| Bzdury kolego opowiadacie. W tej ustawie nie ma pół sankcji karnej.
| Washko

Art. 19. ustawy o kredycie konsumenckim:
"W ustawie Kodeks wykroczeń dodaje się art. 138c w brzmieniu:
1. Kto w zakresie działalności swojego przedsiębiorstwa zawiera z
konsumentem umowę o kredyt konsumencki z rażącym naruszeniem
wymagań dotyczących treści umowy albo z pominięciem
obowiązku doręczenia jej dokumentu, podlega karze grzywny.
2. Tej samej karze podlega, kto w ogłoszeniach i reklamach dotyczących
kredytu konsumenckiego, określając warunki udzielenia
kredytu, nie podaje rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania."

Jak widać nie ma pół, bo jest cała... ;-))



Ale to jest przecież zmiana w ustawie Kodeks wykroczeń, a nie sankcja ustawy
o kredycie! Prosty przykład: ewentualna nowelizacja tego przepisu nie będzie
następowała przez zmianę ustawy o kredycie, tylko przez zmianę ustawy Kodeks
wykroczeń.

No chyba że "rok - nie wyrok" ;-)



Zapewne można przeprowadzić taką wykładnie "określania warunków kredytu", by
sankcja w zasadzie nie miała zastosowania. Tym bardziej, że przepisów
karnych nie wolno interpretować rozszerzająco.

Pozdrawiam,
Washko


  Kredyty

[...]
| W USA natomiast oferują kredyty na 0% (czy aby na pewno ?),
| coby zachęcić konsumentów do konsumpcji
| (oczywiście po 11.XI).

A nie 1 kwietnia ? :-)

Bo zeby zachecac do konsumpcji 0%, to ktos musi akcje
dofinansowac. Prywatne banki z dobrego serca ? Powatpiewam.

Rzad placi odsetki ?



Niekoniecznie, moga...fabryki samochodow.
By sprzedac nadmary produkcji z tego roku, moga sami udzielac kredytu za
posrednictwem banku, wowczas faktycznie mozliwe jest oprocentowanie zerowe:)
Podobny przyklad idzie z wysp rudych angoli, tam zakupy w niektorych
punktach handlowych (sprzedaz na zasadzie katalogu, jednak nie tak jak w
polsce, ale tam mozna podjechac i ogladnac towar) mozna wziasc na raty 12
miesieczne bez oprocentowania! Raty splaca sie wg. wlasnego uznania - co
miesiac, co kwartal lub w ostatni dzien wszystko...dowolnosc doslowana.
Jednak w przypadku przekroczenia 12 miesiecy sprawe przejmuje bank i juz
wali odsetki konsumcyjne w wysokosci ok...6% w skali roku:))
Caly wic polega na pozbyciu sie towaru, bo nic tak handlowcow nie drazni jak
zalegajace magazyny. Lepiej ten towar sprzedac na raty nieoprocentowane niz
by mial zaciagac kurzem przez rok. Niestety w Polska nadal jest krajem na
ktorym sie zarabia wiec placimy kredyty w wysokosci 20-30%. Przy inflacji 6%
kredyt nie powinnien byc drozszy jak 10% a i to za duzo...
Jak by takie Daewoo zdecydowalo sie na kredytowanie sprzedazy samochodow bez
odsetek to wierzcie mi, na zeraniu nie zwolnili by zadnego robotnika. A tak
wychodzi paranoja, ze iorac na kredyt 5 letni Poloneza po 5 latach jego
wrtosc wzrasta z ok 24000 do prawie 40000! to jest chore. Zaden zachodni
konsument na to nie pojdzie, predzej kupi "rumpla" niz da zarobic bankowi
15000.
Pozdrawiam


  Rzeczywista stopa roczna

Jeśli kredyt spłacam częściej, to odsetki naliczane są od coraz mniejszego
kapitału, zatem koszt maleje, zatem stopa efektywna maleje. Jak wydłużę
okresy między spłatami, to odsetki są większe, czyli koszt większy, czyli
stopa efektywna rośnie.



Ech... uzyj sobie Excela. Zobacz wynik i sprobuj zrozumiec na czym to polega. Wg. tego co twierdzisz roczna pozyczka w Providencie [20% nominalnie] splacana w ratach tygodniowych ma oprocentowanie efektywne mniejsze niz ta sama pozyczka zaciagnieta w banku i splacana w ratach miesiecznych ;).

W skrajnym przypadku, gdy kredyt (wraz z odsetkami)
spłacasz jednorazowo po roku, to stopa efektywna=stopa nominalna.



Dokaldnie

Dla lokat jest dokładnie odwrotnie, bo tam kapitalizacja oznacza zwiększenie
kapitału, czyli zwiększenie podstawy naliczania odsetek, czyli im częściej,
tym efektywnie więcej.
Prościej już nie potrafię Ci tego wytłumaczyć.



Ja tez. A moze... dla banku ktory udziela pozyczki jrst to depozyt, jak deponujesz w banku pieniadze to bank zaciaga u ciebie kredyt. Dlaczego sadzisz, ze zasady matematyki zmieniaja sie w zaleznosci od tego kto udziela kredytu?

A jaki Twoim zdaniem jest wzór na stopę efektywną?



Masz ten wzor z zalaczniku do ustawy o kredycie konsumenckim ;).

się dokładnie odwrotnie.



Skomentowalem wyzej ;).

Jaka? Może jednak spróbuj coś powyliczać i podaj konkretne liczby, a nie
rzucaj jakimiś niesprawdzonymi hasłami.



Nie bardzo mi sie chce przerabiac ponownie to co juz bylo na pl.biznes.banki. Archiwum jest publicznie dostepne i sa tam tez m.in. moje wypowiedzi. Tylko trzeba zadac sobie troche trudu i poszukac ;).
Kilka przykladow
http://groups.google.com.pl/groups?as_q=efektywne&ie=UTF-8&oe=UTF-8&a...

Poza tym od 7 lat siedzę w kredytach, więc pojęcia takie stopa nominalna,
czy efektywna są mi doskonale znane. Nowym pojęciem jest dla mnie stopa
rzeczywista (ta ustawowa, a nie potoczna, która może być mylona ze stopą
efektywną).



Hehe... srorki ale pomylka to jest przyznawanie sie do pracy przy kredytach i twierdzenie, ze stopa efektywna maleje kiedy naprawde rosnie i odwrotnie ;). No, chyba ze pracujesz dla Providenta wtedy byloby to zrozumiale. 7 lat to on juz chyba dziala w Polsce ;).

PS.
Jeśli chcesz podyskutować na temat definicji stopy efektywnej, to zapraszam
na priv, żeby grupy nie zaśmiecać.



To nie jest zasmiecanie. Moze przy okazji ktos jeszcze skorzysta :).

Maciej


     

  gdzie moge znalezc szkolenia w internecie
W http://www.akademia.parp.gov.pl/ każdy może po zarejestrowaniu uczestniczyć w BEZPŁATNYM szkoleniu typu eLearning w następujących tematach:

W ramach Akademii oddajemy do Państwa dyspozycji szkolenia:

Badanie rynku
Dobór właściwych strategii marketingowych oraz odpowiednie określenie podstawowych czynników marketingu mix (produkt, cena, dystrybucja, promocja) jest jednym z czynników decydujących o rynkowym sukcesie marki, produktu czy usługi. Bardzo ważnym elementem umożliwiającym właściwe określenie strategii marketingowej jest wiedza dotycząca zachowań i preferencji konsumentów.

BHP w sektorze MŚP
Zagadnienie bezpieczeństwa i higieny pracy jest jednym z elementów mających kluczowe znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania firmy, a utrzymanie ich należytych standardów leży w interesie zarówno kadry zarządzającej jak i też pracowników.

Biznesplan
Dobrze przygotowany biznesplan to nie tylko zbiór analiz i prognoz, określających cele firmy oraz zadania i sposoby postępowania, ale to przede wszystkim furtka do otrzymania kredytu czy przyciągnięcia inwestora.

Fundusze strukturalne dla przedsiębiorstw
Na działania podnoszące przedsiębiorczość i innowacyjność firm MŚP można otrzymać bezzwrotną dotację z Funduszy Unii Europejskiej. Warto skorzystać z szerokiego wachlarza środków unijnych, aby móc spełniać wzrastające oczekiwania klientów oraz sprostać wymogom i normom generowanym poprzez postęp technologiczno-ekonomiczny świata.

Jak założyć własną firmę
Aby rozpocząć działalność gospodarczą trzeba mieć pomysł na biznes. Lecz sam pomysł, nawet najlepszy, nie gwarantuje jeszcze sukcesu. Potrzebna jest wiedza, jakie formy prawne działalności gospodarczej funkcjonują w Polsce i w jaki sposób dokonać trafnego wyboru rodzaju działalności, którą chcemy prowadzić.

Zasady ubiegania się o zamówienia publiczne - dostawy i usługi
Rynek zamówień publicznych stawia wysoką poprzeczkę dla potencjalnych uczestników. O sukcesie potencjalnego Wykonawcy decydują zarówno oferowane przez niego warunki realizacji zamówienia jak też znajomość procedur udzielania zamówień. Dopiero połączenie tych dwu elementów pozwala zainteresowanym efektywnie wykorzystać szanse, jakie daje rynek zamówień publicznych.

Zachęcamy do zapoznania się ze szczegółowymi planami i zakresami szkoleń.
Życzymy przyjemnej nauki.
Zespół Akademii PARP

  Schroders
Jednoczesnie wysokie zarobki to wysoka inflacja, spekulacje na rynku mieszkan itp.

Osobiscie uwazam, ze przyczyny znaczego wzrostu dynamiki cen nieruchomosci w ciagu ostatnich 3-4 lat upatrywac nalezy w bezprecedensowym tak wielkim rozszerzeniem granic UE w 2005 roku. Do L i B zaczela przybywac szerkim strumieniem rzeka nowych urzednikow i zrozumiale jest, ze ceny nieruchomosci wzrosly na skutek znacznego zwiekszenia popytu. Rynek chyba jednak troche sie zagalopowal, bo zdaje sie, ze nie uwzglednil znaczacej obnizki uposazen nowo mianowanych urzednikow w porownaniu do rozbuchanych (bez zadnego ekonomicznego wytlumaczenia; prawdopodobnie dzieki skutecznej dzialalnosci zwiazkow zawodowych wewnatrz instytucji UE) wynagrodzen "starego garnitura". Tu na prawde nie trzeba szacowac skomplikowanego modelu ekonometrycznego, zeby tak oczywista zaleznosc dostrzec.

I nie dziwi mnie, ze Luksemburczycy wykorzystali rosnaca koniunkture w tym obszarze na maksa.

Prosze zauwazyc, ze ceny nieruchomosci zatrzymaly sie na poziomie pozwalajacym singlowi zatrudnionemu na AD5 myslec jeszcze o zakupie wlasnych czterech katow. AST3 tez w pewnych sprzyjajacych okolicznosciach tez podola. W zasadzie singiel AST1 na niewiele moze sobie tutaj pozwolic.

Ponadto: wlasciele starych domow sprzedaja swoje nieruchomosci (osiagajac bardzo wysoka stope zwrotu z inwestycji) i kupuja nowe. Poniewaz zarabiaja duzo i prawdopodobienstwo zwolnienia ich z pracy w zasadzie wynosi 0%, banki bez najmniejszych oporow udzielaja im dalszych kredytow. W ten sposob Ci konsumenci kupuja na prawde drogie nieruchomosic (800k EUR lub wiecej).
Swiezo przybyli urzednicy czesto kupuja te sprzedawane nieruchomosci, na ktorych zakup banki tez chetnie kredytow udzielaja.
W ten oto prosty sposob popyt na rynku wzrasta prawie dwukrotnie. Do tego dochodza spekulacje na cenach gruntu, itp, itd. I mamy ceny takie, jakie mamy.

Ale to kolejny temat na nowy watek...

Pozdrawiam

  Do posiadaczy KK BPH

| skarbowa za weksel ? Bo bankowi sie widzi ze to go zabezpieczy ?
Powiem
| szczerze ze pierwszy raz w banku czulem sie o ile nie jak przestepca
to
| przynajmniej jak podejrzany. Dlatego sadze ze zrezygnuje z tej oferty
| chociaz bezplatny Mastrcard wydawal sie interesujacy. Ale nie chce
czuc sie
| jak natret probujacy cos wyludzic ale jak klient ktory chce dac
bankowi
| zarobic. Pierwszy raz bylem w BPH ale sadze ze byl to chyba ostatni
raz..
| Zamiast w BPG wyrobie sobie chyba kredytowego Mastercarda Onet w
Lucasie.

Hej!  Nie obrażaj się naprawdę nie masz o co.
Z twoich wypowiedzi wynika, że raczej nie miałeś do tej pory kontaktu z
bankiem. Wydanie karty kredytowej jest de facto zawarciem umowy



wiem czym jest wydanie karty kredytowej bo juz 3 krotnie podpisywalem umowe o
karte kredytowa. W zadnym wypadku nie zadano ode mnie weksla...

kredytowej. Bank zatem stara się zabezpieczyć  jakos swoje interesy. Czy
ty sam udzielłbyś komuś nieznajomemu pożyczki na piękne oczy tylko
dlatego że obiecuje Ci że za rok da Ci z 50% odsetek ? Hm? No
udzieliłbyś ?



a inne banki udzielaja bez weksli.

Teraz ten weksel. On jest standardowym zabezpieczeniem w BPH choć raczej
nie przy KK, już prędziej zastosowali by kaucję czy blokadę lokaty ale o
tym nie piszesz więc mniemam że nie ma o tym mowy. Możesz je zresztą sam
zaproponować



nie mam zamiaru deponowac zadnej kwoty w BPH na tak marny procent.

Czy opłata skarbowa za weksel jest duża 0,1% kwoty kredytu to chyba w
Twoim wypadku kilkanaście złotych, jeśli to dla Ciebie za dużo to chyba
większość KK wydawanych normalnie będzie nie dla Ciebie.



nie chodzi o wysokosc. Chodzi o zasady. Po co stosowac dodatkowe
zabezpieczenia narazajace mnie na dodatkowe ukryte oplaty ktorych inni nie
stosuja ?

Jeszcze jedno umowa o wydanie KK regulowana jest ustawą o kredycie
konsumenckim co oznacza że weksel ma mieć klauzulę  nie na zlecenie więc
bank raczej nie puści go w obieg
Życzę powodzenia w znalezieniu dla siebie jakieś kredytówki



kredytowki to ja mam dwie w uzyciu. Interesowal mnie wylacznie kredytowy
Mastercard (mam 2 visy) ale skoro BPH podchodzi tak do klienta to raczej nie
skorzystam z oferty (mimo ze karte moge miec bezplatnie). To juz wole pojsc
do normalnego banku ktory bedzie mnie traktowal przyjaznie. Dzisiaj kredytowe
Mastercardy mozna dostac na szczescie w wielu bankach. A BPH z
takim "przyjaznym" podejsciem do nowych klientow nie wroze duzych sukcesow...

