Wazelinka za rozbawienie


Ciekaw jestem, czy młody pracownik wiedział po co ma te pieniądze wysłać,
czy tylko adres dostał ;)



Samo zycie. Poczytaj kto tam pracuje http://www.kgp.gov.pl/matpol/nabor.htm
Najbardziej podoba mi sie tekst "W postępowaniu kwalifikacyjnym bierze się
pod uwagę, jako cechy preferencyjne, w szczególności:(...)6)ukończoną
zasadniczą szkołę zawodową lub ukończone co najmniej trzy klasy szkoły
średniej. " :)))


     

  Polskie wojsko od nowa nauczy się walki wręcz [Onet]
Chociaż to stary temat i pewnie zostało już wiele powiedziane, to jednak dorzucę swoje 3 grosze.

Moim zdaniem (rezerwisty zasadniczej w desancie) szkoleniu w walce wręcz powinno się dawać należyte miejsce.
Podstawowe korzyści z tego typu treningu to:
- rozwijanie przydatnych cech psycho-fizycznych,
- większa umiejętność samoobrony żołnierza w barze lub podczas spaceru z rodziną.

Podczas wykonywania zadań bojowych użytek z tego jest co najwyżej marginalny i bardzo przypadkowy. Zatem myślę, że trening 1-2 razy w tygodniu w okresie, gdy nie ma poligonów, zgrupowań i siedzi się w jednostce to rozsądne rozwiązanie. Argumenty typu, że w dzisiejszym wojsku nie ma czasu na szkolenie w walce wręcz, są moim zdaniem absurdalne, gdyż robi się również masę różnych niepotrzebnych głupot.

Co do "odpowiedniego" systemu. Uważam, że dobrym rozwiązaniem byłoby nauczanie zarówno kontaktowych sportów walki jak boks, kick, zapasy, judo, bjj. w zależności od kwalifikacji kadry i możliwości. Jak również troszeczkę szeroko pojętego combatu (oczywiście już nie na sali gimnastycznej). Myślę, że dobrze by było, gdyby zawodowy żołnierz (chyba idziemy w tym kierunku) w ciągu kilku lat służby trochę poboksował, porzucał i naumiał się kilku "combatowych sztuczek", które weszły by mu w krew.

Co do stworzonego systemu, to myślę, że jest to krok w dobrą stronę, choć więcej jest i będzie dyskusji niż jest to warte. Jeśli by komuś naprawdę zależało na tym, aby poprawić bezpieczeństwo wykonującego służbę wartowniczą polskiego żołnierza (a tym samym chronionych obiektów), to wprowadził by cieplejszą, lżejszą odzież, lepsze środki łączności, noktowizję (marzenia), dał drugą jednostkę broni (np. pistolet) i k.... więcej niż 30 szt. amunicji. Ja na warcie przyjąłem jedną zasadę: nie ma prawa żaden intruz podejść do mnie bliżej niż na około 3 m., bo szarpać się ubrany w kalesony, spodnie z dresu, spodnie z munduru, spodnie z taniego gore-texu (choć to i tak nowość), 2 podkoszulki, 2 bluzy dresowe, polar, bluzę od munduru, kurtkę z gore-texu i kamizelkę (czasem dodatkowo blachę), czapkę i hełm kevlarowy nie będę.

  Program polityczny LPR
Jakie są wasze refleksje na temat założeń programowych tego ugrupowania politycznego, jeśli chodzi o to, co poniżej?


Jak dla mnie, to nie są założenia programowe, ale hasła polityczno-programowe. I piszę to bez złośliwości. Mam pytanie. Skąd LPR chce wziąć na to wszystko pieniądze? Nie oszukujmy się. Jeżeli będą chcieli łożyć na oświatę - z czym się zresztą zgadzam - to komuś te pieniądze będą musieli zabrać. Pytanie komu? Komukolwiek by nie zabrali, to będzie to groziło strajkami i zapaścią gospodarki.

Z programu LPR: OŚWIATA, SZKOLNICTWO WYŻSZE, KULTURA

1. Nakłady na edukację, wychowanie, szkolnictwo wyższe, naukę i kulturę są najważniejsze w długofalowej strategii rozwoju Państwa i Narodu; są najlepszą inwestycją prorozwojową i cywilizacyjną.


Tak, zgadzam się.

2. Zapewnimy wszystkim dzieciom bezpłatne, ogólnodostępne, obowiązkowe 12-klasowe wykształcenie średnie ogólne lub zawodowe.


Tak, ale w jaki sposób to zrealizować? Marzenie ściętej głowy. Państwo będzie opłacać czesne uczniom kształcącym się w szkołach prywatnych?