PS. Czy naprawde nie moze odezwac sie ktos kto dostal KK BPH nie majac w nim
konta i powiedziec jakie zadano od niego zabezpieczenia ?

D.


  Nieuczciwe banki.
Drodzy Grupowicze,
zwracam sie do Was z prosba o informacje o bankach wyliczajacych rzeczywista
stope procentowa niezgodnie z zapisami Ustawy o Kredycie Konsumenckim.
Ze wzgledu na to, ze UOKiK zajal sie sprawa przedstawiania w materialach
informacyjnych zanizonego oprocentowania rzeczywistego, jest okazja aby
zwrocic przy okazji Urzedowi uwage na inne banki lamiace Ustawe. Jak zapewne
pamietacie nie tak dawno temu UOKiK wystapil przeciw bankom pobierajacym
oplaty za 'nieuzasadnione' reklamacje. Tamta akcja zakonczyla sie calkowitym
sukcesem. Mysle, ze podobne dzialanie przeciw wszystkim bankom manipulujacym
rzeczywista stopa procentowa zakonczy sie rowniez sukcesem. A to bedzie z
pozyteczne dla nas wszystkich.
Na koniec jeszcze 2 zdania wyjasnienia... Dlaczego sie tym zajmuje... Otoz,
przylozylem reke do rozpoczecia dzialan przez UOKiK o ktorych wspomialem na
poczatku. Jeden z pracownikow banku do ktorego UOKiK wystapil z prosba o
weryfikacje informacji zawartych w materialach reklamowych, zarzucil mi
donosicielstwo i stwierdzil, ze gdyby nie ktos z Rady Klientow owego banku
to UOKiK nigdy by sie nie dowiedzial o tym jak bank informuje o rzeczywistej
stopie procentowej. W wyniku takiej reakcji zaoferowalem, ze zwroce sie do
innych bankow podajacych w sposob nieprawidlowy [nieuczciwy] rzeczywista
stope procentowa o korekte wprowadzajacych w blad informacji.
Przeciw bankom ktore nie beda chcialy podawac prawidlowo wyliczonego
oprocentowania beda prowadzone dzialania na 3 plaszczyznach
1/ UOKiK - lamanie ustawy
2/ Arbiter Bankowy - zbanie czy Arbiter podejmie sie rozstrzygniecia sporu o
zwrot kosztow w przypadku podjecia decyzji o zaciagnieciu kredytu na
podstawie nieprawidlowo podanych kosztach kredytu i rzeczywistej stopy
procentowej
3/ Komisja Etyki Bankowej

Pozdrawiam
Maciej

PS. I pierwsza [a w zasadzie 3-cia] kandydature na poczatek

PKOBP - nie uwzglednienie prowizji przy obliczaniu przeczywistej stopy
procentowej
http://www.pkobp.pl/tabele/tab_opr1.xml?id_tyt=10




****************************
Wydaje mi się, że PKOBP źle liczy RRSP. Przykład z ich strony internetowej dla
kredytów mieszkaniowych
kwota kredytu: 50000 PLN
oprocentowanie: 9,19% (8,19%+marża 1,00%)
prowizja: 1,2%
opłata przygotowawcza: 50 PLN
ilość rat miesięcznych: 120
stałe raty kapitałowe.
Podają, że RRSP = 9,84%. Mi wychodzi 9,97% plus minus 0,02% w zależności czy
uwzględnię dni wolne lub nie. Róznica niby niewielka (0,10%) ale tego typu
róznice i większe występują także przy innych produktach. Może ktoś to też
sprawdzi. Tensor1
PS. Drobna ciekawostka. W znanym dodatku do Rzeczpospolitej z dnia 25 września

Kopcińska specjalista bankowy z PKOBP. Podawała tam rózne wyliczenia RRSP.
Praktycznie co druga stopa była błędnie wyliczona. Mająć takich specjalistów,
nie dziwię się wartością RRSP podawnych na stronie www.pkobp.pl. A może się
mylę. To odszczekam. Tensor1
************************

Podobne różnice występują  w innych kredytach, typowo konsumenckich. Kredyt
powyższy jest także udzielany jako mozliwość spłaty kredytów mieszkaniowych w
innych bankach, a wtedy Ustawa juz obowiązuje. Pozdrowienia.  Tensor1
PS Jeszcze raz podkreślam, to że różnice niewielkie nie ma znaczenia. PKOBP
powinien dawac innym bankom przykłady rzetelnej informacji.


  Rzeczywista stopa roczna
| Jeśli kredyt spłacam częściej, to odsetki naliczane są od coraz
mniejszego
| kapitału, zatem koszt maleje, zatem stopa efektywna maleje. Jak wydłużę
| okresy między spłatami, to odsetki są większe, czyli koszt większy, czyli
| stopa efektywna rośnie.

Ech... uzyj sobie Excela. Zobacz wynik i sprobuj zrozumiec na czym to



polega. Wg. tego co twierdzisz roczna pozyczka w Providencie [20%
nominalnie] splacana w ratach tygodniowych ma oprocentowanie efektywne
mniejsze niz ta sama pozyczka zaciagnieta w banku i splacana w ratach
miesiecznych ;).

A co za różnica jak nazywa się kredytodawca? Im szybciej spłacasz kapitał,
tym szybciej maleją odsetki. No z tym chyba nie będziesz dyskutować.
No może pokaż wreszcie jakiś konkretny przykład (może być w excelu).

Ja tez. A moze... dla banku ktory udziela pozyczki jrst to depozyt, jak



deponujesz w banku pieniadze to bank zaciaga u ciebie kredyt. Dlaczego
sadzisz, ze zasady matematyki zmieniaja sie w zaleznosci od tego kto udziela
kredytu?

No fajnie. Powiedzmy że konto a'vista to taki kredyt zaciągnięty przez bank
u klienta. Powiedzmy że wpłaciłeś na początek 1000 zł. Policz sobie ile
odsetek dostaniesz po miesiącu jeśli co 3 dni wypłacasz po 100 zł, a ile
jeśli po 30 dniach wypłacisz 1000 zł. Jeśli nadal uważasz, że częstotliwość
spłat (lub kapitalizacji przy lokatach) nie ma znaczenia, to ja wysiadam.

| A jaki Twoim zdaniem jest wzór na stopę efektywną?

Masz ten wzor z zalaczniku do ustawy o kredycie konsumenckim ;).



Tu jest właśnie problem.
W ustawie jest wzór na stopę RZECZYWISTĄ, a nie efektywną.

zachowuje
| się dokładnie odwrotnie.

Skomentowalem wyzej ;).



Ja również.

| Jaka? Może jednak spróbuj coś powyliczać i podaj konkretne liczby, a nie
| rzucaj jakimiś niesprawdzonymi hasłami.

Nie bardzo mi sie chce przerabiac ponownie to co juz bylo na



pl.biznes.banki.

Szkoda. Bardzo jestem ciekaw wyliczeń, które potwierdzą Twoją opinię.

Archiwum jest publicznie dostepne i sa tam tez m.in. moje wypowiedzi. Tylko



trzeba zadac sobie troche trudu i poszukac ;).
Kilka przykladow
http://groups.google.com.pl/groups?as_q=efektywne&ie=UTF-8&oe=UTF-8&as_ugr



oup=pl.biznes.banki&as_uauthors=lidka&lr=&hl=pl

No rewelacja.
W dyskusji "KK, oprocentowanie miesieczne i roczne" podałeś taki przykład:
kwota kredytu = 1000
Prowizja + odsetki (zapłacone w dniu otrzymania kredytu = 0
Ilość rat = 12
Okres spłaty kredytu (w miesiącach) = 12
Rata = 20 [tylko odsetki - 11 takich rat]
Ostatnia rata (jeśli inna niż poprzednie = 1020 [splata kapitalu + odsetki
za 12-sty miesiac]
i wyszła Ci stopa efektywna 26,82%.
Może powiedzieć jak to wyliczyłeś?
Bo mi wychodzi że zapłacę 11*20zł+1020zł=1240zł, czyli efektywnie dokładnie
24%.

| Poza tym od 7 lat siedzę w kredytach, więc pojęcia takie stopa nominalna,
| czy efektywna są mi doskonale znane. Nowym pojęciem jest dla mnie stopa
| rzeczywista (ta ustawowa, a nie potoczna, która może być mylona ze stopą
| efektywną).

Hehe... srorki ale pomylka to jest przyznawanie sie do pracy przy kredytach



i twierdzenie, ze stopa efektywna maleje kiedy naprawde rosnie i odwrotnie
;).No, chyba ze pracujesz dla Providenta wtedy byloby to zrozumiale. 7 lat
to on juz chyba dziala w Polsce ;).

Nie, nie pracuję dla Providenta.
Proponuję żebyś jednak podał konkretny przykład, na konkretnych liczbach.
Łatwiej będzie dyskutować.

Zupełnie nie wiem, dlaczego ignorujesz konkretne przykłady podawane przeze
mnie. Odnośnie choćby stopy efektywnej przy kredytach, wystarczy sięgnąć do
jakiejkolwiek eferty kredytowej jakiegokolwiek banku, żeby przekonać się, że
stopa efektywna jest ZAWSZE niższa od nominalnej (oczywiście bez
uwzględniania prowizji, opłat, itp). Przy lokatach dla odmiany stopa
efektywna jest ZAWSZE większa od nominanej.  No chyba że wszystkie banki źle
liczą :-(

| PS.
| Jeśli chcesz podyskutować na temat definicji stopy efektywnej, to
zapraszam
| na priv, żeby grupy nie zaśmiecać.

To nie jest zasmiecanie. Moze przy okazji ktos jeszcze skorzysta :).



Jeśli inni nie mają nic przeciwko, to proszę bardzo.

Pozdrawiam,
TS


  BIK przegrał w Sądzie

| Juz sie boje...;-)

Ty sie nie musisz bac. Ale ciagle patrzysz poprzez czubek wlasnego nosa.



Amra, jesli chcesz z kims normalnie dyskutowac to nie zajmuj sie problemem
"jaki jest twoj przeciwnik" tylko "jakie ma argumenty". Wlasnie widze tu
jedna z pyskowek z twoim udzialem i nie jestes w bez winy, ze ona sie tak
wlasnie sie konczy...

A co do meritum - oczywiscie ze patrze pod swoim katem bo to jest moje
niezbywalne prawo miec w dupie problemy bankow czy innych instytucji, ktore
mnie obsluguja (nie za darmo przeciez...). Mam wystarczajaco duzo wlasnych
spraw.

| Dealerzy samochodowi tez glosili w ub. roku, ze samochody MUSZA
| zdrozec.
| A usluzni jak ty dziennikarze w kazdych Widomosciach powtarzali to jak
| mantre...
| I teraz samochody sa drozsze, ale sprzedaz siadla i sprzedaja sie
| tylko te z 15-20% upustami.
| NIGDY jeszcze w naszej hsitorii nie bylo tak duzych upustow w tej
| branzy.

Ze nowe samochody zdrozaly to ok, ale zauwaz, ze zanotowalismy zalew
uzywanych samochodow.



Jaaasne.
Znowu powtarzasz te argumenty producentow/dealerow - to nie my dalismy d&^y
zle oceniajac rynek i skutecznosc akcji propagandowej. To nie my
przejechalismy sie na zalozeniu, ze nasi klienci to idioci, ktorzy kupia
kazda bzdure wystarczajaco czesto powtarzana. Pan Kowalski ktory juz, juz
mial nabyc nasza bryke za 50.000zl nie dlatego zrezygnowal z jej zakupu ze
zdrozala do 65.000zl ale dlatego, ze pojawila mu sie rewelacyjna okazja
zakupu BMW rocznik 1989 za 6.000zl...
Ooooszywisssscie....;-)

Chcialbym ci przypomniec, bo widze, ze nie pamietasz. Owszem banki sobie
poradza - znowu beda wymagaly w "niepewnych" sytuacjach 2, albo 3
zyrantow.
Jak ktos chce kredyt to niech ich przyprowadzi. I juz.



Jestem pewien ze banki by tak chcialy. Ale to nie zalezy od nich.
Pierwszy bank, ktory wprowadzi taki metody doswiadczy szybko spadku
zainteresowania jego kredytami i... sie z nich wycofa.
nawet jesli BIKu nie bedzie.

Myslenie, ze konkurencja wszystko zalatwi jest tylko mysleniem



zyczeniowym.

Myslenie ze rynkiem zawsze bedzie rzadzic taki postkomunistyczny twor jak
ZBP tez jest jego przejawem...

Bo ryzyko wiaze sie z kosztami (na przyklad windykacji). Wieksze ryzyko
pokrywa sie wyzszym oprocentowaniem i juz. Czesc bankow ma juz swoja baze
klientow i im to wystarcza, ale np te nowe podmioty, co moglyby tutaj cos
zmienic na rynku - startowalyby od zera...



a to juz ich problem.
Czy ja nie mowielem, ze biznes nie kapcie?

| Kiedys mialem takiego starej daty szefa, ktory mawial (po paru
| glebszych) "MUSI to czlowiek umrzec i zes#%c sie. I to jest wszystko
| co czlowiek w zyciu musi..." ;-))

A placic podatki? Cos ten szef malo odkrywczy.



A kto ci powiedzial, ze sie musi placic podatki? ;-)

| ZTCP to probowali sie wymieniac, ale GIODO tu tez dzialal i to
| skutecznie... Powod ten sam co w przypadku BIKu.

Jak sie nie chce zgodzic - to placi baaardzo wysoka kaucje. I juz sie
GIODO
obeszlo ;)



Wcale nie baaardzo bo ok 700zl i to mi odpowiada. Wyzsze sa dla tych, o
ktorych sprzedawca wie ze lepiej ich splawic.

Swoja droga - nie wuazasz, ze lepszy bylby system - ze jak nie chcesz to
wykreslamy, a jak masz to w nosie to nic nie zmieniasz?



Prawde mowiac nie jestem takim zacieklym wrogiem samej idei BIKu, ale jej
konkretna realizacja IMO narusza swobody obywatelskie i jest to
wystarczajacy powod by ten burdel zamknac.
A otworzyc go mozna by na nowo wtedy, gdy ZASADY zostana ustalone nie przez
ZBP tylko przez przedstawicieli konsumentow. Bo to ma rzeczywiscie sluzyc
konsumentom...

W koncu po cos ta baza powstala i jej popularnosc swiadczy o tym, ze sie
przydaje.



Baza powstala dla wygody bankow przeciw ich klientom i w tym caly problem...

I serio - wez pogadaj z jakas osoba odpowiedzialna za udzielanie kredytow.



Ani mi sie sni. Ja tez nie zamierzam sie nikomu skarzyc jakie mam problemy w
pracy.
"Jesli zaczynasz rozumiec trudna sytuacje przeciwnika - juz przegrales"  ;-)


  friedmanizm
Otóż to jest zasadnicze pytanie - jaka jest przyczyna obecnych zawirowań. Sięgnijmy nieco wstecz.
Kryzys zaczął się od załamania na rynku nieruchomości w USA. Owe zaś załamanie wzięło się z ignorancji ekonomicznej społeczeństwa z jednej strony i nadmiernego, niczym nie uzasadnionego optymizmu sektora bankowego z drugiej.
Ignorancja społeczeństwa przejawiała się w ogromnym i stale rosnącym zadłużeniu z tytułu kredytów konsumenckich, które hojnie rozdawały banki, przekonane, że ludzie będą w stanie je spłacać. To, że Amerykanie żyją na kredyt, jest faktem. W przypadku spowolnienia gospodarki, spłacalność kredytów staje pod znakiem zapytania, a kredyty hipoteczne stanowią główną pozycję w owych zadłużeniach.
Takie spowolnienie widać było ostatnio w USA, m.in. na skutek zaangażowania USA w wojnę w Afganistanie i Iraku. Niestety, banki jak widać nie wyciągnęły z tego żadnych wniosków, co nie najlepiej świadczy o wyobraźni i zrozumieniu zasad rynku przez ich zarządy.
W momencie, gdy duża część kredytów hipotecznych awansowała do grupy kredytów zagrożonych, nagle banki wpadły w panikę, gdyż miały w nich utopioną ogromną ilość gotówki. Zaczęły zatem przykręcać kurek z udzielaniem jakichkolwiek kredytów i domagać się od wierzycieli spłat zaległych rat. To uderzyło w firmy, finansujące swój rozwój m.in. w znacznym stopniu z kredytów. Zaczęły one zatem ograniczać wydatki, w tym zamrażać pensje, co nie pozostało bez wpływu na zdolność kredytową Amerykanów. Będący w podbramkowej sytuacji indywidualni wierzyciele, zaczęli posiadane i zadłużone nieruchomości wystawiać na sprzedaż, co automatycznie pociągnęło ceny nieruchomości w dół. Odbiło się to zatem ponownie niekorzystnie także na firmach, które swoje zobowiązania spłacały. Dodatkowo indywidualni inwestorzy zaczęli wycofywać pieniądze z giełdy, w celu pokrycia zobowiązań, zaś banki - w celu pokrycia strat. I tu się zaczął problem z giełdą. Szczególnie odbiło się to na funduszach powierniczych, w których lokowały gotówkę zarówno banki jak i drobni inwestorzy.
Nie doszłoby do takiej sytuacji, gdyby w społeczeństwie istniała świadomość, że kredyty konsumenckie są najgorszą formą kredytów i że spłaca się je z zysków z inwestycji, a nie z pensji. W USA doszło jednak do takiej sytuacji, że Amerykanie mieli więcej rat do spłacania, niż mogli sobie na to pozwolić z budżetów domowych. Stracili po prostu kontrolę nad wydatkami i swoim zadłużeniem. Wielu Polaków jest w podobnej sytuacji, chociaż głośno się o tym nie mówi, by i u nas nie wywołać paniki. Według badań VISA, obecnie z tytułu używania kart kredytowych, zadłużonych jest w Polsce ponad 1,5 mln gospodarstw domowych, z czego znaczna część to kredyty zagrożone.
Ogromna większość ludzi - także Polaków - ma do pieniędzy stosunek emocjonalny, więc pierwszą ich myślą, gdy dostają wypłatę jest - wziąć kredyt na fajną "zabawkę". To po prostu głupie. Pieniądze należy inwestować i z ZYSKÓW nabywać "zabawki". Tak robi jednak niewielu.
Co do socjalizmu - polecam lekturę opracowanej przeze mnie broszury "Kłamstwa socjalizmu" dostępnej na wspomnianej wcześniej stronie. Naprawdę pouczające.

  Ludwig von Mises
| nie ma szans, ale warto te ksiazke miec. Kosztuje cos kolo 25 dolarow
(na
| mises.org i laissezfairebooks.com), a jest naprawde swietna. Najlepszy
| podrecznik z ekonomii, jaki w zyciu widzialem (1000 stron). Zaczyna jak
dla
| malych dzieci od podstaw po to, zeby skonczyc na skomplikowanych
fenomenach
| gospodarczych.

| Jest to poglad anarchisty Rothbarda na ekonomie kapitalizmu.
| Moze nie mylic sie w jednym, gospodarka oparta o zinstytucjonalizowany
system
| bankowy z udzielaniem kredytow, prowadzacym do ekspansji kredytowej. moze
| zbankrutowac.

| Ale zlikwidowanie systemu bankowego to jednoczesnie pogrzebanie
kapitalizmu.
| System anarchizmu-austrianizmu nie jest stabilny i jeszcze szybciej
zniknie niz
| bombel kredytow w kapitalizmie.

Brednie. Poczytaj sobie o bankowosci amsterdamskiej i nie siej wirusa
niewiedzy na pl.sci.ekonomiczne.



Otoz nic nie sieje w kwestii nieprawdy. Ponizej elementy matematyczne Misesa.

-----------------
Elementy matematyki Misesa w pracy Victor Sperandeo w "Trader Vic" str 144
polskie wydanie

-----------------
Używając oznaczeń von Misesa przyjmujemy, że p oznacza wielkość dóbr
kapitałowych dostępnych na początku ekspansji kredytowej, r jest wielkością
kapitału przeznaczanego na odtworzenie środków produkcji, a zaoszczędzonego z
dochodu brutto produkcji (z wykorzystaniem kapitału p), zaś g jest wielkością
dóbr konsumpcyjnych produkowanych na bazie p. Załóżmy dalej, że warunki
ekonomiczne byty na tyle sprzyjające, że uzyskana nadwyżka kapitałowa
(oszczędności kapitałowe) p1 oraz p2 zostanie przeznaczona (kredyty jeszcze nic
zostały zaciągnięte) na wytworzenie produkowanych uprzednio dóbr konsumpcyjnych
g1 oraz nowych dóbr g2.

Przy braku kredytowania, z dóbr kapitałowych p wyprodukowano r + g (środki
przeznaczone na odtworzenie oraz dobra konsumpcyjne) oraz uzyskano łączne
oszczędności kapitałowe p1 + p2 (nowe środki przeznaczone na podniesienie
poziomu produkcji bieżącej oraz na inwestycje). Rozwój należy utożsamiać z
produkcją dóbr konsumpcyjnych g1 + g2 ze środków p1 + p2; innowacje
technologiczne będą ten proces dodatkowo przyspieszać. Niestety, ten wielce
obiecujący scenariusz zostaje zakłócony przez bank centralny, który próbując
stymulować produkcję oraz poziom zatrudnienia, wpuszcza do obiegu dodatkowy
strumień pieniądza poprzez łatwo dostępne kredyty.

Przedsiębiorcy skuszeni kredytami decydują się na wytwarzanie dodatkowej ilości
g3 znanych dóbr konsumpcyjnych oraz dodatkowej ilości g4 nowych dóbr
konsumpcyjnych. Dla wytworzenia dodatkowych dóbr w łącznej wysokości g3+g4
niezbędne są środki kapitałowe p3 + p4. Niestety, środki kapitałowe, które mogą
zostać przeznaczone na rozwój, są ograniczone do łącznej wielkości p1 + p2;
środki p3 oraz p4 nawet nie istnieją! Decyzja o dodatkowej produkcji g3 + g4
jest oparta na iluzji zrodzonej z rozszerzającej się działalności kredytowej.

Rozumując w ten sposób musimy stwierdzić, że rzeczywiście dostępne środki
kapitałowe na rzecz przyszłej działalności wynoszą p1+p2+r, aczkolwiek pozornie
wielkość ich urasta do poziomu
p1+ p2 + p3 + p4 + r. Przedsiębiorcy postępują tak, jakby rzeczywiście byli w
stanie produkować na poziomie g1 + g2 + g3 + g4 + r przy kapitale p1 + p2 + p3
+ p4 + r, a ponieważ poziom istniejącego kapitału jest mniejszy od zakładanego
rozpoczyna się walka o rzeczywiście istniejący kapitał
p1 +p2 + r. Ceny środków produkcji rosną i początkowo wzrost ten przewyższa
wzrost cen dóbr konsumpcyjnych powodując zmniejszanie się użyteczności
wyjściowej (stosunek wartości aktualnych dóbr do wartości przyszłych dóbr
lub „obniżki wartości dóbr przyszłych w stosunku do wartości dóbr aktualnych”).

Początkowo wzrost zainteresowania produkcją przyczynia się do wytworzenia
prawdziwego majątku. W miarę jednak ekspansji kredytowej wzrost cen dóbr
konsumpcyjnych przewyższa wzrost cen środków produkcji. Wzrost cen oraz zysków
(w większości przypadków pozorny, a nie rzeczywisty) prowadzi do wzrostu popytu
na dobra konsumpcyjne, zanim w ogóle powstaną warunki do ich wytworzenia. Ceny
detaliczne rosną. Gdy wzrost cen detalicznych staje się zbyt gwałtowny,
konsumenci pragną nabywać zaplanowane dobra jak najszybciej, aby później za nie
nie przepłacać. Innymi słowy, obserwuje się wzrost użyteczności wyjściowej
oznaczający relatywnie większe zainteresowanie konsumpcją bieżącą a nie
odroczoną. Kapitał - oszczędności są konsumowane. Ludzie starają się jak
najwięcej pożyczać, aby za pożyczone pieniądze nabywać te dobra, które w
przyszłości będą jeszcze droższe.

Z arytmetycznego punktu widzenia, wzrost rynkowej stopy procentowej może zostać
wywołany wzrostem popytu na pożyczki. Niestety, dwa składniki rynkowej stopy
procentowej: chęć kredytowania oraz siła nabywcza pieniądza spóźniają się za
tym, co jest konieczne dla prawidłowej „alokacji" kapitału. Banki zakładają, że
podwyższone stopy procentowe są wystarczające do rekompensaty wzrostu cen, nie
widzą więc przeszkód do dalszego kredytowania przedsiębiorczości, wierząc, że
biznes będzie rozwijać się w sposób nieograniczony.

Zaufanie bankowców do biznesu jest jednak mocno wątpliwe, przecież to banki
podsycają walkę o niewystarczający dla wszystkich kapitał. Przedsiębiorcy
uważają, że są w stanie podołać wzrastającym kosztom produkcji powiększając
poziom sprzedaży swoich wyrobów, a więc zaciągają kredyty na rozwój zdolności
produkcyjnych. W rezultacie, wzrastają stopy procentowe, rosną też ceny dóbr
konsumpcyjnych oraz środków produkcji. Koniunktura może trwać tylko dlatego, że
banki zapewniają coraz większą podaż kreowanego przez siebie pieniądza.

Wkrótce i to nie wystarcza. W pewnym momencie ekspansjonistyczna polityka
banków staje się zrozumiała dla wszystkich. Ludzie stwierdzają, że siła
nabywcza ich pieniędzy maleje i od tego momentu rozpoczyna się ucieczka od
pieniądza w stronę dóbr konsumpcyjnych - użyteczność wyjściowa dla dóbr
konsumpcyjnych rośnie bardzo gwałtownie, zaś użyteczność wyjściowa dla
przechowywania pieniędzy równie gwałtownie spada. Rozpoczyna się inflacja
galopująca - mogliśmy taką obserwować jeszcze do niedawna w Brazylii, w tej
chwili istnieje ona w Argentynie
 [tekst pisany w 1991r. ]
oraz w innych krajach. Von Mises ten etap ekspansji kredytów
nazwał,,koniunkturą zapaści".

Zazwyczaj sprawy nie posuwają się aż tak daleko. Konsumenci, których dochody
nie zmieniają się, alarmują polityków o wzrastających kosztach utrzymania.
Politycy szukają winnych i żądają od banku centralnego, aby ten przyhamował
swoją działalność kredytową. Bank centralny istotnie ogranicza dostępność
kredytów. Przedsiębiorcy nie mogąc uzyskać nowych kredytów rezygnują z
realizacji nowych przedsięwzięć, których powodzenia nie są stuprocentowo pewni.
Banki zaprzestają udzielania pożyczek i usilnie zabiegają o zwrot pożyczek już
udzielonych. Ekspansja
monetarna zostaje zatrzymana.

Teraz znajdujemy się w punkcie zwrotnym koniunktury - ceny zaczynają opadać,
ponieważ przedsiębiorcy gwałtownie poszukując gotówki na spłatę zaciągniętych
kredytów są zmuszeni do wyprzedaży zapasów. W szczególności, ceny środków
produkcji opadają znacznie szybciej, aniżeli ceny dóbr konsumpcyjnych; w latach
1929 do 1933 ceny detaliczne spadły o 15%, natomiast ceny środków produkcji aż
o 90%. Zamykane są całe fabryki, a robotnicy masowo zwalniani. W miarę
malejącego zaufania do gospodarki wzrasta do bardzo wysokiego poziomu udział
chęci kredytowania w rynkowej stopie procentowej, co jeszcze bardziej
przyspiesza procesy deflacyjne. Procesom tym towarzyszą takie czy inne
pogłoski, które zamieniają głęboki kryzys w panikę znajdującą odzwierciedlenie
w nadzwyczaj niskim poziomie cen akcji oraz towarów. Całość
gospodarki przeżywa głęboki krach.

Po takim krachu typowym zachowaniem polityków jest obwinianie za jego skutki
podupadającego kapitalizmu oraz „przeinwestowania" gospodarki. I dopiero takie
podejście jest wielkim błędem i najmniej rozumianym aspektem cyklu
koniunkturalnego. Zdaniem von Misesa, to nie nadmierne inwestowanie prowadzi do
ożywienia i zapaści gospodarki, ale „złe inwestowanie". Stwierdzonym faktem
jest, że zmniejszenie rynkowej stopy procentowej brutto poprzez ekspansję
kredytów zachęca przedsiębiorców do inwestowania rzeczywistego kapitału p1 + p2
+ r tak, jakby jego wielkość wynosiła p 1 + p2 + p3 + p4 + r  (kapitał
pozorny), i to właśnie jest przyczyną wszystkich kłopotów sprowadzających się
do nieprawidłowych inwestycji oraz dystrybucji istniejących zasobów.

-----------------

Juz wiele razy mowilem, ze zlamanie zasady 100% rezerw przy depozytach "na
zadanie" jest zlamaniem prawa wlasnosci. No, ale przeciez dla Ciebie nie ma
prawa wlasnosci. Jest jedno wielkie zlodziejstwo - kazdy moze korzystac ze
wszystkiego.



Nie kazdy i nie wszystkiego.
Idea prawa wlasnosci prowadzi w slepa uliczke.

| Maja racje Ci co twierdza, ze Mises podcina podstawy kapitalizmu.

Ciekawe, kto jest takim pajacem, zeby tak twierdzic:)))))



O tych twoich pajacach wspomnial
Victor Sperandeo w "Trader Vic"

Klus

matt



--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


  ing/bsk - jest coraz gorzej...




"W odpowiedzi na Pana reklamację z dnia xxxx uprzejmie informuję, że
podwyższenie obowiązujących stawek wynika z koniczności wyceny naszych
usług adekwatnie do wartości i jakości oferowanych produktów,
zaawansowania świadczonych usług oraz cen obowiązujących na rynku."