3. Zwiększać będziemy liczbę uczących się w szkołach średnich i studiujących w wyższych szkołach.


Ta liczba i tak się już zwiększa.

4. Zwiększymy wydatki ze środków publicznych działu "Oświata i wychowanie" - na każde uczące się dziecko.
Fajnie, ale skąd pieniądze?

5. Zwiększymy wydatki środków publicznych działu "Szkolnictwo wyższe" - na każdego studenta.


Fajnie, ale skąd pieniądze?

6. Uruchomimy nowe, prorozwojowe, zgodne z nową Strategią rozwoju Polski kierunki studiów.


To brzmi ciekawie, ale za bardzo nie wiem o co chodzi. Może to ktoś rozwinąć?

8. Państwo przede wszystkich odpowiada za ochronę dziedzictwa narodowego i rozwój kultury. Programy nauczania, kształcenia średniego i wyższego winny zawierać istotę tożsamości narodowej, ciągłości kulturowej i pokoleniowej, wielowiekowej tradycji chrześcijańskiej Polski.


Obawiam się, że akurat tego w wykonaniu LPR bym nie chciał. Zbyt wielu nerwowych ludzi tam jest o poglądach zbytnio nacjonalistycznych.

9. Spowodujemy, że media publiczne (prasa, radio, TV) będą kultywować najlepsze tradycje narodowe - etyczne i moralne wzorce zachowań.


Koniec ze sportem w TVP? Chodzi o stworzenie takiej hybrydy łączącej cechy TV Polonia i TV Trwam? Dziękuję bardzo, ale przestanę płacić za abonament.

l. Tylko Państwa uwzględniające w strategii rozwoju wiodącą rolę nauki, wiedzy i innowacyjności gospodarki, są w stanie sprostać nowym wyzwaniom cywilizacyjnym.

2. Głównym źródłem wszechstronnego rozwoju Polski i Narodu będą zawsze aktywni, twórczy ludzie i ich wiedza oraz własne zasoby naturalne. To fundament nowej strategii rozwoju Polski - Strategia IV Rzeczpospolitej.

3. Dotychczasowe nakłady na naukę, rozwój technologiczny (badania + wdrożenia) i innowacyjność gospodarki - są niebezpiecznie niskie od lat; są najniższe w Europie. Zagraża to strategicznym interesom Polski.

4. Nakłady budżetu Państwa, środków publicznych i podmiotów gospodarczych na dział "Nauka, badania i rozwój technologiczny" muszą być zasadniczo zwiększone.

5. Należy skoncentrować się na kilku wybranych prorozwojowych, tradycyjnie polskich obszarach nauki i techniki, czyniąc z nich specjalności narodowe. Winny to być:

a) "Człowiek" - samowystarczalność żywnościowa kraju, biotechnologie, genetyka, farmakologia, zdrowie.

b) "Środowisko człowieka. Rozwój" - geologia i poszukiwania, zasoby przyrodnicze (kopalne i odnawialne) - samowystarczalność, geoenergetyka, woda pitna - samowystarczalność, ekologiczne budownictwo energooszczędne, systemy inteligentne.

c) "Energia. Transport" - samowystarczalność energetyczna kraju, czyste technologie energetyczne z własnego węgla, gazu i wody morskiej (wodór), gospodarka morska, statki.

d) "Materiałoznawstwo i inżynieria materiałowa" - bioinżynieria medyczna, nanotechnologie i materiały inteligentne.

e) "Współczesne technologie informatyczne" - technologie softwarowe, systemy rozproszone, optoelektronika, technologie wiedzy, systemy inteligentne.

6. Należy podwoić liczbę podmiotów gospodarczych krajowych i zagranicznych, działających w Polsce, prowadzących działalność badawczo-rozwojową. Podmioty gospodarcze winne podjąć na szeroką skalę własną działalność prorozwojową i badawczą.

7. Konieczne jest potrojenie środków finansowych na badania stosowane i rozwojowe wymienionych wyżej "specjalności narodowych" i odwrócenie istniejących wieloletnich zaniedbań.