Bez komentarza



            Oszczędzasz i tracisz <<powrót

            Rozbój w banku

            Nasze banki robią podobno wszystko z myślą o kliencie. Ale to
tylko reklamowy slogan. Rzeczywistość jest zupełnie inna - mizerne
oprocentowanie wkładów, wysokie kredytów, do tego liczne opłaty dodatkowe i
uciążliwe procedury. Klient na banku nie zarobi, a żeby nie stracił, też
musi się starać. Pazerność polskich banków staje się tym większa im bliżej
do UE.

            Z jednej strony, mówi się, że tylko ożywienie konsumpcji
przyczyni się do wyższego wzrostu gospodarczego, z drugiej zaś, szary
konsument płacić musi za najprostszy kredyt (najczęściej przecież
przeznaczony na indywidualne zakupy) - ten z rachunku ROR - niebotyczne
oprocentowanie.

            RACHUNEK STRAT

            Rozbój w banku najlepiej widać właśnie na przykładzie zwykłego
konta ROR, które posiada kilkanaście milionów Polaków. Trzeba na nie wpłacić
przynajmniej 10 tys. złotych rocznie, żeby nie stracić na samym fakcie jego
posiadania. Bo choć dajemy bankowi swoje pieniądze, musimy za to zapłacić.
Banki żądają opłat niemal za wszystko, począwszy od prowadzenia rachunku
poprzez możliwość dokonywania przelewów i korzystania z karty płatniczej po
otwieranie lokat i zaciąganie kredytów. Jeżeli od tego, co uda nam się
zaoszczędzić, odejmiemy podatek i wszelkie opłaty bankowe, to dobrze jeżeli
wyjdziemy na zero.

            Niekiedy odsetki mogą okazać się mniejsze od naliczonych
prowizji. Dzieje się tak w przypadku, gdy mając zbyt mało pieniędzy na
koncie ROR będziemy dokonywać zbyt wielu ruchów, takich jak wypłaty z
bankomatów, przelewy, zlecenia stałe, sprawdzanie salda w okienku.

            Zdarza się też, że niektóre banki żądają więcej niż im się
należy. Chodzi o tzw. ukryte opłaty. Często dowiadujemy się o nich po
fakcie. Stąd ich nazwa. Wiele z nich zakwestionował już rok temu Urząd
Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Są to m.in. opłaty za reklamacje, za
możliwość dokonywania wpłat i wypłat w okienku bankowym, zastrzeżenie karty
płatniczej itp.

            Niektóre banki każą sobie płacić za sam fakt rozpatrzenia
wniosku kredytowego lub potwierdzenie spłaty kredytu. Nie należą do
rzadkości opłaty za wystawienie zaświadczenia o posiadaniu konta czy za
wyciąg z informacją o jego stanie wysyłany pocztą. Zresztą tej ostatniej
opłaty można uniknąć zgłaszając się po wyciąg osobiście do banku, ale
uwaga - tylko do czasu. Przechowywanie wyciągów dłużej niż jeden miesiąc też
kosztuje.

            Często musimy nawet płacić za sam fakt otwarcia lub zamknięcia
własnego konta.

            DWADZIEŚCIA RAZY TYLE!

            Zwykły klient ma niewiele z tego, że powierzy bankowi swoje
pieniądze - jedynie pewność, że tam są bezpieczniejsze niż w skarpecie.
Średnie oprocentowanie konta ROR wynosi obecnie 0,93 proc. To niewiele
więcej od poziomu inflacji. Na nic się też zda przedsiębiorczość i dryg do
oszczędzania. Za ulokowanie każdego 1000 zł na lokacie terminowej klient
dostanie co najwyżej 4 proc. rocznie - 40 zł. Po odjęciu podatku i opłat
związanych z otwarciem lokaty może mu zostać w najlepszym przypadku jakieś
30 zł i to po roku.

            Jeszcze gorzej wychodzi się na interesie z bankiem, gdy
potrzebny jest nam kredyt. Za możliwość pożyczenia pieniędzy bank każe
płacić posiadaczowi konta ROR prawie dwadzieścia razy tyle, ile uzyskuje on
z odsetek za gromadzone pieniądze. Średnie oprocentowanie kredytów na koncie
ROR wynosi bowiem 15,84 proc.

            POŻYCZONY I STRACONY

            W powszechnym mniemaniu, banki łupią z nas skórę, a mimo to mają
coraz gorsze wyniki. Dzieje się tak między innymi dlatego, że bankowcy,
którzy podobno mają wysokie kwalifikacje i coraz lepsze narzędzia pracy, nie
umieją odpowiednio skalkulować ryzyka kredytowego. Efekt jest taki, że
średnio co piąty kredyt będzie bardzo trudno odzyskać. Dotyczy to zwłaszcza
kredytów dla przedsiębiorstw (co czwarty zagrożony). Firmy nie są w
najlepszej sytuacji, to fakt. Ale przyczyniają się do tego także banki.
Wysokie koszty pieniądza są czasami ostatnim gwoździem do firmowej trumny.

            Wbrew pozorom lepiej ze spłatą kredytów radzą sobie zwykli
obywatele. Tylko co szósty ma problemy z regularnymi spłatami. Taki klient w
dodatku nie może ogłosić upadłości.

            Banki poszły w tej sytuacji na łatwiznę. Koszty swoich
nietrafionych decyzji przerzuciły na uczciwych klientów. Uczciwy nie znaczy
jednak naiwny. Jeżeli banki nie zmienią swojego sposobu działania, będą
tracić klientów wraz z ich pieniędzmi. Już dzisiaj pojawiają się
alternatywne możliwości oszczędzania i kredytowania, np. kasy spółdzielcze
zdobywające coraz więcej rynku. Można też włożyć pieniądze do funduszy
inwestycyjnych, albo po prostu kupić obligacje skarbu państwa. A na
horyzoncie mamy wejście do strefy euro, nieograniczony nieomal dostęp do
kapitału i konkurencyjną ofertę banków zagranicznych. Na kogo wówczas nasi
bankowcy przerzucą swoje kłopoty?

            Dyktują, bo dominują
            Z Mariuszem Szczygierewiczem, doradcą prezesa Związku Banków
Polskich, rozmawia Jacek Konikowski

            Czy prawo bankowe obowiązujące w Unii zmieni coś w
funkcjonowaniu naszych banków?
            - Niekoniecznie, bo polskie prawo bankowe już jest zgodne z
unijnym. Dlatego właśnie niedawno nasze banki wprowadziły na przykład zasadę
jawności efektywnej stopy procentowej. Do tej pory zdarzało się, że niektóre
banki reklamowały oprocentowanie swoich pożyczek jako 0 procent, podczas gdy
pobierane prowizje sięgały 15 procent. Na pewno jednak zmusi je do tego
konkurencja, bo oferta zachodnich banków jest znacznie atrakcyjniejsza.
Klienci z UE mogą korzystać z usług swojego banku za znacznie mniejsze
pieniądze niż Kowalski. Mogą też zaciągać kredyty na znacznie niższy niż w
Polsce procent.

            Dlaczego więc nasze banki nie mogą zmienić swoich ofert już
teraz?
            - Polski bank musi przekazać do NBP, w ramach rezerwy
obowiązkowej, aż 5 proc. swoich aktywów (do niedawna było to aż 11 proc.).
Pieniądze te leżą na koncie NBP bezczynnie, bowiem nie są oprocentowane.
Banki na nich nie zarabiają. W krajach Unii banki również mają taki
obowiązek, ale nie dosyć, że płacą 2 proc., to na dodatek bank centralny
wypłaca im odsetki.
            Nie tylko to jest powodem drogich kredytów. Każdy bank
konstruując swoją ofertę bierze pod uwagę dwa elementy: wewnętrzne i
zewnętrzne. Pierwsze to np. konkurencja pomiędzy bankami. Drugie to
strategia mająca na celu określenie ceny produktu bankowego. Jednym z nich
jest koszt działania banku, pozyskania pieniądza i dodatkowo jeszcze - marża
na ryzyko. To, że w polskich bankach ta marża jest wysoka, wynika z dwóch
rzeczy. Po pierwsze, że jest konkurencja papierów wartościowych emitowanych
przez państwo, które są praktycznie bez ryzyka, i po drugie, że nie ma
rozbudowanego systemu poręczeń i gwarancji, który przynajmniej w części
zminimalizowałby to ryzyko i nie przenosił go w całości na banki.
            Jednym z winowajców drogich kredytów jest, więc stale rosnący
deficyt budżetowy. Powoduje to, że skarb państwa cały czas oferuje dużą
liczbę papierów wartościowych. Aby ktoś je kupił, muszą mieć odpowiednio
atrakcyjne oprocentowanie, więc banki są zainteresowane w ich nabywaniu, bo
dodatkowo państwo jest rzetelnym płatnikiem. Dlatego banki wolą udzielać
bezpiecznego kredyty skarbowi państwa niż ryzykownych firmom czy ludności.
Bez większego ryzyka zarabiają w ten sposób 5 - 6 procent praktycznie przez
kliknięcie klawiszem komputera.

            A gdyby były alternatywne źródła kapitału. Czy to by coś
zmieniło?
            - Na pewno. Jest bowiem jeszcze jeden powód, dla którego kredyty
w Polsce są drogie. Polski przedsiębiorca nie ma praktycznie innego źródła
pozyskania pieniędzy niż kredyt w banku. Na Zachodzie kredyty bankowe to
ostateczność. Istnieje bowiem wiele innych bardziej niż w Polsce dostępnych
metod i źródeł pozyskania pieniędzy, jak np. emisja obligacji, fundusze
inwestycyjne czy fundusze typu ventures capital. W Polsce wciąż trudno
uzyskać z nich pieniądze, a ventures capital prawie nie ma. Banki
wykorzystują więc swoją dominująca rolę.

            Dziękuję za rozmowę.

--------------------------------------------------------------------

            JACEK KONIKOWSKI


  Lodzianin dzis - jakies kiepskie zarty

W tym przypadku najwazniejsi sa obywatele,



LOL, Tiaa
Obywatele to m in tez klienci usług kolejowych.

Po to jest panstwo, aby chronic interesy obywateli, czy robi to dobrze nie
jest
tematem tej grupy.



FWIW

Inne koszty sa w transporcie samochowodym, inne w kolejowym. Te rynki nie
rzadza
sie tymi samymi prawami.



TNSTAAFL Niech się wreszcie panstwo zdecyduje na cos

Miedzy IC i PR nie bedzie konkurencji, bo to firmy pracujace na rachunek
jednego
holdingu i jezeli ten holding ma przynosic najwieksze pieniadze to musza
sie na
to skladac zarowno efekty dzialanosci IC, PR, Cargo itd.



To nie holding ma przynosic zyski tylko pomoc spolkom corkom aby one sie
przygotowały do wyjscia z tego holdingu i zaczely prace na wlasny rachunek.
Spolki z tego holdingu kiedys wyjda, teraz one nie sa w stanie egzystowac
samoistnie na rynku. Czas dziala na niekorzysc tych spolek. Wejscie do UE
tuz, tuz... a z dnia na dzien nie zmieni sie tego holdingu, szczegolnie
PR,IC,CARGO bez pieniadzy, a ich poprostu nie ma, a czy beda to NTG

Tak jest w obecnej ustawie, ktora ma zostac zmieniona i ten termin
zostanie
przesuniety.
Wszystko zgodnie z prawem, bo prawo tworzy j.w.



Zaraz zaraz to wynika z akcesji naszego kraju do UE wiec jesli ten rozdzial
został juz zamkniety i nie ma okresow przejsciowych to tu nic ustawa nie
zmieni, to juz sprawa wolnego rynku, a nie przypominam sobie aby akurat bylo
cos w rozmowach z UE o ograniczeniu wydawania koncesji. Bylo tylko o tym, ze
do konca roku niebedzie wydawanych nowych koncesji a to nie jest tak odlegly
czas, szczegolnie dla PKP

Niemcy ich nie wpuszcza ;-)



A jesli sami Niemcy beda chcieli wejsc na te trase. Oni juz sa bardziej
przygotowani niz my, a poza tym to juz bylo tak ze np w TPSA Skarb Panstwa
miał akcje ktore stopniowo sprzedawał np FranceTelekom i tu tez moze to miec
miejsce ale to raczej nie wczesniej niz po wejsciu do UE

Na podstawie jakich faktow dyktujesz wyrok czy to bylo sluszne czy nie?



Kazdego konsumenta, uwazam ze sa jakies przyzwoite stawki w miare rozsadne,
duzo powazniejsze skargi sa tansze. Przeciez po rozpatrzeniu tego wniosku ja
juz nie dostane zwrotu tej oplaty. W sumie jesli ja bede mial racje to i tak
na tym wszystkim bede stratny, a czy to takie ma byc podejscie do klienta.
Uwazam ze samo rozpatrzenie skargi powinno byc tylko za oplata np 15zł a
dopiero jesli podrozny nie bedzie mial racji i w dodatku to przewoźnik
udowodni mu to,  wtedy mozna dac do zaplaty podroznem ze wszystkimi kosztami

PKP-PR chce sie przygotowac wyrzucajac wszystkie linie niedochodowe...



Zobaczymy co z tego wyjdzie, tu beda mieli szanse przejac takie linie
prywatne firmy

I to nawet wieksza czesc, ze wzgledu na dlugosc trasy oblsugiwanej przez
IC i
tabor dostarczany w wiekszosci przez IC.



uuu kolejna optymistyczna informacja, oby starczylo na to pieniedzy

Zapewniam, ze chociaz PKP-IC stara sie o dobra obsluge klienta. Obecnie
prowadzone sa nabory do druzyn konduktorskich. Docelowo  kazdy pociag
bedzie
mial 1 kierownika i 2 konduktorow, przy czym bardzo zwraca sie uwage np.
na
znajomosc jezykow obcych, aby kientow obslugiwali najlepsi.



Doceniam to i dostrzegam, na obsluge raczej nie mam powodow narzekac jak
narazie

| Bo dzis niestety czesiej sie slyszy minusy niz plusy o PKP.

A znasz zelazna zasade mediow?
Dobry news to zly news.

Tak jest w kazdej dziedzinie np. afera ze skupem zoboza, trabi sie o tym
wszedzie, ale juz ze kazdy inny plod rolny jest dobrze skupowany to nikt
nie
powie bo to nie interesujace.



HH No Coments NTG (IDN)

Tak na dobre to w PKP ten okres trwa dopiero od 1roku, czyli od
wprowadzenia
ustawy o restrukturywacji. Do tej pory PKP jechalo pchane rozpedem z
minionej
epoki i dlatego teraz jest w takim stanie. Gdyby te dzialania, ktore sa
robione
teraz dokonaly sie wraz z nastaniem demokracji teraz rozmawialibysmy o
zupelnie
czym innym.



Gdyby, gdyby, ale nie jest tak i wkurzajace to jest ze w tej chwili brak
jest dobrych pomyslow na rozwiazanie tego problemu. Nawet tak czestoprzez
ciebie przywolywana ta Ustawa o Restrukt..... jest krytykowana,
niedopracowana, tylko ucieszyl sie Fiskus z tego, a co sie stanie jezeli owa
Ustawa nie dostanie akceptacji w temacie np zwiekszenia poreczen kredytowych
do 6 mld. Co bedzie jesli np PKP nie przedstwai przekonywujacego raportu na
temat postepu restrukturyzacji i nie zalapie sie na umorzenie tych 2 mld zł.
Co wtedy sie stanie? Moze nacjonalizacja?

A za co beda remonty? Stawki musza byc tak wysokie, bo wiekszosc sieci
jest w
oplakanym stanie z czegos trzeba robic te remonty.



ROTFL to co na ledwo stapajacym holdingu ma zarabiac PLK
Tiaa
A skad maja miec pieniadze spolki na modernizacje, skladki itp

Pewnie caly czas masz na mysli porownanie kosztow E-20 i SFS (V=300) w
Niemczech. OK, ale zobacz ile tam panstwo doklada do infrastruktury, a ile
u
nas. Nie sadze, aby rzad mial pieniadze na drastyczne zwiekszenie dotacji
w
infrastrukture, wiec te oplaty sie nie zmienia. Zreszta, PLK to jest rzad,
w
ustawie jest zapisane, ze zawsze PLK bedzie panstwowa, wiec tu pretensje
najlepiej kierowac do Pola, bo cennik jest ustalany na poziomie
ministerialnym...



Bravo i dochodzimy do sedna sprawy to wszystko jest za poźno (ale dobrze ze
wogole jest), panstwo znowu dalo ciała i jeszcze nie raz da. Czyli ta cała
restrukturyzacja jest skazana na dluga wegetacje i obym sie mylił,- na
przegraną. Juz dzis zaniedbania w infrastrukturze to robota na kilka lat,
nie wspomne o taborze itp., a czas sobie plynie, plynie.....

Albo wymiana ekipy na fachowcow z wyksztalceniem w kierunku transporu, bo
teraz
to praktycznie wiele stanowisk kierowniczcych zajmuja kolejarze znajacy
sie na
dzialaniu koleji, a nie na jej zarzadzaniu. Pierwszy krok juz dokonano.
Mieclewski jest pierwszym w tej firmie prawdziwym menadzerem.



Tia, sprzeda co sie da i na koncu powie ze sie nic nie dalo zrobic. Juz my
tych menadzerow znamy, oby miał "kreatywnych ksiegowych", a rok zamknie sie
zyskiem na PKP. Pozbywanie sie tego co jest w tej chwili cenne dla firmy
zostanie sprzedane i zaplacone dlugi, na ktore i tak zabraknie kasy, a skad
na inwestycje, przeciez po wyprzedaniu czesci majatku, wartosc tej firmy
spadnie, a banki beda chcialy wiekszych zabezpieczen i udziela droższych
kredytow "i  tak wkolo bedzie sie krecilo to kolo"
Wg mnie owszem sa potrzebni "fachowcy z wyksztalceniem w kierunku
transportu", ale tez potrzebna jest gruntowna zmiana procesu prywatyzacji,
bo moze sie znowu okazac ze bedzie tak jak w spolkach weglowych. Panstwo
powinno odrazu zwiekszac naklady na PKP a teraz to jest o wiele za późno i
czy wystarczy na to czasu. Jesli nie to po PKP jak zostanie 50% tego co jest
dzis to i tak bedzie niezły wynik.

Pierwszy krok juz dokonano.
Mieclewski jest pierwszym w tej firmie prawdziwym menadzerem.



A takie kroki to juz nie zadne novum. Bylo kilku Min z kazdej opcji
rzadzacej i wymiany prezesow PKP, pojawily sie weksle nawet, a PKP jak
schodzilo w dół tak nadal schodzi i nawet obecne społki bez duzej pomocy
panstwa nie beda w stanie sie podniesc, to trzeba sobie jasno powiedziec.
Tylko ze i w budzecie nie ma tych pieniedzy i wtedy to pozostaje tylko
inwestor prywatny i teoria: "PKP  jest panstwowa firma i panstwo ma
obowiazek dbac o
swoje przedsiebiorstwa, dlatego nie dpusci konkurencji dopoki PKP nie bedzie
na to gotowe...........Po to jest panstwo, aby chronic interesy obywateli"
nie bedzie mialo zastosowania. To nei jest zaden czarny scenariusz biorac
sytuacje w jakiej znajduje sie obecnie nasz kraj. (potwIerdZenIem jest np
Stocznia )

Aha jezcze jedno: Kim jest ten Pan Menclewski  bo  to co ja wiem to :
najwiecej doswiadczenia ma ten pan w Architekturze, Biurze Projektow, nie
wiem jak duze ma doswiadczenie w branzy kolejowej szczegolnie w zarzadzaniu
PKP. Aha cytat:

"Inne koszty sa w transporcie samochowodym, inne w kolejowym. Te rynki nie
rzadza sie tymi samymi prawami."

Kazdy poprzednik tez miał podobne i o kazdym mowiono ze teraz to wreszcie
mamy własciwego czlowieka na wlasciwym miejscu. Juz nie bede wspominał o
prezesie PKPSA bo to NTG. A co z tego wychodzilo to mamy to co mamy. PANOWIE
TU BRAK JEST WZAJEMNEGO ZROZUMIENIA PROBLEMU KOLEI 2002. STRACĄ NA TYM
OBYWATELE TEGO PAŃSTWA. (BEZTROSKIE TO NASZE PANSTWO)
EOD
pozdrawiam


  BIK przegrał w Sądzie

Amra, jesli chcesz z kims normalnie dyskutowac to nie zajmuj sie
problemem "jaki jest twoj przeciwnik" tylko "jakie ma argumenty".
Wlasnie widze tu jedna z pyskowek z twoim udzialem i nie jestes w bez
winy, ze ona sie tak wlasnie sie konczy...



Ale pisze tylko o tym, ze patrzac przez swoj pryzmat - dobrze zarabiasz,
nie masz problemow kredytowych. O ile twoim niezbywalnym prawem jest miec w
dupie problemy bankow, to jednak twoj osad na te sprawe nie ma nic do
meritum. Dlatego o ile zgodze sie, ze obecna sytuacja jest zla, o tyle
uwazam, ze jak ktos chce korzystac z kredytu bankowego to powinien liczyc
sie z tym, ze jego dane beda przechowywane. Jak nie chce- droga wolna. Ale
do uzyskania kredytu droge pewnie bedzie mial trudniejsza. I tyle. A dbanie
o jakies "dane osobowe" dla mnie jest smieszne. Tak jak kiedys w ZSRR nie
bylo ksiazek telefonicznych, bo to informacja tajna ;)

Znowu powtarzasz te argumenty producentow/dealerow - to nie my
dalismy d&^y zle oceniajac rynek i skutecznosc akcji propagandowej.
To nie my przejechalismy sie na zalozeniu, ze nasi klienci to idioci,
ktorzy kupia kazda bzdure wystarczajaco czesto powtarzana. Pan
Kowalski ktory juz, juz mial nabyc nasza bryke za 50.000zl nie
dlatego zrezygnowal z jej zakupu ze zdrozala do 65.000zl ale dlatego,
ze pojawila mu sie rewelacyjna okazja zakupu BMW rocznik 1989 za
6.000zl...
Ooooszywisssscie....;-)



No i o co Ci chodzi? Oczywiscie, ze jak ktos ma 6 tys zlotych to nie bedzie
go stac na nowe auto, tylko kupi samocho za tyle ile ma. I pewnie bedzie
woal 12 letnie BMW, a nie 7 letniego Fiata. I ok. nie jest natomiast Ok, ze
duza czesc tego zlomu nie znalazla kupca, oraz to, ze wiekszosc z tych
samochodow miala 10 lat. I tym sposobem za utylizacje zlomu bedziemy my
placic - w sumie dobry interes. Stan techniczny tych aut tez pozostawia
wiele do zyczenia. No ale to Polska, wiec nie ma sie co dziwic.
Generalnie - jesli tylko auto spelnia normy, przejdzie przez badania
technicze - to co ludziom zabraniac?

A twoja argumentacja o BIK? "Mnie to nie dotyczy, wiec kasowac dane z
BIKu - mam to w dupie." Sorry. Ale pomijasz jedna rzecz - zeby byc bogatym
kasa musi byc w obiegu. Ty poprzez swoj punkt widzenia nie chcesz spojrzec
z szerszej perspektywy. Ze to takze w twoim interesier- zebys na przyklad
zarabial jeszcze wiecej.

Jestem pewien ze banki by tak chcialy. Ale to nie zalezy od nich.
Pierwszy bank, ktory wprowadzi taki metody doswiadczy szybko spadku
zainteresowania jego kredytami i... sie z nich wycofa.
nawet jesli BIKu nie bedzie.



Myslisz? Bo ja mysle, ze pierwszy bank, ktory tego nie bedzie stosowal
bedzie musial robic wyzsze rezerwy na zle kredyty i za chwile zmieni
strategie. Nie myl konserwatywnego podejscia do ryzyka z realiami
gospodarczymi. Takie bazy sa krytycznym elementem w budowie oceny
scoringowej. Bez tego beda nie beda mialy zadnej lub niska wartosc. A to
oznacza, ze trzeba bedzie siegnac po drozsze zabezpieczenia.
Zmniejszenie akcji kredytowej zaskutkuje mniejszy popytem wewnetrznym i tak
dalej. A my wbrew pozorom tak bardzo na kredyt nie zyjemy, jakby sie
zdawalo...

Myslenie ze rynkiem zawsze bedzie rzadzic taki postkomunistyczny twor
jak ZBP tez jest jego przejawem...



!?!? Ze co? :) Przeciez to cialo lobbujace za interesem bankow. I dobrze,
ze jest, bo Lepper i jemu podobni juz wiele razy pokazywali swoje pomysly.
Generalnie co masz przeciwko BIK i dlaczego chcialbys wykasowania
wszysktich danycjh. Bo to jakos mi umknelo? :)

a to juz ich problem.
Czy ja nie mowielem, ze biznes nie kapcie?



A czy ja wspominalem o roli bankow w polskiej gospodarce? Kazdy moze bank
otworzyc? Kazdy podlega rygorystycznemu nadzorowi? Nie mysl fabryki kapci z
bankiem, prosze cie, bo pomysle, ze jestes ignorantem.

A kto ci powiedzial, ze sie musi placic podatki? ;-)



A posrednich nie placi? ;)

Wcale nie baaardzo bo ok 700zl i to mi odpowiada. Wyzsze sa dla tych,
o ktorych sprzedawca wie ze lepiej ich splawic.



No i dobrze. Zdrowe reguly - nie uwazasz? Ja mysle, ze tak w BIKu powinno
byc =- nie mamy Pana historii, sami za bardzo ocenic nie potrafimy - nie
dajemy kredytu, albo kredyt o najwyzszym oprocentowaniu. I juz. Kto chce
ryzykowac - ten tez moze.
Ale dlaczego nagle chcesz Ty decydowac, co jest lepsze - patrzac ze swojej
perspektywy. nie lepiej dac mozliwosc samodzielnego wycofania zgody?

Prawde mowiac nie jestem takim zacieklym wrogiem samej idei BIKu, ale
jej konkretna realizacja IMO narusza swobody obywatelskie i jest to
wystarczajacy powod by ten burdel zamknac.



O liberal sie znalazl ;) UPR? ;) To, ze cos zle funkcjonuje, nie oznacza,
ze nie jest potrzebne. Mozna naprawic w prosty sposob dzialanie i juz.

A otworzyc go mozna by na nowo wtedy, gdy ZASADY zostana ustalone nie
przez ZBP tylko przez przedstawicieli konsumentow. Bo to ma
rzeczywiscie sluzyc konsumentom...



ROTFL. Bzudry pleciesz. To tak jakby prawo pracy opracowywali zwiazkowcy.
Bo przeciez prawo do pracy w konstytucji jest zagwarantowane. Kaze
konsumentom ktos brac kredyt? Nie? To niech sie dostosuja do zasad tychj,
ktorzy kredy daja i juz. Skonczy sie na tym,, ze trzeba bedzie podpisac
papierrek, ewentualnie zgode wycofac i juz. I moim zdaniem to zdrowa
sytuacja.

Baza powstala dla wygody bankow przeciw ich klientom i w tym caly
problem...



Przeciw? A ja mysle, ze dla UCZCIWYCH klientow. Piszesz tak, jakby to
bankom zalezalo na tym, zeby nie udzielac kredytow. Nie rozumiesz, ze
pozyczaja nie swoja, kase, a ludzi? I ze ta kase musza oddac i lokujacego
nie obchodzi skad?
I ze wlasnie na tym zaufaniu wszystko sie jakos toczy?

Ani mi sie sni. Ja tez nie zamierzam sie nikomu skarzyc jakie mam
problemy w pracy.
"Jesli zaczynasz rozumiec trudna sytuacje przeciwnika - juz
przegrales"  ;-)



Podstawowa zasada jest taka: Nigdy nie popieraj słabości, zawsze stawaj za
siłą! ;)


  BIK szaleje


| żaden problem, aby uznać (tzn. pracownik banku uzna), że jeśli płacisz
| ostatniego dania terminu, a czasem wykorzystujesz prawa z KC (jeśli
termin
| płatności przypada na dzień ustawowo wolny od pracy, to termin upływa
dnia
| następnego), to jesteś słabo uczciwy i kredytu nie dostaniesz. I możesz
im
| skoczyć. Zadecydował System.
Zakładasz, że
banki i ich pracownicy to banda przestępców? Z jakiego powodu miałby
pracownik banku łamać obowiązujące w Polsce prawo (Kodeks Cywilny, Prawo
Bankowe)?



Dlaczego zaraz łamać? Wystarczy, że będzie odpowiednio interpretował. W
dodatku zgodnie z wytycznymi banków.
A poza tym nie mów, że nie słyszałeś, że dyskryminuje się osoby starsze przy
udzielaniu kredytu. Nikt tego szczerze nie powie, ale takim ludziom
generalnie się kredytów nie udziela, bo mogą wkrótce umrzeć. I to jest
łamanie prawa, bo wszyscy ludzie są ponoć równi.

Przecież kredyt dostaje się nie na gębę, tylko na podstawie
umowy, gdzie jest ściśle, co do dnia określony terminarz spłaty!



Ale zanim taką umowę podpiszesz, to bank może odpowiednio zinterpretować
Twoją _dotychczasową_ historię kredytową. I o tę interpretację właśnie
chodzi.

obowiązuje KC! Wszystkich! Czemu pracownik mialby w ogóle oceniać źle
czy dobrze datę spłaty kredytu zgodną z umową? Przepraszam, ale to jest
bredzenie.