Wydaje mi się, że to są same hasła. Fajne hasła, ale o tym każdy wie, że tak powinno być, ale też każdy wie, że na to po prostu nie ma pieniędzy.

  socrealizm i postmodernizm w architekturze
Chciałem podkreślić pewien paradoks historyczny, o którym pisałem wcześniej, nie skupiwszy się na nim szczególnie. Otóż paradoksem jest, że socrealizm w projektowaniu, wymuszony na architektach, był projektowany głównie przez wysokiej klasy architektów wyśmienitej szkoły sprzed I WŚ i międzywojennej. Później, mimo stylistycznego częściowego powrotu do modernizmu, w zmienionej istotnie formie, jakim był postmodernizm sytuacja planowania przestrzeni zmieniała się na gorsze i co gorsza nie poprawiła się nawet po zmianach ustrojowych! Równocześnie architekci międzywojnia zastępowani byli architektami szkolonymi w PRL'u, którzy paradoksalnie projektują teraz, nie licząc najmłodszego pokolenia, zdobywającego wiele międzynarodowych nagród (ale to mniejszość).

Pozwolę sobie przytoczyć fragment tekstu o zależności historycznej w planowaniu przestrzennym:
Uwarunkowania historyczne

Pojęcie planowania przestrzennego ma w Polsce, a także w innych państwach postkomunistycznych, daleko idącą specyfikę, odróżniającą je od Europy Zachodniej. Wynika ona nie tyle z przed- i międzywojennych początków powstania tej dziedziny wiedzy w Europie, w czym istotne role (w Polsce) odegrali architekci, ile z cech rozwoju planowania przestrzennego w państwach realnego socjalizmu po II wojnie światowej. Rozwój ten - w jego zasadach i mechanizmach - przebiegał zasadniczo inaczej niż w państwach europejskich gospodarki rynkowej i demokracji parlamentarnej. W konsekwencji, kwalifikacje zawodowe wymagane w dziedzinie planowania przestrzennego w państwach komunistycznych były inne niż w państwach Europy Zachodniej, wykształciły się inne systemy kształcenia kadr dla planowania przestrzennego - były one oparte wyłącznie na studiach architektonicznych. Architekci zostali też powołani przez rządzący aparat partyjny do współdziałania w tworzeniu nowego człowieka i kształtowania ram przestrzennych dla jego rozwoju oraz do propagowania osiągnięć władzy. Ten wysoki mandat społeczny - niewyobrażalny w ogóle w demokratycznej Europie Zachodniej - spowodował w praktyce, że ta grupa zawodowa miała dominującą pozycję w aparacie planowania przestrzennego. Środowisko architektoniczne działające w planowaniu (lokalnym, regionalnym i krajowym) rozumiało, że jego zadaniem jest działalność techniczno-projektowa, co odpowiadało jego wykształceniu zawodowemu.

Taka treść "planowania przestrzennego" (ówczesne ustawy nosiły zawsze tytuł ustaw o planowaniu przestrzennym) wynikała z konkretnie występującego zapotrzebowania uwarunkowanego sposobem działania ustroju. W systemie socjalistycznym podstawową sprawą w zakresie gospodarki przestrzennej było projektowanie planów zagospodarowania przestrzennego, rozumiane jako czynność techniczna, oparta w swej istocie na przesłankach typu architektonicznego i budowlanego. Sporządzony projekt planu zagospodarowania, jeżeli uzyskał akceptację władz politycznych, podlegał realizacji, która odbywała się na zasadzie akcji wojskowej, w której uwarunkowania pozatechniczne czy potrzeba stosowania różnych instrumentów realizacji planów w praktyce nie istniała. Stąd też wymagane kwalifikacje zawodowe urbanistów ograniczały się w zasadzie do technicznego projektowania i opracowywania założeń do sporządzanych projektów planów. Tak też były ukierunkowane kolejne ówczesne ustawy o planowaniu przestrzennym (1961 i 1984).

W tej sytuacji było rzeczą naturalną, że środowisko architektoniczne nie widziało potrzeby utworzenia wydziału/uczelni kształcącej planistów przestrzennych w zachodnioeuropejskim rozumieniu tego słowa. Nie popierało ono także uznania planowania przestrzennego, a także i planowania krajobrazu jako odrębnych zawodów w państwowej klasyfikacji zawodów. Praktyczne potrzeby wymuszały wprawdzie rozwiązania paliatywne (np. tworzenie Studiów Planowania Przestrzennego o szerszym zakresie tematycznym), ale nie uzyskały one nigdy równoważnej rangi.

Mimo transformacji ustroju państwa, która rozpoczęła się w latach 1989/90, ta formuła rozumienia treści i zadań planowania przestrzennego (i urbanistyki) pozostała w zasadzie niezmieniona. Przykładem tego jest zarówno Ustawa 1994, jak i (zwłaszcza) Ustawa 2003, której treść - jak wskazano wyżej - ma mało wspólnego z jej kompleksowo ujętym tytułem.

Źródło