Chyba nie miałeś "przyjemności" załatwiać czegokolwiek z pracownikiem,
który: ma chorą matkę, zdradza go żona, uważa, że jest niedoceniany, jest po
prostu wredny itp itd. Pracownicy banków, to zwykli ludzie i dotyczą ich
zwykłe emocje. Te
emocje wielokrotnie mogą zadecydować, jeśli będą mogli decydować.
A znając nasze systemy komputerowe, to będzie jeszcze gorzej, bo System
zdecyduje i klops.

| Ależ nikt tego nie kwestionuje w tym wątku. Protesty są jedynie
przeciwko
| zbieraniu danych do niczego niepotrzebnych. Chciałbyś, żeby pan Kazio z
| banku, Twój sąsiad, wiedział, że masz inną kartę kredytową, którą
kupujesz
| różne rzeczy? To czasem może być gorsze niż tajemnica korespondencji.

Dane o rzetelności kredytobiorcy uważasz za niepotrzebne? Niepotrzebna
jest wiedza, czy klient wykorzystuje kredyt na to, na co go dostał? Czy
pieniędzy na splatę nie wykorzytuje na wycieczkę na Seszele?



Jak dostał kredyt konsumpcyjny, to bankowi w zasadzie nic do tego jak
kredytobiorca go wykorzystuje. Jak dostał na mieszkanie, to żaden problem
sprawdzić czy odpowiednio go wydaje. Jak dostał na auto, to jeszcze
prościej. Problem może być z inwestycyjnymi, ale te są z kolei na firmy,
często spółki, a o tym nie rozmawiamy.

I po raz kolejny podkreślam. Nie chodzi o sprawdzanie na co poszło, nie
chodzi o weryfikację przed udzieleniem, a zbieranie zbędnych w moim
przekonaniu informacji o _życiu_osobistym_ kredytobiorcy. Informacje, które
nie poprawiają w istotny sposób bezpieczeństwa banków (za dużo informacji,
za mało osób je analizujących, bo koszty pracy za duże, więc efekt marny), a
zmniejszają zakres wolności każdego inwigilowanego obywatela. Nie tędy
droga.

I dlaczego
z góry zakładasz, że bankowcy to przestępcy? Ujawnienie tych informacji
osobom trzecim (panu Kaziowi), to złamanie tajemnicy bankowej -
przestępstwo wobec Prawa bankowego. Za to jest prokurator.



Bo są z SLD? :| Bo nie boją się prokuratorów, którzy też "są" z SLD? :|
No co ty, gazet nie czytasz???
Przecież to śmieszne, że robi się jaja w stylu wypowiedzi prezesa BIK, bo
paru konsumentów ukradło paręset tysięcy, a jak jeden baron z drugim
ukradnie paręset milionów, to sprawa wychodzi po paru latach albo w ogóle.
Albo zarządy banków topią setki milionów w idiotyczne inwestycje, które przy
normalnej gospodarce finansowej nigdy w życiu nie miałyby prawa mieć
miejsca.
Ale to są dywagacje teoretyczne na marginesie, bo oczywiście nie mam
dowodów. :

Przepraszam, jakie Ty masz w tej dziedzinie doświadczenia? Dużo znasz
tych 'błędów' popełnionych przez banki w rejestracji danych w BIK? Bo ja
nie słyszałem. Że jest to możliwe teoretycznie? Najpierw niech wydarzą
sie jakieś istotne fakty, a potem narzekaj.



Co trochę słychać na grupie, że ktoś nie dostał kredytu, bo któryś bank go
nie wykreślił albo wpisał nielegalnie. A grupa to tylko minimalny wycinek
rzeczywistości. Sądzę, że w skali kraju jest znacznie więcej takich
problemów. A jak będzie znacznie więcej danych, to i liczba błędów wzrośnie.
Oczywiście, powiesz, że nie BIK jest temu winny, tylko banki. Ja uważam
jednak, że jest winny, bo mu nie zależy. Można powiedzieć, że działa w
zamiarze ewentualnym, czyli zdaje sobie sprawę, że taka sytuacja może mieć
miejsce, nie chce jej, ale się na nią godzi i nie przeciwdziała. W prawie
karnym taka sytuacja jest identycznie traktowana jak działanie umyślne. Co
gorsza BIK jeszcze na tym zarabia, więc dojdzie działanie w celu osiągnięcia
korzyści majątkowej.
Brr, wyszło tak fatalnie, że myślę, że jest jednak trochę lepiej ;]

Pozdrawiam,
Washko


  A oto Polska właśnie
O co walczy Leszek Balcerowicz?

Wojna prezesa

"Balcerowicz musi odej ś Ś" - to znane hasło Andrzeja Leppera powtórzył kilka tygodni temu z sejmowej mównicy Jarosław Kaczy ąski, prezes PiS, za ś jego realizację zapowiedział wła śnie prezydent RP Lech Kaczy ąski. Jednak Leszek Balcerowicz, prezes Narodowego Banku Polskiego, postanowił odej ś Ś z hukiem i wypowiedział wojnę rz ądowi, a prezydenta zacz ął otwarcie krytykowa Ś. W tej wojnie prezes NBP przybiera szaty obro ący wolnego rynku i rz ądów prawa, cho Ś wcze śniej jako minister finansów zarówno ograniczał konkurencję, jak i łamał Konstytucję.

Wniosek posłów PiS o powołanie specjalnej sejmowej komisji śledczej ds. zbadania działalno ści prezesów NBP i nadzoru bankowego w ostatnich 17 latach - to pierwszy efekt tej wojny. Wkrótce możemy by Ś świadkami ujawniania kulis prywatyzacji największych banków i zasad działalno ści bankowych nadzorców krępuj ących wolny rynek w tej branży.

A wszystko zaczęło się do ś Ś niewinnie. Gdy w pi ątek 3 marca tego roku agencja prasowa Reuters opublikowała wywiad z prezydentem Lechem Kaczy ąskim, w którym głowa naszego pa ąstwa ostatecznie zapowiedziała odej ście Leszka Balcerowicza z funkcji szefa banku centralnego, nic nie zapowiadało burzy poł ączonej z gradobiciem.

Prezes pyta - Prezydent milczy

Tym bardziej iż stanowisko prezydenta było znane już wcze śniej, a w wywiadzie prezydent Kaczy ąski dodał jedynie, iż następc ą Balcerowicza będzie kto ś z "niebalcerowiczowskiej" (okre ślenie prezydenta) szkoły ekonomicznej. Także prezes NBP nie zareagował od razu na słowa, które padły w wywiadzie. Jednak we wtorek 7 marca wydał o świadczenie ostro krytykuj ące fragmenty wywiadu prezydenta Kaczy ąskiego po święcone jego osobie. Zaczyna się ono do ś Ś zaskakuj ąco, bo od zaprzeczenia informacji, któr ą nikt nigdy nie podał: "(...) stwierdzam, że nigdy i do nikogo nie zwracałem się o podjęcie jakichkolwiek kroków na rzecz mojego ponownego wyboru na stanowisko prezesa NBP (...)" - napisał prezes Balcerowicz. Następnie przytoczył swoje zasługi dla kraju i złotówki w ci ągu ostatnich 16 lat, a zako ączył też do ś Ś dziwn ą sugesti ą, iż prezydent RP powoła na prezesa NBP osobę, która może spowodowa Ś wzrost inflacji. Zreszt ą swoje o świadczenie zako ączył pytaniami skierowanymi do głowy pa ąstwa, sugeruj ąc, iż oczekuje na nie odpowiedzi, a więc chce dyskusji z prezydentem o kandydatach na swego następcę i ich pogl ądach ekonomicznych. Prezydent na razie milczy, cho Ś za język próbuje poci ągn ą Ś go "Gazeta Wyborcza", publikuj ąc ostatnio listę nazwisk prawdopodobnych kandydatów na fotel prezesa NBP. "NCz!" dowiedział się w prezydenckim pałacu, iż jeszcze nie toczyły się żadne rozmowy o następcy Balcerowicza i prezydent nie ma żadnego kandydata na zwalniane w styczniu przyszłego roku stanowisko prezesa NBP.

- Jest jeszcze sporo czasu do namysłu - usłyszeli śmy w prezydenckim biurze.

Pierwsza potyczka

Jednak o świadczenia prezesa Narodowego Banku Polskiego było, jak się pó źniej okazało, swoist ą zapowiedzi ą wojny, na któr ą Leszek Balcerowicz postanowił wyruszy Ś. Wojny z rz ądem i parlamentarn ą większo ści ą. Na miejsce pierwszego starcia wybrał sprawę włoskiego banku UniCredito.

Przypomnijmy, iż rz ąd nie chce dopu ści Ś do fuzji dwóch polskich banków: Pekao SA i BPH SA należ ących do włoskiego UniCredito. Ministerstwo Skarbu Pa ąstwa uważa, iż Włosi, przejmuj ąc w wyniku fuzji z niemieckim bankiem HVB polski bank BPH, złamali umowę prywatyzacyjn ą z 1999 r. zawart ą, gdy kupowali Pekao. Według tejże umowy Unicredito zobowi ązało się, iż przez 10 lat nie kupi żadnego innego banku w Polsce ani nie zainwestuje w inny polski bank. Włosi jednak stoj ą na odmiennym stanowisku, twierdz ąc, iż umowy z polskim rz ądem nie złamali i d ąż ą do poł ączenia Pekao z BPH. Na przeszkodzie stoi jednak polskie prawo bankowe. Wymaga ono, by każdy, kto przekroczy próg posiadania 10 proc. akcji danego banku (a UniCredito posiada 75 proc. akcji BPH) musi uzyska Ś zgodę Komisji Nadzoru Bankowego na wykonywanie prawa głosu z posiadanych walorów. Do tej pory Włosi nie uzyskali takiej zgody. Komisja nad jej wyrażeniem miała zastanawia Ś się w środę 8 marca, a więc dzie ą po wydaniu krytykuj ącego prezydenta Kaczy ąskiego o świadczenia prezesa NBP.

Nieelegancki Balcerowicz

Na posiedzeniu pierwszy zaatakował szef banku centralnego, będ ący jednocze śnie przewodnicz ącym KNB. Podczas obrad Komisji postanowił przychyli Ś się do wnioski UniCredito i wył ączył ze składu KNB swojego zastępcę, wiceministra finansów Cezarego Mecha. Jako powód podał prawdopodobn ą możliwo ś Ś, iż wiceminister Mech nie będzie bezstronny, gdyż wcze śniej jako członek rz ądu wypowiadał się publicznie co do złamania umowy prywatyzacyjnej przez włoski bank. Wcze śniej głos prezesa Balcerowicza zdecydował także, iż Ministerstwo Skarbu Pa ąstwa nie będzie stron ą w postępowaniu o wydanie włoskiemu bankowi zgody na wykonywanie prawa głosu z akcji BPH. W tej sytuacji Cezary Mech zrezygnował z zasiadania w KNB, czym umożliwił powołanie przez ministra finansów nowej osoby na jego miejsce. Wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska postanowiła porzuci Ś inne obowi ązki i sama uczestniczy Ś w obradach KNB. Posiedzenie Komisji w ko ącu przełożono na 14 marca i wtedy ma zapa ś Ś ostateczna decyzja w sprawie Unicredito. Jednak dwie wcze śniejsze decyzje Balcerowicza wprawiły w nieskrywan ą zło ś Ś zarówno wicepremier Zytę Gilowsk ą, jak i samego premiera Marcinkiewicza. Posłowie PiS, LPR, Samoobrony i PSL zaż ądali debaty sejmowej o działaniach szefa banku centralnego i w miniony pi ątek prezes NBP musiał spowiada Ś się w Sejmie ze swoich działa ą.

Wiceminister skarbu pa ąstwa Paweł Szałamacha, nadzoruj ący w rz ądzie sprawę UniCredito, nie ma w ątpliwo ści:

- Prezes Balcerowicz celowo zaognia konflikt. Nie wiem w jakim celu. Je śli chce fuzji Pekao z BPH, to przecież może doprowadzi Ś do tego w elegancji sposób - powiedział "NCz!".

Szaty obro ący prawa i rynku

I trudno się z tym nie zgodzi Ś. Prezes Leszek Balcerowicz działa w polityce już blisko 17 lat. Nie raz był atakowany i nie raz sam atakował przeciwników politycznych. Zdawał sobie doskonale sprawę, z jak ostr ą reakcj ą rz ądu i większo ści posłów spotkaj ą się jego działania. Doskonale też wie, iż w Komisji Nadzoru Bankowego licz ącej 7 osób rz ąd ma tylko dwóch przedstawicieli, a prezydent jednego, więc sprawa zgody na poł ączenie obu banków UniCredito jest przes ądzona większo ści ą 4 : 3. A nawet je śli padłby remis 3 : 3, to i tak decyduje głos przewodnicz ącego, czyli jego. Wył ączanie wiceministra finansów z obrad było więc zbyteczne, tak samo jak niedopuszczenie jako strony Ministerstwa Skarbu Pa ąstwa. Mimo to prezes Balcerowicz zdecydował się na to, czym wywołał wojnę.

- Nie mogę zgadza Ś się na łamanie prawa. W pa ąstwie praworz ądnym nie licz ą się interesy partyjno-rz ądowe, lecz tylko zasady prawa. Postępowałem w zgodzie z prawem. Czas układów partyjno-rz ądowych i koleże ąskich już się sko ączył! - pouczał posłów z sejmowej mównicy Balcerowicz. Nie omieszkał też przypomina Ś Sejmowi, na czym polega wolny rynek i czym objawiaj ą się jego zasady.

Bankowy Nadzór socjalizmu

Szkopuł jednak w tym, iż w sektorze bankowym dominuje socjalizm, a wolny rynek jest w nim dawkowany w niewielkich ilo ściach, do czego także przyczynił się obecny szef NBP, gdy był jeszcze ministrem finansów i posłem.

- W bankowo ści mamy bardzo mało zasad wolnego rynku. Sektor bankowy był " święt ą krow ą" przez ostatnie 16 lat. Rz ądz ący i ustawodawcy zawsze przedkładali interes banków ponad interes klienta. Kiedy banki z własnej winy wpadały w kłopoty, to parlament przyjmował ustawę o ich restrukturyzacji - bez ogródek przyznaje dr Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha. Podaje przy tym przykład z ostatnich dni, gdy Komisja Nadzoru Bankowego z prezesem Balcerowiczem na czele chce utrudni Ś obywatelom branie kredytów hipotecznych w walutach obcych i to pod pozorem ochrony interesów konsumentów.

–- Takie działanie to kolejna próba ograniczenia konkurencji w bankowo ści, bo najwięcej kredytów na zakup mieszkania w obcych walutach udzielaj ą małe banki, które s ą bardziej elastyczne. Duże banki wol ą udziela Ś drogich kredytów w złotówkach. Ograniczenia proponowane przez KNB to ograniczenie wolnego rynku - nie ma w ątpliwo ści Gwiazdowski.

Według niego, ostatnie 15 lat działalno ści Komisji Nadzoru Bankowego to same niepowodzenia i zaprzeczanie zasadom wolnego rynku.

Niekonstytucyjne prawo Balcerowicza

Prezes NBP Leszek Balcerowicz, cho Ś teraz przywdziewa szaty obro ący prawa, to jednak 17 lat temu jako minister finansów i wicepremier nie miał skrupułów złama Ś konstytucji. W grudniu 1989 roku ministerstwo finansów, kierowane przez Balcerowicza, zaprojektowało i przeforsowało w Sejmie ustawę o uregulowaniu stosunków kredytowych, która w sposób odgórny zmieniła tre ś Ś zawartych wcze śniej między klientami a bankami umów kredytowych.

- Ta ustawa była jawnym pogwałceniem Konstytucji, lecz w tym rewolucyjnym zapale nikt sobie głowy praworz ądno ści ą nie zaprz ątał, a poprzez tę bezprawn ą ustawę bardzo wielu rolników, którzy dzi ś stanowi ą żelazn ą gwardię Samoobrony, znalazło się w sytuacji takiej, że nie było w stanie spłaci Ś podwyższonych ustawowo rat kredytów. Jednak wtedy trzeba było ratowa Ś banki nie prawo - stwierdza prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Teraz wojna wywołana przez prezesa Balcerowicza może przenie ś Ś się do Sejmu, a kolejnymi starciami będ ą przesłuchania przed komisj ą śledcz ą, która ma wyja śni Ś kulisy sprzedaży kilku banków i działalno ści NBP, a o której powołaniu już wkrótce ma zdecydowa Ś Sejm. Czy jednak spowoduje to odej ście Balcerowicza, czy tylko przyspieszy jego powrót do polityki?

Dariusz Kos

  Fraud News 04"05
FRAUD NEWS 8

Tango z wyrokiem: Pracownicy systemów argentyńskich trafiają za kratki

Podjęcie pracy w tzw. systemie argentyńskim może skończyć się na ławie oskarżonych. Sądy wydały już pierwsze wyroki uznające, że oszustwa klientów dopuścili się nie tylko właściciele takich firm, ale również ich pracownicy. Obok kary pozbawienia wolności orzekana jest grzywna i obowiązek naprawienia szkody.

Systemy argentyńskie narobiły wiele szkód - sporo osób dało się nabrać na "kredyt dla każdego bez poręczycieli". Dodajmy - kredyt, którego nigdy nie otrzymały, mając jednocześnie obowiązek wpłacania rat na rzecz konsorcjum albo zapłaty wysokiego odstępnego za rezygnację z umowy. Trudno zapomnieć sprawę Marka Ż., klienta katowickiego Funduszu Rozwoju Budownictwa, który postrzelił dwóch pracowników tej firmy, gdy zorientował się, że został oszukany i nie otrzyma pieniędzy na leczenie ciężko chorej żony. Na całą rzeszę pracowników systemów argentyńskich czekają akty oskarżenia. Zarzuca się im popełnienie przestępstwa oszustwa, które polega na doprowadzeniu innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem (zarówno własnym, jak i cudzym) w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Oszustwa dokonuje się za pomocą wprowadzenia danej osoby w błąd albo wyzyskania jej błędu (klienci "argentynek" są zwykle przekonywani, że otrzymają pożyczkę lub określony towar, mimo że pracownik takiej firmy doskonale wie, że to nie nastąpi).

Tymczasem za oszustwo grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. W przypadkach tzw. mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 2. Warto wiedzieć, że zatarcie skazania - czyli usunięcie o nim informacji z Krajowego Rejestru Karnego - może nastąpić najwcześniej, w razie skazania na karę w zawieszeniu, dopiero po 6 miesiącach od zakończenia okresu zawieszenia kary.

Zarzuty postawiono również właścicielom "argentynek" - oprócz oszustwa, prowadzenie tzw. działalności parabankowej. Zgodnie z prawem bankowym, za gromadzenie, bez zezwolenia, środków pieniężnych innych osób, w celu udzielania m.in. kredytów i pożyczek, grozi kara grzywny do 5 mln zł i pozbawienia wolności do lat 3. Ponadto właścicielom takich spółek zarzuca się działanie na ich szkodę, czyli tzw. niegospodarność, zagrożoną karą nawet 10 lat pozbawienia wolności.

Czyn nieuczciwej konkurencji

Od 3 sierpnia 2004 r. prowadzenie systemu argentyńskiego stanowi czyn nieuczciwej konkurencji. Czynem takim jest zarówno zarządzanie mieniem gromadzonym w ramach takiego systemu, jak i organizowanie grupy w ramach takiego systemu. Za prowadzenie działalności w systemie konsorcyjnym w sposób sprzeczny z ustawą, czyli m.in. za zawieranie umów "argentyńskich", po 2 sierpnia 2004 r. grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. W sytuacji gdy wartość mienia, zgromadzonego w celu finansowania zakupów w systemie argentyńskim, jest wielka, wówczas organizator systemu argentyńskiego może trafić za kratki na czas od 6 miesięcy do 8 lat. Takim samym karom podlegają osoby działające w imieniu lub w interesie przedsiębiorcy.

Po 3 sierpnia 2004 r. nie powinny więc być zawierane nowe umowy - można jedynie wykonywać umowy zawarte przed tą datą.

Ewa Usowicz

UOKiK ostrzega: Uważaj na przesyłki w języku obcym

Jeśli prowadzisz nawet niewielką firmę i otrzymasz z zagranicy prośbę „Proszę podać aktualne informacje dotyczące waszej działalności”, czyli po angielsku „Please update your activity” – nie waż się odpowiadać! Możesz stracić grube pieniądze za reklamę, której sobie nie życzyłeś.

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów napływa coraz więcej skarg na działalność zagranicznych firm wysyłkowych, które przesyłają do polskich przedsiębiorców oferty rzekomo darmowej reklamy, nie informując, że w rzeczywistości wiąże się ona z kosztami. – Przedsiębiorcy, którzy zdecydują się na udzielenie odpowiedzi i wypełnienie formularza, muszą liczyć się z ryzykiem poniesienia opłat. Urząd przestrzega przed tego rodzaju praktykami – mówi Małgorzata Cieloch u UOKiK.

Pułapka zapisana drobny druczkiem

Na naszym rynku panoszą się szczególnie dwie spółki. Niemiecka Tele Verzeichnis Verlag z Hamburga (TVV) oraz hiszpańska European City Guide (ECG) wydają międzynarodowe przewodniki po miastach. Prezentują również dane teleadresowe różnych branż na specjalnych stronach internetowych. Z informacji UOKiK wynika, że polscy przedsiębiorcy otrzymują od nich pocztą formularze w języku angielskim sugerujące prośbę o wyrażenie zgody na publikację danych, których nagłówek brzmi: „Please update your activity” („Proszę podać aktualne informacje dotyczące waszej działalności”). Jednocześnie pisma zawierają informację napisaną drobnym drukiem, że umowa obejmuje trzy edycje przewodnika, przy czym każda kosztuje 817 euro. – Wielu polskich przedsiębiorców podpisało formularz w przekonaniu, że jest to możliwość bezpłatnej promocji, a nie umowa, z którą wiążą się tak wysokie opłaty – mówi Małgorzata Cieloch.

Wezwanie do zapłaty

Obecnie ECG wysyła do polskich przedsiębiorców rachunki z wezwaniem do zapłaty. Dodatkowo niektórzy z nich niepokojeni są przez spółkę windykacyjną Ovag ze Szwajcarii, która działa na zlecenie ECG. Na podstawie informacji, przekazanych przez polskich przedsiębiorców UOKiK ustalił, że praktyki stosowane przez TVV mają analogiczny charakter. Zdaniem UOKiK, działania obu spółek mają charakter nierzetelnej praktyki marketingowej i naruszają interesy przedsiębiorców. Urząd dodaje jednak, że należy pamiętać, iż ich adresatami są profesjonalni uczestnicy rynku, którzy powinni dokonywać wyboru świadomie, po szczegółowej analizie przesłanych propozycji. W przypadku poniesienia szkody przez przedsiębiorcę – w wyniku umowy zawartej z innym podmiotem gospodarczym – swoich roszczeń może on dochodzić jedynie na drodze sądowej.

Dziennik Zachodni
Beata Sypuła

Czy klasa społeczna biznesmenów jest już kompletnie przegniła?

Kiedy dziewięć miesięcy temu powstała komisja ds. Orlenu, nikt nie przypuszczał, że jest to odbezpieczenie karabinu, który wystrzeli serią afer. Podobnie stało się z komisją badającą prywatyzację PZU, procesem FOZZ i ciągnącym się od lat śledztwem przeciwko mafii paliwowej. W efekcie niemal każdego dnia opinia publiczna dowiaduje się o kolejnym zatrzymanym biznesmenie, podejrzanych związkach prezesów spółek z politykami i mafią. W poniedziałek 14 marca Gazeta Wyborcza odpaliła kolejną bombę - o korupcji w ścisłym kierownictwie policji. Gorsze public relations niż polscy biznesmeni mają teraz tylko politycy. To musi mieć wpływ na wizerunek i interesy wszystkich polskich przedsiębiorców.

Codziennie nowe brudy

BusinessWeek porównał treść artykułów, które w ciągu ostatnich dwóch tygodni ukazały się na łamach Financial Times’a i Rzeczpospolitej. W najpoważniejszym światowym dzienniku gospodarczym znaleźliśmy tylko kilka tekstów poświęconych nieczystym interesom biznesmenów. Tymczasem Rzeczpospolita od 28 lutego do 11 marca br. opublikowała ponad dwadzieścia materiałów na temat afer, korupcji i śledztw prowadzonych w sprawach gospodarczych. Afera Orlenu, prywatyzacja PZU, działalność Dochnala, Bobrka i Wieczerzaka, rewelacje Grochulskiego czy podejrzenia wobec Mazura - tym żyła Polska przez ostatnie dwa tygodnie. Co gorsza, nie wygląda to raczej na zbieg okoliczności. W oczach Polaków klasa społeczna biznesmenów jest już kompletnie przegniła. Jeszcze w latach 90. na liście najbardziej prestiżowych zawodów (wg CBOS) przedsiębiorcy znajdowali się w środku stawki, nawet przed księdzem czy robotnikiem wykwalifikowanym, teraz - w badaniach Instytutu Filozofii i Socjologii PAN z jesieni 2004 r. - są na końcu listy tuż przed politykami.

Wizerunek prywatnego przedsiębiorcy, według badań CBOS przeprowadzonych na zlecenie Instytutu Spraw Publicznych jesienią 2003 roku, nie był dobry. Aż 41 proc. z tysiąca respondentów powiedziało, że „polski przedsiębiorca prywatny jest nieuczciwy”. 55 proc. uważa, że troszczy się tylko o siebie.

Co ciekawe, sami biznesmeni dostrzegają ten problem. Opublikowany w 2004 roku raport firmy Deloitte o nadużyciach gospodarczych, przygotowany na podstawie sondażu w tysiącu polskich firm, przyniósł zatrważające wyniki. Aż 95 proc. pytanych menedżerów przyznało, że nadużycia to poważny problem dla polskiej gospodarki. Z badań Deloitte wynika, że nadużycia zdarzały się w 60 proc. z tysiąca badanych przedsiębiorstw. Za najgroźniejsze dla gospodarki polscy menedżerowie uznali łapownictwo (82 proc.), przestępczość zorganizowaną (60 proc.) i sprzeniewierzenie majątku firmy (43 proc.).

Z danych policji wynika, że co roku ujawnianych jest około trzech tysięcy przypadków korupcji. W ilu z nich uczestniczą biznesmeni - nie wiadomo. Zresztą, czy oszusta można nazwać biznesmenem? Wszystko to wpływa negatywnie na gospodarczy obraz Polski jako kraju lokowania inwestycji. W 2004 roku Polska w rankingu 104 krajów o najbardziej konkurencyjnej gospodarce spadła z 45. na 60. pozycję.

Raport Transparency International dotyczący percepcji korupcji w 133 krajach świata jest również dla Polski wyjątkowo niekorzystny. Polska w tym indeksie w 2004 roku otrzymała 3,5 punktu, gdzie 10 punktów oznacza brak korupcji, a 0 wysoką korupcję. Nasz kraj zajmuje w tej klasyfikacji 67. pozycję, najgorszą z krajów nowej Unii.

Bezsilność organizacji biznesowych

Związki, konfederacje i stowarzyszenia skupiające przedsiębiorców - mimo medialnej nawałnicy - nabrały wody w usta. Żadna z czołowych organizacji - Business Centre Club, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych, Konfederacja Pracodawców Polskich ani Krajowa Izba Gospodarcza - nie wydały żadnego oświadczenia potępiającego czarne owce środowiska.

Marek Goliszewski, szef BCC, z billboardów wzywa, by podzielić się swoim sukcesem z biednymi. Ta społeczna kampania wygląda raczej na wyborczą akcję prezesa BCC. Andrzej Arendarski, od lat prezes KIG, też woli politykę. Ogłasza groteskowe porozumienie Stronnictwa Demokratycznego, któremu szefuje, z Partią Centrum Janusza Steinhoffa. A parę dni temu, po kilku tygodniach zawieszenia, kiedy był na celowniku sejmowej komisji ds. Orlenu, Jan Kulczyk wrócił na fotel szefa Polskiej Rady Biznesu.

Przyciśnięty przez BusinessWeek do muru Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan powiedział nam, że rzeczywiście, afery, które wychodzą ostatnio na jaw, mają bardzo negatywny wpływ na wizerunek przedsiębiorców. - Psuje się klimat do działalności gospodarczej, co rzutuje na obniżenie optymizmu zarówno producentów, jak i konsumentów - ocenia Mordasewicz. - Mniej jest życzliwości, zmniejsza się zaufanie, mamy słabszą pozycję - dodaje. Jak PKPP chce odbudować prestiż biznesmena? - Jednym z działań są prace nad kodeksem etycznym przedsiębiorców. Tyle możemy zrobić.

Andrzej Malinowski, prezes Konfederacji Pracodawców Polskich, reaguje inaczej: - Ze zdziwieniem obserwuję podbijanie antyprzedsiębiorczego bębenka. Przed laty walczono z kułakami i badylarzami, teraz przyszedł czas na biznesmenów. Politycy szukają wroga wewnętrznego, aby zyskiwać w sondażach. Posłowie powinni koncentrować się na programach, które będą ułatwiać działalność gospodarczą, a nie rzucać nam kolejne kłody pod nogi - komentuje.

Tajne prace nad kodeksem etycznym albo - skądinąd uzasadniona - krytyczna ocena posłów - na tyle stać elity biznesu. Nie widzą, że siedzą na tej samej gałęzi, którą piłują Grochulski, Dochnal i Wieczerzak.

Dariusz Styczek
Współpraca:
Maciej Bednarek, Kamil Katoński

Ministerstwo Finansów domaga się VAT-u za skradziony prąd
Artykuł pochodzi z "Podatkowego przeglądu prasy" przygotowanego przez PricewaterhouseCoopers
Rzeczpospolita

Zgodnie ze stanowiskiem władz skarbowych państw europejskich opłaty za nielegalny pobór energii nie podlegają VAT. Nasz minister finansów jest innego zdania. Sprzeczne informacje przekazywane przez urzędy skarbowe, dotyczące nałożenia VAT na nielegalny pobór energii, skłoniły ministra finansów do przedstawienia własnego stanowiska w tej sprawie. W lakonicznej interpretacji z 30 grudnia 2004 r. (PP1/811/1152/04KSz/2655) stwierdził, iż przedsiębiorstwa energetyczne powinny odprowadzać VAT od energii, którą im skradziono.

(...) Najprawdopodobniej to Pismo to spowodowało, że urzędy skarbowe, które wydały odmienne interpretacje, musiały przesłać podatnikom odpowiednie sprostowania. Problem dotyczy również przedsiębiorstw gazowych. Już sama podstawa prawna zastosowania tego typu procedury jest wątpliwa.

Zgodnie z prawem energetycznym nielegalny pobór energii obejmuje sytuacje, w których energia jest pobierana bez zawarcia umowy sprzedaży lub niezgodnie z umową. Nielegalny pobór energii można zatem potocznie nazwać kradzieżą. Na podstawie art. 57 pr. energ. przedsiębiorstwa za nielegalny pobór energii elektrycznej pobierają opłaty lub dochodzą odszkodowania na zasadach ogólnych. Już z samej konstrukcji przepisu wynika, iż tym opłatom nie można odmówić charakteru odszkodowania. Potwierdza to sposób kalkulacji opłat, których wysokość wykazuje dość swobodny związek z ilością pobranej energii - ta może bowiem być zazwyczaj jedynie szacowana. Powstaje zatem pytanie, czy sam fakt pobierania opłat powoduje konieczność nałożenia VAT.(...)

W Polsce sytuacje, w wyniku których dochodzi do nałożenia VAT po wypłacie, należą do rzadkości. Warto zatem sięgnąć do VI dyrektywy VAT oraz orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Ustawa o VAT, podobnie jak VI dyrektywa, definiuje dostawę towarów jako przeniesienie prawa do dysponowania towarem na prawach właściciela. Definicja ta celowo abstrahuje od pojęć cywilnoprawnych, które są specyficzne dla każdego państwa członkowskiego. Można z niej jednak wywnioskować, że aby doszło do dostawy towaru, po stronie dostawcy musi istnieć wola przekazania innemu podmiotowi władztwa ekonomicznego nad rzeczą. Wniosek taki potwierdza brzmienie art. 5 ust. 4 lit a. VI dyrektywy. Zgodnie z tym przepisem dostawa towarów obejmuje również przeniesienie, w związku z nakazem wydanym przez organ publiczny lub w jego imieniu, a także z mocy prawa, własności mienia za wypłatą odszkodowania. Zastosowanie w tym przepisie sformułowania "również" wskazuje, iż nie chodzi o sytuacje, gdy podatnik zostaje pozbawiony ekonomicznego władztwa nad rzeczą wbrew własnej woli lub pomimo swoich działań, np. w wyniku kradzieży.

(...) Minister niezasadnie różnicuje pozycję przedsiębiorstw energetycznych, które zdecydują się na zaniechanie poboru opłaty wynikającej z art. 57 pr. energ. oraz na dochodzenie odszkodowania na zasadach ogólnych. Z jego stanowiska wynika bowiem, iż przy dokładnie takim samym stanie faktycznym decyzja o formie dochodzenia odszkodowania może decydować o objęciu danego zdarzenia VAT.

Załóżmy teraz, że stanowisko ministra jest słuszne. Zgodnie z przepisami ustawy o VAT, gdy nie ma umowy na dostawę energii, obowiązek podatkowy powstaje na zasadach ogólnych, tzn. z dniem wystawienia faktury, nie później niż w ciągu siedmiu dni od daty dostawy. Wówczas, aby prawidłowo opodatkować nielegalny pobór energii, przedsiębiorstwo energetyczne powinno się jak najszybciej dowiedzieć o kradzieży. W przeciwnym wypadku mogłoby bowiem dojść do powstania zaległości podatkowej, a urząd byłby uprawniony do nałożenia sankcji 30 proc. VAT. Przedsiębiorca byłby też zobowiązany do uiszczenia karnych odsetek. Ponadto, gdyby podmiot nielegalnie pobierający energię okazał się podatnikiem VAT, przedsiębiorstwo energetyczne byłoby zobowiązane do wystawienia faktury w terminie zależnym od daty kradzieży. Można się tylko zastanawiać, czy dokonujący nielegalnego poboru miałby prawo odliczyć VAT naliczony, który został opłacony przez przedsiębiorstwo energetyczne. Sytuacja taka byłaby tym bardziej niesprawiedliwa, że ściągalność opłat jest w praktyce niewielka. Oznacza to, że efektywnie cały ciężar podatku poniósłby poszkodowany. Warto jednocześnie wspomnieć, iż zgodnie ze stanowiskiem władz skarbowych innych państw europejskich opłaty za nielegalny pobór energii nie podlegają VAT.

Autorzy pracują w firmie Ernst & Young

Iwona Strzelecka, Radosław Krupa

Rzeczpospolita

Przegląd ma charakter informacyjny. Odpowiedzialność za treść powyższych artykułów ponoszą wydawcy czasopism. PricewaterhouseCoopers nie bierze odpowiedzialności za merytoryczną poprawność informacji zawartych w przeglądzie prasy. Więcej informacji podatkowych, opracowań i komentarzy specjalistów Działu doradztwa podatkowego PricewaterhouseCoopers znajdą Państwo w serwisie internetowym taxonline.pl - http://www.taxonline.pl

Śledczy zbadają czy podczas przejęcia BIG Banku doszło do korupcji
Członkowie komisji śledczej oświadczyli, że podejrzewali korupcję przy przejmowaniu BIG Banku. Wczorajsze rewelacje w tej sprawie, ujawnione przez dziennikarzy Rzeczpospolitej i TVN, są potwierdzeniem ich podejrzeń. Ich zdaniem prokuratura powinna dokładnie zbadać fakty, które ujawniono.

We wczorajszej publikacji ujawniono, że Deutsche Bank poprzez fikcyjną spółkę Erospace Ltd. wypłacił firmie Astra Financial Services 6,5 mln dolarów za pomoc w przejęciu BIG Banku Gdańskiego. Sprawą ewentualnej łapówki zajmie się również gdańska Prokuratura Apelacyjna, która wcześniej zebrała materiały w tej sprawie, jednak były one zbyt skromne dla postawienia konkretnych zarzutów.

Sprawa Deutsche Banku będzie jednym z elementów nowego wątku śledztwa w sprawie nieprawidłowości związanych z aferą PZU. Zwiększy się zespół prokuratorów zajmujących się sprawą. Komisja Nadzoru Bankowego również chce się bliżej przyjrzeć aferze i w tym celu przesłała wczoraj do niemieckiego nadzoru bankowego ujawnione informacje do analizy i oceny.

Zarzuty dziennikarzy odpierał wczoraj rzecznik Deutsche Banku, a Grzegorz Wieczerzak zapowiedział pozwanie gazety do sądu. Rzecznik banku odmówił udzielenia szczegółowych informacji na temat szczegółów jakichkolwiek transakcji i nie chciał wypowiadać się na temat płatności związanych z przejęciem BIG. Ronald Weichert powiedział tylko, że pod koniec maja 200 roku DB sprzedał swoje udziały w BIG portugalskiemu bankowi.

K.D.

Źródło: Rzeczpospolita

Wokół likwidacji szkód ubezpieczeniowych: Co zrobić z wrakiem samochodu?

Jednym z najczęściej powtarzających się pytań kierowanych do mnie jest: co zrobić gdy ubezpieczyciel rozliczył moją szkodę jako szkodę całkowitą i wypłacając „jakieś” pieniądze zostawił mi wraka? Wyjaśnianie tego problemu trzeba zacząć od pierwszej podstawowej informacji - nikt nie ma prawa decydować za mnie, co zrobię z moją własnością. To konstytucyjne prawo dotyczy również szkód komunikacyjnych.

Jeżeli ubezpieczyciel rozliczył moją szkodę jako szkodę całkowitą i do tego skierował do mnie pismo, że nie pokryje kosztów ewentualnej naprawy, bo według niego jest to szkoda, w której naprawa jest ekonomicznie nieuzasadniona, to ewidentnie łamie moje prawo do decydowaniu o mojej własności (pomijamy tu sprawę umów auto-casco, o tym będzie mowa w dalszej części artykułu). Zgodnie z art. 363 kodeksu cywilnego (nie wspominając oczywiście o Konstytucji), to poszkodowany decyduje o sposobie naprawienia szkody. To poszkodowany zdecyduje czy naprawiać pojazd, czy go sprzedać w stanie uszkodzonym, a być może oddać na złom. Ubezpieczyciel wypłacając kwotę bezsporną może co najwyżej wskazać w uzasadnieniu, dlaczego zastosował taką a nie inną metodę ustalania kwoty bezspornej. Powtarzam - KWOTY BEZSPORNEJ - odszkodowanie w pełnej wysokości wynika zawsze ze złożonego przez poszkodowanego roszczenia (art. 6 kodeksu cywilnego). Poszkodowany może je złożyć, ale nie musi, może zgodzić się na ustalenia ubezpieczyciela, ale nie musi.

Zapis o tym, że firma nie wyraża zgody na naprawianie pojazdu, stosuje w Łodzi nagminnie największy polski ubezpieczyciel. Firma ta ma jeszcze jeden pomysł na zniechęcaniu poszkodowanych do dochodzenia swoich roszczeń. W pismach i odpowiedziach na odwołania klientów znajduje się informacja o tym, że klient może odwołać się od decyzji w ciągu 30 dni. „Szatańskość” tego sformułowania polega na tym, że większość poszkodowanych traktuje ten zapis i podany w nim termin jako graniczny na jakiekolwiek odwołania. A przecież to kodeks cywilny daje możliwość dochodzenia roszczeń przez 3 lata od daty szkody!

Konstrukcja zapisu ubezpieczyciela jest prosta: poszkodowany „może” w terminie dni 30, ale przecież może i w dłuższym. Dla przeciętnego obywatela nie obeznanego w procedurach, nie mającego kontaktu z kodeksem cywilnym i prawem, w ogóle nie jest możliwe poddanie weryfikacji ustaleń pracowników takiej firmy. Jeżeli dodamy do tego wprowadzanie w błąd i informowanie poszkodowanego, że żadne dokumenty, kosztorysy w ogóle mu się nie należą, to mamy pełny obraz tego, jak już na początku rozliczeń z klientem postępują niektóre firmy ubezpieczeniowe. I w jaki sposób poszkodowany może zdążyć ze wszystkimi czynnościami sprawdzającymi w terminie 30 dni?

Skoro wiemy już, że mamy prawo sprawdzić, w jaki sposób ubezpieczyciel rozliczył naszą szkodę, to korzystajmy z tego prawa.

Ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych w art. 14 nałożyła na ubezpieczyciela obowiązek wydania na wniosek poszkodowanego wszystkich dokumentów mających wpływ na wysokość ustalonego odszkodowania. Zapis tej ustawy jest precyzyjny i nie uzależnia momentu wydania tych dokumentów od np. zakończenia procedury likwidacyjnej czy ustalenia odpowiedzialności w sprawie. Niektóre firmy po swojemu tłumaczą ten zapis. Przykładem jest tu postępowanie kolejnego ubezpieczyciela. Przekazuje on tego typu informacje (gdy jest żądanie wydania tego na piśmie - już są problemy) poszkodowanym, co w istotny sposób wydłuża sam moment wypłaty i weryfikacji przez poszkodowanego ustaleń ubezpieczyciela. Z reguły termin 30 dniowy na ustalenie odpowiedzialności w sprawie jest nagminnie łamany (liczba interwencji moich klientów w tej firmie jest tego najlepszym dowodem) pod pretekstem, że: sprawca się nie zgłosił, nie otrzymaliśmy informacji z policji (co najczęściej jest nieprawdą) itp. W tym czasie klient mógłby przecież sprawdzić czy kosztorys ubezpieczyciel zrobił dobrze, czy jawnie chce go oszukać wpisując dziwne i normami technicznymi czy prawnymi nie umocowane amortyzacje - miałby czas w ciągu nawet tych 30 dni podjąć stosowne kroki, aby zabezpieczyć swoje interesy. A co stoi na przeszkodzie, aby wcześniej - tuż po wykonaniu oceny technicznej i sporządzeniu kosztorysu - nie wydać go poszkodowanemu? Otóż nie ma żadnych przeszkód, to nie jest przecież decyzja o przejęciu odpowiedzialności, lecz zwykła kalkulacja, szacowanie rozmiaru szkody i nic więcej. Tak wyliczyliśmy Twoją szkodę, ale dostaniesz pieniądze po ustaleniu odpowiedzialności.

Nierzetelni ubezpieczyciele utrudniając dostęp do dokumentów, utrudniając możliwość sprawdzenia, jak rozliczyli tę szkodę wbrew pozorom tracą finansowo. Przecież sam fakt trzymania na swoim koncie bankowym pieniędzy poszkodowanego i jeszcze przez jakiś czas obracanie nimi nie przyniesie im takiego zysku, jak kolejni zadowoleni klienci.

Szkoda całkowita wiąże się z ustaleniem wartości wraka, czyli tzw. pozostałości. Ale o problemach z tym związanych w następnym artykule.

Piotr Korobczuk
www.autokor.pl

Londyńska policja udaremniła wielki elektroniczny napad na bank

Gang wyspecjalizowany w elektronicznych napadach próbował ukraść z londyńskiego oddziału japońskiej grupy bankowej Sumitomo 421 mln dolarów. Pieniądze miały zostać przetransferowane na konta 10 różnych banków na świecie. Napad został jednak udaremniony przez londyńską policję.

Sprawa rozpoczęła swój bieg w październiku ubiegłego roku, kiedy to londyńska policja dowiedziała się, że do systemu komputerowego banku Sumitomo gang uzyskał dostęp. Gangsterzy użyli do infiltracji systemu bankowego oprogramowania umożliwiającego zapisywanie wszelkich znaków, które pracownicy banku naciskają na klawiaturze komputerowej. Dzięki temu możliwe było poznanie numerów rachunków bankowych, haseł oraz innych ważnych informacji. W pierwszym etapie elektronicznego napadu gangsterzy próbowali przetransferować 26,5 mln dolarów na konto jednego z izraelskich banków.

Na temat całej sprawy policja ani bank nie udzielają zbyt wielu informacji. Bank potwierdził, że śledztwo w takiej sprawie jest prowadzone. Wiadomo już także, że izraelska policja aresztowała w środę obywatela Izraela, na którego konto miała trafiła część pieniędzy z nielegalnego transferu. Aresztowanie było możliwe dzięki współpracy londyńskiej grupy policyjnej zajmującej się przestępczością elektroniczną oraz izraelskiej policji.

Według japońskiego banku nie poniósł on żadnych strat w wyniku planowanego elektronicznego napadu.

Planowana akcja, gdyby się udała, byłaby jednym z najbardziej zuchwałych napadów na londyńskie banki od wielu lat.

Tłum. M.D.